• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Puste krzesła

Wtorek, 26 listopada 2013 (02:00)

Rząd namawia związki zawodowe, aby wróciły do prac w Komisji Trójstronnej. Przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda wyklucza jednak uczestnictwo bez zmiany formuły.

To pierwsze od pół roku spotkanie szefów największych central związkowych z przewodniczącym Komisji Trójstronnej, ministrem pracy Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Związkowcy w czerwcu opuścili obrady Komisji Trójstronnej. Do rozmów doszło wczoraj podczas debaty w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie. Kosiniak-Kamysz oceniał, że zmiany funkcjonowania Komisji Trójstronnej, których domagają się związkowcy, należałoby wypracować podczas spotkania Komisji.

– Najlepiej by było, gdyby reforma Komisji Trójstronnej nastąpiła po ustaleniach podczas prac w Komisji. Warto, żeby reforma wyszła z tych ciał, które mają umocowanie ustawowe – powiedział. O powrót związków do prac w Komisji apelował wiceminister pracy Radosław Mleczko. – Potrzebujemy państwa obecności w Komisji Trójstronnej, dopóki nie zostanie wypracowana inna formuła – stwierdził Mleczko.

Związki chcą nowych zasad

Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Piotr Duda wyklucza taką możliwość. – Nasz powrót do Komisji Trójstronnej w tej formule jest niemożliwy. Dialog kuleje i faktycznie go nie ma – powiedział.

– Jest pat, z którego nie można wyjść, i trzeba jak najszybciej opracować nową formułę działania Komisji – ocenił Duda. Według szefa „Solidarności”, dłuższe tkwienie w tym pacie sprawi, że powrócą masowe protesty. – To, że mimo tak trudnej sytuacji pracowników i bezrobotnych ludzie sami nie wychodzą na ulice, to jest zasługa związków zawodowych, które biorą na siebie rozmowy z rządem i akcje protestacyjne. Jeśli ludzie sami wyjdą na ulice, sytuacja może być nie do opanowania – mówił Duda.

Tadeusz Chwałka, szef Forum Związków Zawodowych, stwierdził, że już teraz to „doły naciskają na liderów związkowych” w sprawie akcji protestacyjnych. – Jest kryzys dialogu społecznego. Związki zawodowe zostały sprowadzone do roli manekinów, które powinny akceptować wszystko, co zostało zaproponowane przez rząd – stwierdził Chwałka.

Związkowcy zarzucali również rządowi, że stał się w Komisji Trójstronnej reprezentantem pracodawców. – Nieraz byliśmy świadkami, jak prasa informowała o tym, co rząd już postanowił i co pracodawcy poparli, gdy nie było to nawet jeszcze przedmiotem obrad Komisji Trójstronnej – dodał Chwałka.

Sam dialog w Komisji sprowadza się natomiast do komunikowania przez jej przewodniczącego – ministra pracy o tym, „co premier Tusk każe zrobić” – stwierdził Duda. Związki zawodowe wycofały się z pracy w Komisji Trójstronnej po przeforsowaniu przez rząd, bez uwzględniania uwag strony związkowej, ustawy w sprawie wprowadzenia przepisów dotyczących elastycznego czasu pracy. Jednakże Duda uważa, że faktyczne zerwanie dialogu nastąpiło, gdy rząd nie wywiązał się z zobowiązań zawartych w 2009 r., a podjętych przy okazji wprowadzania tzw. ustawy antykryzysowej, w której po raz pierwszy zawarto przepisy dotyczące uelastycznienia czasu pracy.

– 2009 rok był rokiem przełomowym. Jeszcze nie byłem szefem związku, ale mój poprzednik podpisywał porozumienie. Naprawdę coś się udało, pakiet antykryzysowy, gdzie wszyscy – pracodawcy, rząd i związki zawodowe – wpisali swoje postulaty. Pracodawcy np. elastyczny czas pracy, a myśmy napisali dwie rzeczy: dojście płacy minimalnej do poziomu 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia i walkę z umowami na czas określony – mówił Duda. Postulaty związków nie zostały jednak uwzględnione

. – Musieliśmy projekt obywatelski złożyć w Sejmie, bo rząd nie wywiązał się z zobowiązań, mimo że jesteśmy liderami w Europie, jeśli chodzi o umowy na czas określony. Taka jest rzeczywistość. A pokazując na Komisji Trójstronnej pracodawcom, co wtedy podpisali, jeden z szefów pracodawców zażartował: „A może to nie jest mój podpis?”. Tak się traktuje dialog społeczny i tak się wywiązuje z zobowiązań – mówił Duda.

Po wielkim proteście związków zawodowych w połowie września nie doszło do negocjacji z rządem Donalda Tuska. – Mija kilka miesięcy od tej demonstracji, nie ma żadnych rozmów, rząd za wszelką cenę chce nas zaciągnąć do Komisji Trójstronnej, do której nie wrócimy – stwierdził Piotr Duda.

– Premier nawet się nie zająknął po 14 września. Udaje, że nie ma związków zawodowych, udaje, że nie ma problemów w naszym kraju – mówił szef „Solidarności”. Minister Kosiniak-Kamysz wyliczał, co rząd zrobił dla pracowników, mówiąc m.in. o wydłużeniu urlopów rodzicielskich, zwiększeniu z 3,4 miliarda złotych do 5 miliardów złotych puli środków na aktywną walkę z bezrobociem czy też zwiększeniu – w przyszłym roku – minimalnego wynagrodzenia do wysokości 44 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Przewodniczący OPZZ Jan Guz wyliczał z kolei, iż rząd powinien dążyć m.in. do likwidacji umów śmieciowych, eliminacji takich sytuacji, że pracownikowi płaci się 2,4 zł za godzinę, wprowadzając np. płacę minimalną przy umowach cywilnych. Guz zwracał również uwagę, że Komisja Trójstronna w nowej formule powinna posiadać inicjatywę ustawodawczą.

Artur Kowalski