Pat w KSC
Piątek, 29 listopada 2013 (02:00)Rolnicy i pracownicy cukrowni wyszli rozczarowani z wczorajszego spotkania w Ministerstwie Skarbu Państwa w sprawie prywatyzacji Krajowej Spółki Cukrowej.
Twierdzą, że rząd nie chce iść na ustępstwa, a to stawia pod znakiem zapytania powodzenie procesu sprzedaży im przez państwo udziałów w KSC.
Akcje ma prawo nabyć 18 tys. plantatorów dostarczających buraki cukrowe do KSC i pracowników cukrowni należących do spółki. Ministerstwo skarbu przedstawiło na początku października trzecią już koncepcję prywatyzacji Polskiego Cukru, która została skrytykowana przez rolników i pracowników. Zgłosili oni szereg uwag do projektu, ale podczas wczorajszego spotkania okazało się, że resort jest gotów iść tylko na niewielkie ustępstwa, a podstawowe postulaty strony społecznej zostaną prawdopodobnie odrzucone. Przede wszystkim rząd nie zgadza się na negocjowanie ceny akcji KSC z uprawnionymi do ich zakupu.
– Ma to być z nami tylko konsultowane, ale to oznacza, że nie będziemy mieli praktycznie wpływu na cenę akcji. I albo się zgodzimy na to, co zaproponuje ministerstwo, albo nici z prywatyzacji – nie ma wątpliwości Stanisław Lubaś, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w KSC.
Rolnicy i pracownicy obawiają się, że akcje będą bardzo drogie – ostatnia wycena z wiosny tego roku mówiła o 2,47 zł za jedną akcję – i nie będzie ich stać na taki zakup. Ich zdaniem, cena powinna być niższa niż 1 złoty.
Tym bardziej że spółka w niewielkim stopniu będzie mogła wesprzeć plantatorów i załogę w procesie prywatyzacyjnym. Plan ministerstwa przewiduje, że KSC będzie mogła przeznaczyć tylko 100 mln zł na pożyczki na zakup akcji, podczas gdy poprzedni minister skarbu Mikołaj Budzanowski zgadzał się na to, aby na pożyczki przeznaczona została kwota przynajmniej kilka razy wyższa – miała ona pochodzić z zysków Polskiego Cukru.
Jednak w międzyczasie zapadła decyzja rządu o tym, że prawie cały zysk za 2012 r., czyli ok. 500 mln zł, zostanie wypłacony akcjonariuszom, w większości (80 proc.) Skarbowi Państwa. Pieniądze te poszły na łatanie dziury budżetowej. Podobnie jak 136 mln zł, które już w tym roku wypłacono z kasy KSC tytułem zaliczki na poczet dywidendy za 2013 r. – zysk jest prognozowany na 350 mln złotych. I zapewne znowu te pieniądze zostaną zabrane do budżetu.
Cena akcji w styczniu?
Kiedy minister skarbu poda nową wycenę KSC? Nie wiadomo. Nadal bowiem trwają w resorcie analizy ekonomiczne. Być może stanie się to w styczniu przyszłego roku, bo kolejne spotkanie plantatorów i pracowników z przedstawicielami resortu odbędzie się po uroczystości Objawienia Pańskiego (6 stycznia). To i tak bardzo późno, bo wcześniej wiceminister Zdzisław Gawlik obiecywał, że wycena zostanie podana na przełomie października i listopada.
Ale nie tylko cena akcji jest problemem. Ministerstwo obstaje przy tym, aby rolnicy, którzy zaciągną w KSC pożyczkę na zakup akcji, nie mieli prawa do wykonywania czynności właścicielskich z tych akcji (np. udział w zgromadzeniu akcjonariuszy, prawo głosowania nad uchwałami itp.) do czasu spłaty pożyczki. Byłyby one w zastawie Skarbu Państwa. Taki zapis jest krytykowany przez ekspertów jako ograniczanie praw właścicielskich. Rząd nie chce też przystać na inny postulat dotyczący powołania „wewnętrznej giełdy” w KSC.
– Polegałoby to na tym, że rolnicy lub pracownicy mogliby w przyszłości sprzedawać swoje udziały innym osobom uprawnionym do ich nabywania. Nikt z zewnątrz nie mógłby tych akcji kupić – zastrzega Stanisław Lubaś. Ministerstwo jest za to gotowe przystać na inny postulat strony społecznej, który jest jednak najłatwiejszy do realizacji. Chodzi o obniżenie limitu zakupu akcji: w projekcie zapisano, że jedna osoba może kupić nie więcej niż 1 proc. udziałów w Polskim Cukrze, ale rolnicy i pracownicy chcą, żeby to było znacznie mniej, aby akcjonariat był maksymalnie rozproszony.
W tej sytuacji prywatyzacja KSC stoi pod dużym znakiem zapytania. – Jeśli nie będą spełnione nasze warunki, to nie będziemy mogli przystąpić do zakupu akcji – ostrzega Lubaś.
Krzysztof Losz