Krach wartości
Poniedziałek, 25 listopada 2013 (02:10)Pod patronatem „Naszego Dziennika”
Postępujący kryzys demograficzny, towarzyszacy mu regres w edukacji i dewalucaja wartości prędzej czy później doprowadzą do krachu instytucji rodziny – oceniają eksperci.
W Auli Domu Literatury w Warszawie odbyła się w sobotę całodniowa konferencja pt. „Rodzina w obliczu kryzysu”. Naukowcy i przedsiębiorcy próbowali zdiagnozować wielowymiarowe źródła kryzysu rodziny.
Mamy do czynienia ze swoistym sprzężeniem zwrotnym. Z jednej strony kryzys gospodarczy przyczynia się do pogłębienia kryzysu rodziny, z drugiej zaś trudna sytuacja rodziny przyczynia się do pogłębienia kryzysu gospodarczego.
– Od dłuższego czasu trwa w Polsce debata, w jaki sposób wyjść z kryzysu godpodarczego. Recept jest wiele. Są również tacy, którzy uważają, że kryzysu nie ma, tudzież już się skończył. Znalezienie dobrych rozwiązań jest niemożliwe, jeśli nie zwrócimy szczególnej uwagi na politykę demograficzną i prorodzinną – mówiła Maria Nowina Konopka, koordynator konferencji.
Polacy są skutecznie zniechęcani do posiadania dzieci, w efekcie czego poziom dzietności pikuje w dół. Przyczynia się do tego niesprawiedliwy system podatkowy. – Według dramatycznej prognozy GUS do 2060 r. ubędzie 8 mln Polaków, populacja spadnie o ponad 20 procent. To tak, jakby całkowicie opustoszały: Warszawa, Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Trójmiasto, Szczecin, Katowice oraz prawie całe województwo śląskie – wskazuje senator Jan Maria Jackowski (PiS).
Efektem trwałej tendencji spadku dzietności jest dramatyczne przyspieszenie procesu starzenia i wymierania całej populacji.
Polska, mimo deklaracji kolejnych rządów, ciągle nie wypracowała skutecznej polityki prorodzinnej, a sytuacja z roku na rok się pogarsza. Nakłady na rodzinę sytuują nas na samym końcu tabeli krajów członkowskich UE.
– Doświadczenie przemian po 1989 r. wskazuje, że kolejne partie wygrywały wybory dzięki hasłom o rodzinie, ale później – gdy już sprawowały władzę – ich nie realizowały i odchodziły w niesławie.
Instrumenty do prowadzenia polityki rodzinnej to przede wszystkim konstytucyjne gwarancje ochrony rodziny i realizacja jej praw.
Do tego ważny jest niedyskryminujący rodzin system prawny, finansowy, podatkowy, kredytowy, edukacyjny, dostęp do dóbr kultury i ochrona zdrowia, sposób podziału rynku pracy, gospodarka mieszkaniowa, kształtowanie opinii społecznej poprzez promocję rodziny w mediach oraz powiązanie pracy wychowawczej kobiet z całością życia społeczno-ekonomicznego.
Tymczasem, jak zaznaczył Jan Małek, założyciel i prezes Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE), państwo wciąż okrada swoich obywateli.
– Najważniejszym źródłem kryzysu gospodarczego, nie tylko w Polsce, jest kradzież w różnych postaciach i formach, pod różnymi przebraniami. To kradzież państwa popełniana na obywatelach, które zabiera dużą część ich owoców pracy. Mamy w kraju ponad 500 tys. urzędników, którzy żyją z pieniędzy zabieranych obywatelom – przypomniał Małek. Dlatego tak istotne jest organizowanie stowarzyszeń wzajemnej pomocy, tak by rodziny pomagały sobie nawzajem.
Gorsi od neandertalczyków
W ocenie prof. Piotra Jaroszyńskiego, wykładowcy KUL i WSKSiM, status rodziny w państwie jest swoistym papierkiem lakmusowym.
Jaroszyński mówi wprost: rządzi nami nowa lewica. – Nawet komuniści nie doszli do takiego poziomu, by legalizować związki homoseksualne i im przekazywać dzieci, wprowadzać ukrytą eutanazję i ciągle przymierzać się do aborcji. Oni są gorsi od neandertalczyków – skwitował profesor.
Na kryzys rodziny, oprócz słabnącego znaczenia małżeństwa, czy to przez rezygnację z ich zawierania, czy łatwe rozwody, ma wpływ brak poczucia odpowiedzialności za wychowanie dzieci czy wręcz przejmowanie kontroli nad dziećmi przez państwo.
