• Środa, 8 kwietnia 2026

    imieniny: Maksyma, Seweryna, Waltera

Polacy nie mogą się doprosić zwrotu świątyni

Wtorek, 3 grudnia 2013 (19:01)

Z uwagi na napiętą sytuację panującą w stolicy Ukrainy Sąd Gospodarczy w Kijowie odroczył kolejną rozprawę w sprawie zwrotu parafii rzymskokatolickiej kościoła pw. św. Marii Magdaleny we Lwowie. Proces, jaki lwowskim radnym wytoczyła wspólnota parafialna, ciągnie się od 2011 roku.

Kościół pw. św. Marii Magdaleny, nad którym od niedawna opiekę duszpasterską sprawują ojcowie ze Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, jest jedną z 28 świątyń we Lwowie, których władze sowieckie, a potem ukraińskie nie zwróciły parafiom rzymskokatolickim po II wojnie światowej.

Jak podkreśla mecenas Józefa Libidko, która reprezentuje wspólnotę parafii św. Marii Magdaleny we Lwowie, katolicy posiadają jedynie katedrę oraz kościół pw. św. Antoniego. Obie świątynie nie były nigdy zamknięte. Więc tamtejszej wspólnocie rzymskokatolickiej nie zwrócono dotychczas żadnego kościoła.

Od 1991 r. bezskutecznie wspólnota parafii św. Marii Magdaleny domaga się zwrotu XVII-wiecznego kościoła. Władze Lwowa robią wszystko, żeby nie zwrócić świątyni jej prawowitym właścicielom.

Proces o zwrot świątyni toczy się przed kijowskim sądem od 2011 roku. To skutek decyzji rajców lwowskiej rady miejskiej, którzy w marcu 2010 r., nie zważając na potrzeby i starania parafii rzymskokatolickiej, zdecydowali o przedłużeniu na kolejne 20 lat wynajmu świątyni  na potrzeby Domu Muzyki Organowej i Kameralnej.

Przed Sądem Gospodarczym w Kijowie miała się wczoraj odbyć kolejna rozprawa, ale została odroczona z uwagi na wydarzenia w stolicy Ukrainy. Proces ma być kontynuowany dopiero w przyszłym roku.

Katolicy ze Lwowa są cierpliwi i zapowiadają, że nic nie zniechęci ich do walki o odzyskanie świątyni. Również polskie organizacje kresowe stoją na stanowisku, że świątynia św. Marii Magdaleny powinna wrócić do prawowitych właścicieli.

W rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Stanisław Szarzyński z Zarządu Światowego Kongresu Kresowian podkreśla, że fakt, iż proces toczy się tak długo, wskazuje, że ukraińskie władze w Kijowie, sprzyjając lwowskim decydentom, przeciągają sprawę w czasie i de facto nie mają zamiaru oddać kościoła Polakom – katolikom. Sąd niejako wpisuje się w ten klimat.

– Mamy do czynienia z paradoksem. Z jednej strony Ukraińcy chcą do Unii Europejskiej, a z drugiej zapominają, że wiąże się to z egzekwowaniem prawa, także prawa własności. Jeżeli kościół jest polski, to należy go oddać prawowitym właścicielom – uważa Szarzyński.

W jego ocenie, to niedopuszczalne, żeby Polacy nie mogli się doprosić zwrotu swojej własności. – W taki oto sposób szanuje się polską mniejszość narodową na Ukrainie. Jeżeli Lwów chce być miastem europejskim, to jego władze muszą działać zgodnie z zasadami sprawiedliwości. W innym wypadku nawet pod przykrywką UE Ukraińcy korzeniami nadal będą tkwić w epoce totalitaryzmu – dodaje Stanisław Szarzyński.

Mariusz Kamieniecki