• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Czy trzeba posyłać dziecko do szkoły?

Sobota, 23 listopada 2013 (18:00)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Z Agatą Rybczyk, prezes Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, oraz z dr. Andrzejem Mazanem, dyrektorem merytorycznym do spraw edukacji domowej w Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, rozmawia Izabela Kozłowska

 

„Czy trzeba posyłać dziecko do szkoły?” – skąd pomysł na zorganizowanie dzisiaj w Łomiankach konferencji poruszającej to zagadnienie?

Dr Andrzej Mazan – Fundacja Dobrej Edukacji, czyli rodzice wychowujący swoje dzieci w duchu katolickim, ze zdumieniem i przerażeniem obserwują postępujący upadek polskiej szkoły. Do tego stanu przyczynia się władza oświatowa, która stała się pasem transmisyjnym idei edukacji globalnej. Źródłem tych idei są międzynarodowe instytucje, takie jak ONZ, Unia Europejska, Rada Europy. Są one obce polskie tradycji kulturowej.

Prowadzą do demoralizacji dzieci i młodzieży, do wykorzeniania z tradycji narodowej, do zniszczenia duszy dziecka.  Szkoła jako instytucja przestała być miejscem wspierania dziecka w rozwoju, nauczyciele nie stawiają żadnego oporu antyludzkim treściom. Nie działa sumienie ani zdrowy rozsądek. Władza i nauczyciele nie liczą się ani z Bogiem, ani z rodzicami.

Na co chcą Państwo zwrócić uwagę poprzez tę konferencję?

Agata Rybczyk – Zależało nam na tym, by na konferencji zwrócić uwagę na dziedzictwo wychowania realistycznego i katolickiego, na zagrożenia dla wychowania we współczesnej kulturze,  pokazać wartość rodzinnego wychowania, wskazać na siłę formacyjną i kulturotwórczą środowiska rodzinnego. Będzie też możliwość posłuchania praktyków edukacji domowej. Chcemy pokazać, że dom ma być twierdzą Boga i tradycji Narodu, jak był w czasach zaborów, okupacji hitlerowskiej, komunistycznej, że może być źródłem odnowy społeczeństwa.

Z czego wynika fakt, że w Polsce z roku na rok wzrasta liczba rodzin, które decydują się na edukację domową?

Dr Andrzej Mazan – Ilość tych rodzin jest niewielka. Rodzice są nieprzekonani do edukacji domowej. Tylko ci, którzy widzą ogromne zagrożenie w szkole państwowej i chcą podjąć wysiłek i ofiarę, wkroczyć na drogę rozwoju odpowiedzialności za własne dzieci, decydują się na edukację domową. Mamy nadzieję, że ta ilość będzie wzrastać.

Jakie zalety niesie ze sobą edukacja w domu?

Agata Rybczyk – Jest to droga jak najbardziej naturalna, bo komu innemu może bardziej zależeć na dobru naszych dzieci niż właśnie nam, rodzicom. Jest to droga posłuszeństwa Bogu, bo Panu Jezusowi zależy na tym najbardziej, aby rodzice formowali dzieci. Sam został wychowany w domu. Ucząc w domu, naśladujemy Pana Boga.

W domu rodzic nie traci autorytetu. Cały czas towarzyszy dziecku, więc trudniej mu przegapić braki, pytania i potrzeby dziecka. Sposób nauki może dopasować indywidualnie do każdego dziecka. Wszystkie badania, zwłaszcza amerykańskie, a tam edukacja domowa obejmuje ponad 2 miliony dzieci, wskazują na to, że dzieci uczone w domu osiągają bardzo dobre wyniki w nauce, niezależnie od wykształcenia, zamożności czy statusu społecznego rodziców.

Wychowanie domowe zakłada nieustanny rozwój rodzica zarówno na płaszczyźnie duchowej, jak i intelektualnej. Ucząc w domu, można pewne treści przekazać szybciej niż w wieloosobowej klasie, oszczędzamy więc sporo czasu. Omijają nas też problemy związane z tym, co na dzieciach wymusza grupa. Ucząc w domu, naturalnie stosujemy najlepsze zasady i metody dydaktyki.

Możemy spodziewać się w Polsce sytuacji, że do szkół będą posyłane tylko nieliczne dzieci?

Dr Andrzej Mazan – Nie. System szkolny jest dobrze rozbudowany. I choć rodzice nie mają żadnego wpływu na treści i sposób wychowania, to dla wielu rodziców spełnia on funkcję opiekuńczą. Ponadto wiele matek woli pracować niż wychowywać. Jest ogromna presja na realizowanie życia poza domem. Jest to presja ideologiczna, kulturowa, ekonomiczna, polityczna.

Obecnie króluje ideologia czerpania z życia maksimum przyjemności, ideologia wulgarnego konsumpcjonizmu, ideologia użycia za wszelką cenę. Ofiarą tej ideologii jest przede wszystkim dziecko, któremu niszczy się to, co najcenniejsze – jego relację z Bogiem oraz mamą i tatą. Obecnie nikt nie chce być i żyć tak ofiarnie, jak to czynił Chrystus. Nasza propozycja jest dla tych katolików, którzy chcą wkroczyć na drogi ofiarnego Chrystusa, na drogi ofiary Matki Bożej, na drogi ojcostwa samego Boga.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Kozłowska