• Niedziela, 22 marca 2026

    imieniny: Katarzyny, Bogusława

Nadal pod dyktando Niemiec

Sobota, 30 listopada 2013 (15:39)

Ambasadorzy krajów Unii Europejskiej zatwierdzili porozumienie z Parlamentem Europejskim w sprawie nowego limitu emisji CO2 z samochodów osobowych. Zdaniem ekspertów, to zła wiadomość, bo oznacza ciągłą dominację Niemiec na rynku i wyższe koszty paliwa, jakie użytkownicy czterech kółek będą zmuszeni ponieść.

Zgodnie z zawartym porozumieniem od 2020 r. 95 proc. nowych samochodów będzie musiało spełniać limit emisji na poziomie 95 gramów CO2 na kilometr, a od 2021 r. to ograniczenie miałoby obowiązywać wszystkie nowe samochody przeznaczone na sprzedaż.

Poprzednie porozumienie zawarte w czerwcu przewidywało, że od 2020 r. 100 proc. nowych samochodów osobowych spełni cel emisji 95 gramów CO2 na kilometr. Później Niemcy cofnęły to porozumienie, domagając się czteroletniego okresu przejściowego we wdrażaniu limitu.

Nowe limity CO2 krytykowali przedstawiciele niemieckiego sektora motoryzacyjnyego; chodziło zwłaszcza o samochody z dużą pojemnością silnika BMW i Mercedesa.

Zdaniem Wojciecha Makowskiego z Instytutu Spraw Obywatelskich, zatwierdzenie przez ambasadorów Wspólnoty oznacza, że de facto Europa ugięła się przed żądaniami niemieckich producentów samochodów luksusowych. W rozmowie z portalem NaszDziennik.pl ekspert podkreśla, że w 2020 r. zamiast 95 gramów samochody będą średnio emitować około 100 gramów CO2 na kilometr. Pójdzie za tym odpowiednio większe zużycie paliwa.

– Ogółem to osłabienie norm będzie kosztować 25 miliardów euro na dodatkową ropę. Przeciętny posiadacz samochodu wyda na paliwo do swojego pojazdu około 775 euro (3,2 tys. zł) więcej, niż gdyby normy nie zostały osłabione (w ciągu przeciętnego cyklu życia auta) – podkreśla Wojciech Makowski.

Jego zdaniem, najdziwniejsze w tym wszystkim jest poparcie dla Niemiec udzielone przez Polskę. – Nie rozumiem, po co Polska popierała Niemcy w tej rozgrywce. Główni producenci z fabrykami w naszym kraju, to znaczy Fiat, Volkswagen i Opel, nie zgłaszali problemów ze spełnieniem normy 95 gramów w 2020 roku. Niestety, wynik jest inny. W przyszłym roku będzie trzeba zacząć dyskusje o normach na rok 2025. Jeżeli Europa chce marzyć o utrzymaniu przewagi technologicznej, powinny być dużo ambitniejsze – ocenia ekspert z Instytutu Spraw Obywatelskich.

Mariusz Kamieniecki