Sędziowie - negatywni bohaterowie igrzysk
Wtorek, 31 lipca 2012 (14:04)Jeszcze igrzyska nie zaczęły się na dobre, a niestety tu i ówdzie coraz głośniej wychodzą sprawy, które z rywalizacją sportową i ideą fair play mają niewiele wspólnego.
Afera z pustymi trybunami, nawet podczas niektórych finałowych i bardzo prestiżowych konkurencji, oraz tajemniczo znikającymi biletami, to tylko jeden z przykładów.
Komentarze na Wyspach zdominowała wczoraj jednak sprawa irlandzkiego żeglarza. Peter O'Leary postanowił nieco dorobić i obstawił u bukmacherów swoją porażkę na IO. Plan rywalizującego m.in. z Polkami Mateuszem Kusznierewiczem i Dominikiem Życkim Irlandczyka wychodził całkiem dobrze, gdyż prowadzona przez niego łódka dzielnie dopływała poza medalowymi miejscami. Niestety „drobnym interesem na boku” żeglarza zainteresowały się media, a za nimi MKOL i policja. Wszystko wyglądało pięknie, gdyż bukmacherzy płacili aż 12 do 1, za to, że jego załoga nie zdobędzie medalu, niestety błąd O’Leary’ego polegał na tym, iż za zakłady postanowił on zapłacić… z własnego konta.
To co wzbudza jeszcze większe emocje, to postać chińskiej pływaczki Ye Shiwen, która zdobyła złoty medal na 400 metrów stylem zmiennym. Kontrowersyjny jest nie tyle sam fakt, że ta 16-latka z Państwa Środka wygrała z dużo bardziej doświadczonymi zawodniczkami, bo takich przypadków w Londynie było więcej (choćby rewelacyjna zaledwie 15-letnia Litwinka Ruta Meilutyte – złoto na 100 metrów stylem klasycznym), ale wynik jaki osiągnęła. Ostatnie 50 metrów popłynęła bowiem szybciej niż zwycięzca tego samego dystansu w konkurencji męskiej Ryan Lochte. Amerykanin pokonał ostatnią długość basenu w 29.10 sek., zaś Chinka w zaledwie 28.93 sek. Tak fenomenalny wynik i pobicie tytanów basenu takich jak Lochte czy Phelps przez młodziutką dziewczynę od razu wzniecił dyskusje, czy było to zwycięstwo w pełni uczciwe. Dyskusje o dopingu, które chińskim sportowcom towarzyszą niemal bezustannie, rozgorzały nie tylko w brytyjskich mediach.
To o czym Brytyjczycy mówią zaś niechętnie, a co jeszcze bardziej rzuca się w oczy, to bardzo kiepska praca sędziów podczas wielu różnorodnych konkurencji. Na wstępie przypomnę wspominany już przez nas przypadek dżudoki Pawła Zagrodnika, któremu nie przyznano zwycięstwa w pojedynku o brązowy medal, choć w pełni na to zasłużył.
Z równie kiepskiej strony pokazali się arbitrzy w siatkarskim meczu Polska-Włochy, którzy wielokrotnie się mylili i nie panowali nad sytuacją. Na szczęście błędy popełniali na obie strony, więc wyniku spotkania wyjątkowo nie wypaczyli.
Wczoraj zaś doszło do chyba największej jak dotąd sędziowskiej afery. W półfinałowej walce szpadzistek Koreanka Shin A Lam miała już niemal zapewnione wejście do walki o złoto, wystarczyło, by utrzymała widniejący na tablicy wyników remis. Nie dość, że do końca starcia pozostała zaledwie sekunda, a sędziowie pozwolili Niemce przeprowadzić aż trzy ataki, które Koreanka odparła, to później pozwolono na jeszcze jedną akcję (trwającą grubo ponad sekundę), kiedy to Niemka w końcu pokonała rywalkę. Wybuch złości sztabu trenerskiego z Azji był całkowicie zrozumiały, podobnie jak łzy oszukanej zawodniczki.
Po trwających blisko pół godziny naradach sędziowie przyznali zwycięstwo reprezentantce naszych zachodnich sąsiadów. Koreanka pozostała na macie jeszcze przez godzinę, po walce niemal nieustannie płacząc. W takim stanie nie mogła skutecznie walczyć o brąz. Organizatorzy tłumaczyli, że zawiodła maszyna i dlatego ich wskazanie nie mogło być inne. A przypominamy sobie, jak bardzo Brytyjczycy oburzali się, kiedy wytykano im błędy i brak dobrego przygotowania.
Dla Polaków wczorajszy dzień zakończył się bez medali. Zawiodły nasze kolejne nadzieje, ze szpadzistką Magdaleną Piekarską na czele. Przegrała także Urszula Radwańska ze zwycięzczynią Wimbledonu Sereną Williams. Z tym, że nasza młoda tenisistka postawiła wielkiej mistrzyni trudne warunki i wcale nie musi się wstydzić tej porażki
Ale nie brakło także wydarzeń pozytywnych. Do finałów awansowali m.in. pływak Paweł Korzeniowski na 200 metrów delfinem i wioślarki Julia Michalska i Magdalena Fularczyk w dwójce podwójnej. Zaskoczyli jeszcze późnym wieczorem nasi siatkarze plażowi Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel pokonując jedną z najlepszych obecnie par na świecie - Amerykanów Jacoba Gibba i Seana Rosenthala. Siatkówka jak na razie więc naszą siłą. Oby tak dalej.
Łukasz Sianożęcki