Hiszpanie mówią "dość"
Sobota, 23 listopada 2013 (21:07)Na wezwanie związków zawodowych i organizacji społecznych na ulice Madrytu wyszły tysiące manifestantów, by zaprotestować przeciw polityce oszczędności i projektowi ustawy zakazującej udziału w manifestacjach, na które nie wydano zezwolenia.
Manifestanci nieśli transparent z napisem: „Osądzić banki. Ratujmy służby publiczne, emerytury i ludzi”. Inne hasła głosiły: „Tak, możemy” i „Użyj swej siły”.
W proteście brali udział przedstawiciele związków zawodowych – między innymi nauczycielskich i lekarskich – i blisko stu organizacji społecznych.
W ramach polityki drastycznych oszczędności, która ma wyprowadzić Hiszpanię z kryzysu finansów publicznych, od 2011 roku, tj. od dojścia konserwatystów do władzy, wydatki na oświatę zredukowano w całej Hiszpanii o 14 procent. Koszty społeczne strategii zaciskania pasa okazują się jednak bardzo wysokie. Bezrobocie sięga 26 proc., a wśród młodzieży przeszło 50 procent.
Niemniej sobotni protest w Madrycie nie przyciągnął tak wielkich tłumów jak liczne manifestacje, które przetoczyły się przez kraj w ostatnich dwóch latach – zauważa agencja AFP.
Hiszpański ruch oburzonych oraz organizacja Greenpeace wezwała też w sobotę do protestów przeciw projektowi ustawy przeciw nielegalnym manifestacjom. Projekt, choć nie został jeszcze zatwierdzony, już wzbudza żywą polemikę; przewiduje on m.in. kary sięgające 600 tys. euro za udział w manifestacji, na którą nie wydano zezwolenia.
Greenpeace wywiesił na fasadzie wielkiego, pustego budynku transparent mierzący 315 metrów kwadratowych z napisem „Nie – dla ustawy przeciw manifestacjom”. Hiszpańska lewica określiła projekt tej ustawy jako formę „represji wymierzonych w obywateli”.
IK, PAP