• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Aborcja w oczy kole

Środa, 27 listopada 2013 (02:09)

Poseł Platformy Obywatelskiej Marzenie Okle-Drewnowicz nie podoba się informowanie jej potencjalnych wyborców o tym, że opowiedziała się za utrzymaniem prawa do zabijania chorych dzieci.

Chodzi o głosowanie nad obywatelskim projektem uszczelniającym przepisy ustawy antyaborcyjnej, które powstały z inicjatywy Fundacji PRO – Prawo do Życia. Zebrano pod nim 450 tys. podpisów. Projekt został jednak odrzucony już w pierwszym czytaniu przez 233 posłów koalicji PO – PSL i lewicy.

Za wrzuceniem noweli do kosza podniosła też rękę poseł PO Marzena Okła-Drewnowicz. To było przyczynkiem do zorganizowania w jej rodzinnej miejscowości , Skarżysku-Kamiennej, pikiety informującej o tym fakcie. Odbyła się ona przed kościołem Matki Bożej Nieustającej Pomocy na osiedlu Bór po Mszy Świętej. Pikietę zorganizowały osoby, które wcześniej zbierały podpisy pod projektem ustawy, a po jego odrzuceniu głosami koalicji rządzącej postanowiły powiadomić wszystkich parafian w rejonach zamieszkania posłów odrzucających społeczny projekt o sposobie głosowania ich przedstawicieli w Sejmie.

Przed kościołem rozstawiono transparent ze zdjęciem zmasakrowanego ciałka abortowanego w 22. tygodniu życia dziecka i zdjęcie poseł Platformy.

– Idea akcji była taka, by ludzie dowiedzieli się, jak głosują w tak ważnych kwestiach jak obrona życia wybrani przez nich politycy – mówi „Naszemu Dziennikowi” Jerzy Kenig, współorganizator pikiety.

– Jeśli chodzi o zainteresowanie naszą akcją, trudno to ocenić jednoznacznie. Byli tacy, którzy przechodzili obok obojętnie, inny ukradkiem, a jeszcze inni nam przyklaskiwali. Ale nam nie chodziło o jednoznaczność, ale o to, by każdy w swoim sumieniu ocenił, jak wybrani przez niego politycy dbają o wartości chrześcijańskie – dodaje.

To już czwarta tego typu pikieta w Świętokrzyskiem. Wcześniej podobne akcje odbyły się przed kościołami w miejscowościach, z których pochodzili inni politycy głosujący przeciwko prawu do życia. Tak było m.in. w Bilczy – miejscu zamieszkania posła Lucjana Pietrzczyka (PO), w Strawczynie, skąd pochodzi poseł Marek Gos (PSL), i w Kielcach – miejscu zamieszkania posła Artura Gierady (PO).

Fundacja PRO – Prawo do Życia zapowiada już kolejne kampanie. – Zamierzamy kontynuować akcję co najmniej do 27 kwietnia przyszłego roku, tj. do dnia kanonizacji bł. Jana Pawła II. Przypuszczamy, że większość z tych posłów, którzy głosowali przeciwko życiu, będzie chciała wybrać się na tę uroczystość. Najpewniej będą wtedy mówić wszem i wobec, jak wielkie znaczenie miał Jan Paweł II w ich życiu. Nasze pikiety to będzie więc czas na konfrontację – zapewnia Mariusz Dzierżawski, członek Rady Fundacji.

Jestem za, a nawet przeciw

Pikieta przed kościołem rozjuszyła Okłę-Drewnowicz, skarbnika klubu Platformy. W jej ocenie, była czymś „wysoce nieetycznym, niemoralnym i niesmacznym”.

„Zawsze byłam, jestem i będę za życiem. Nie mam wpływu na nieznajomość prawa przez innych. Obecna ustawa mówi przede wszystkim o zakazie aborcji i bronię tego kompromisu” – tłumaczy się poseł na portalu Echodnia.pl. Ale w swoim komentarzu posuwa się znacznie dalej, twierdząc, że jest przeciwna temu, by obywatele – a więc i jej wyborcy – interesowali się tym, co robią wybrani przez nich politycy. Uznała, że organizowanie tego typu pikiet to „wciąganie w politykę osób postronnych”.

Ta narracja jest zgoła odmienna od tej, którą stosuje się w czasie wyborów. Wówczas obywatel, który udziela głosu poparcia, jest obywatelem odpowiedzialnym, zaangażowanym w politykę. Po wyborach to zaangażowanie okazuje się wyraźnie niepożądane.

Odpowiedzialny obywatel staje się nagle osobą postronną, która nie powinna mieć nic do gadania, w szczególności jeśli chodzi o rozliczanie polityków z ich decyzji. Obywatele tymczasem chcą być reprezentowani przez osoby wiarygodne, a nie takie, które mówią jedno, a robią co innego – komentują postawę poseł działacze pro-life.

– Posłanka Okła-Drewnowicz twierdzi, ze zawsze była za życiem. Prawo pozwalające na zabijanie chorych dzieci nie przeszkadza jej jednak na tyle, by przycisnąć guzik, aby je zmienić – kwitują obrońcy życia.

Anna Ambroziak