W cieniu korupcji
Poniedziałek, 25 listopada 2013 (02:06)Donald Tusk ogłosił, że „ma plan dla Polski”. Ma się on opierać na wydawaniu środków z nowego unijnego budżetu. Szczegółów jednak nie poznaliśmy.
Program działania rządu na kolejne lata przedstawiony na sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej miało dopełniać realizowane przez wymianę twarzy w rządzie, zapowiadane od miesięcy „nowe otwarcie”. Szczegółów programu działań, oprócz kilkudziesięciu zdań ogólników, nie usłyszeliśmy.
Fetowanie „nowego otwarcia” zepsuła komplikująca się sytuacja wokół rządu i Platformy, związana z doniesieniami CBA o „największej aferze korupcyjnej w historii”, kupczeniem posadami w kontrolowanej przez Skarb Państwa spółce i problemami byłego ministra z oświadczeniem majątkowym. Przemówienie do działaczy swojej partii premier rozpoczął od długiego wywodu na temat potrzeby uczciwości w życiu publicznym.
– Dalsze sprawowanie władzy wymaga absolutnej czystości intencji. Jeśli ktoś uważa, że może być nieuczciwy i że nie spotka go kara, ten się myli – mówił. To nie pierwszy raz, kiedy Tusk w podobny sposób gani działaczy swojej partii. Historia wskazuje, że tego typu występy premiera to swego rodzaju inscenizacja na potrzeby społeczeństwa mająca wskazywać, jak to korupcja jest wypalana gorącym żelazem.
Kiedyś przestrzegał działaczy Platformy przed samą pokusą nieuczciwych działań, komunikując o pozostawieniu na czele CBA Mariusza Kamińskiego. Po wykryciu afery hazardowej Kamiński przestał jednak kierować CBA, czym premier zdawał się przyznawać do porażki, niejako uznając za bezpieczniejsze dla siebie i swojego ugrupowania wymienienie osoby odpowiedzialnej za tropienie nieuczciwych działań polityków. I tak jak tamto ostrzeżenie oraz każde następne to z soboty ma działać, zdaje się, tylko do czasu wybuchu kolejnej afery z udziałem ludzi Platformy.
Tusk skierował też specjalnie słowa do Sławomira Nowaka. Stracił on stanowisko po informacji prokuratury, że zamierza wystąpić o uchylenie mu immunitetu. Sprawa dotyczy nieuwzględnienia w oświadczeniu majątkowym kosztownego zegarka. Sytuację byłego już ministra komplikują jednak mętne tłumaczenia na temat okoliczności, w jakich wszedł w posiadanie zegarka. – Trzymaj się w tym niełatwym dla ciebie momencie. Trzymamy za ciebie kciuki, żebyś dał sobie radę –mówił Tusk do Nowaka.
Program czy plik kartek?
Premier ogłosił, że kolejne lata rządów chce przeznaczyć na działania zmierzające do poprawy życia Polaków. – Chcemy, żeby wszystkie nasze wysiłki, żeby ten zbiorowy wysiłek tysięcy ludzi, którzy tworzą Platformę, służyły tylko i wyłącznie dobru Polski – zapewniał. Przekonywał o potencjale drzemiącym w PO do pchnięcia Polski na „wyższy poziom”.
Na dowód, że program działania ma, Donald Tusk wymachiwał z mównicy grubym plikiem kartek, ogłaszając, iż jest tam szczegółowy plan rozpisany na każdy miesiąc. Tych szczegółów, jeśli faktycznie tam były, w przemówieniu jednak zabrakło. Być może Tusk wyciągnął pewne wnioski ze swojego tzw. drugiego exposé, kiedy ogłosił zamiar powołania spółki Inwestycje Polskie, która miała pozwolić na wspieranie inwestycji mających dynamizować gospodarkę. Dziś o działalności Inwestycji Polskich wiemy najwyżej tyle, że prezes tej spółki zarabia przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Zapowiadany plan działania ma się opierać na wydaniu blisko 400 mld zł, jakie Polska ma otrzymać z nowego budżetu UE.
Premier stwierdził, że tym razem ten cywilizacyjny skok „musi dotyczyć ludzi”. – Kończąc dziś wielki okres odbudowy, inwestowania w infrastrukturę, w autostrady, drogi, ośrodki badawcze, miliardy polskich i europejskich pieniędzy, złotówek i euro, jakie poszło na wybudowanie tych fundamentów, od jutra musi zacząć to wszystko pracować dla Polaków – stwierdził.
Zapowiadał, że jego rząd ma precyzyjny plan dotyczący polskiej rodziny, dzieci, edukacji, wsparcia budownictwa mieszkaniowego, przedsiębiorczości. I niczym premier, który właśnie rozpoczyna rządzenie ogłosił, że: „Polacy mają prawo do wyższych i bezpieczniejszych zarobków”, że „zasługują na pracę bezpieczną”, a „praca jest najważniejsza”.
Dotychczasowe działania rządu, podejmowane nawet w ostatnim czasie, zdają się niestety nie potwierdzać tych zamierzeń. Na kolejne trzy lata podwyższono stawki podatku VAT drenującego kieszenie zwykłych konsumentów, realizowany jest plan –mający ratować budżet – sfinansowania wydatków dzięki przejęciu części środków odkładanych z myślą o emeryturze, a całkiem nie tak dawno rząd zdecydował o zwiększeniu kosztów pracy, podnosząc składkę rentową płaconą przez pracodawców za zatrudnianych pracowników.
Artur Kowalski