– Rodzina została zaatakowana ze wszystkich stron. Za jej kryzysem stoją różne ideologie, które od ponad 200 lat są zmorą cywilizacji zachodniej. Ideologie, takie jak socjalizm czy liberalizm, przejmują funkcję religii i starają się zbudować raj na ziemi, uznając – choć w oparciu o inne założenia – że główną przeszkodą w osiągnięciu tego raju jest rodzina – mówił Jaroszyński. Efektem tych ideologii, gdy zdobędą one władzę, jest systematyczna i konsekwentna walka z rodziną. – W obecnych warunkach jedyną, zorganizowaną i świadomą siłą antyideologiczną, która może ocalić rodzinę w świecie zachodnim, jest Kościół katolicki – skwitował Jaroszyński.
Kryzys rodziny stymuluje też opłakany stan edukacji publicznej. Mówił o tym prof. Witold Kwaśnicki, kierownik Zakładu Ogólnej Teorii Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, prezes Oddziału Wrocławskiego Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.
– Proces edukacji młodego pokolenia przeżywa kryzys nie tylko w Polsce, ale w większości krajów OECD, zaawansowanych w rozwoju gospodarczym. Wiele wskazuje na to, że przyczyn tego kryzysu należy szukać w zainicjowanym w XIX i XX stuleciu przejściu na, podlegający standaryzacji, obowiązek edukacji, głównie w ramach systemu szkół publicznych – wskazał Kwaśnicki.
W tzw. państwie dobrobytu maleje rola rodziny w procesie edukacji dzieci.
– W coraz większym stopniu podstawowe decyzje o tym, jak kształcić dzieci i czego ich uczyć, podejmowało państwo, nie rodzice, którzy oduczyli się brania odpowiedzialności za dobre wykształcenie dzieci. Efektem jest opłakany stan edukacji publicznej w większości krajów rozwiniętych gospodarczo – dodał prof. Kwaśnicki.
Demograficzne tsunami
Według prof. Michała Wojciechowskiego z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, szefa Rady Programowej Fundacji PAFERE, mamy dziś do czynienia ze stanowczym przerostem regulacji prawnych i liczby urzędników, co generuje wysokie koszty budżetowe. Kierunek ten – w jego ocenie – pozostaje w jawnej sprzeczności z zasadą pomocniczości, głoszoną przez katolicką naukę społeczną i Konstytucję RP.
– Rodzina jest zjawiskiem uniwersalnym, wcześniejszym niż instytucja państwa. Od jej kondycji zależy przetrwanie społeczeństw. Tymczasem rażące wysokie podatki i składki zmniejszają budżety domowe, co zniechęca do posiadania dzieci i pogarsza ich sytuację materialną – diagnozuje Wojciechowski.
Do tego dochodzi system emerytalny łudzący obietnicą zabezpieczonej starości.
– Polską wstrząsa konflikt dotyczący sposobu finasowania świadczeń emerytalnych, przejęcia aktywów OFE i powrotu do systemu podatkowego, w sytuacji gdy liczba podatników drastycznie maleje. Dlatego istnieje bardzo realne niebezpieczeństwo, że zarówno błędna polityka gospodarcza, jak i brak działań prorodzinnych spowodują, że obciążenia pracy w Polsce będą tak wysokie, że praca w kraju stanie się nieopłacalna dla nielicznego młodego pokolenia – ocenia dr Cezary Mech, były wiceminister finansów.
W jego ocenie, kraje zachodnie potrzebujące pracowników i „opiekunów” dla starszego pokolenia „wyssają” polskich pracowników, a w Polsce pozostanie olbrzymia grupa rencistów i emerytów, którzy mogą zostać pozbawieni emerytur.
– Zmniejszenie się dzietności rodzin ma olbrzymi aspekt finansowy, gdyż utrzymywanie dzieci jest tańsze niż osób starszych, kosztuje państwo trzykrotnie mniej, a brak młodego pokolenia oznacza spadek liczby osób pracujących oraz proces starzenia się społeczeństwa. Oznacza to przyspieszoną akcelerację kosztów opieki zdrowotnej, gdyż wydatki na świadczenia zdrowotne ludzi młodych są przeciętnie czterokrotnie niższe – przypomniał Mech.
– W takiej ekstremalnej sytuacji musimy odpowiedzieć na pytanie dotyczące przyczyn wygenerowania „tsunami demograficznego” poprzez dwudziestoletnią politykę, która doprowadziła do tego, że jesteśmy już na 212. miejscu w świecie, jeśli chodzi o dzietność rodzin – skwitował Mech.
Piotr Czartoryski-Sziler