• Wtorek, 7 kwietnia 2026

    imieniny: Jana, Rufina, Donata

Uczczono pamięć ofiar katastrofy w "Halembie"

Czwartek, 21 listopada 2013 (20:46)

Bliscy ofiar, koledzy z pracy i przedstawiciele lokalnych władz uczcili pamięć 23 górników, którzy zginęli w wyniku wybuchu metanu i pyłu węglowego w rudzkiej kopalni „Halemba”. Dziś mija 7. rocznica jednej z największych katastrof we współczesnym polskim górnictwie.

Uroczystości rozpoczęły się tradycyjnie Mszą św. w kościele pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej nieopodal kopalni. – Czyż Bóg, który jest o wiele większy, o wiele mądrzejszy od nas, nie jest w stanie sprawić, że prochy tych zmarłych zmartwychwstaną? – powiedział w homilii proboszcz parafii ks. Bernard Drozd. Jak dodał, wszystkich czasem nurtują refleksje na temat śmierci, wieczności i przemijania, zwłaszcza w chwilach tragedii.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli na pobliski cmentarz i złożyli kwiaty pod tablicami z nazwiskami ok. 200 osób, które według oficjalnych statystyk zginęły w „Halembie” od początku jej istnienia. Wiązanki zostały też złożone pod zegarem przy kopalni.

Katastrofa w „Halembie” była największą tragedią w polskim górnictwie od blisko 30 lat. Doszło do niej 21 listopada 2006 r. podczas likwidowania ściany wydobywczej 1030 m pod ziemią. Z powodu zaniechania profilaktyki przeciw zagrożeniom naturalnym po zapaleniu i wybuchu metanu w wyrobisku wybuchł pył węglowy, czyniąc największe spustoszenie i zabijając większość ofiar tragedii.

Przed gliwickim sądem okręgowym od pięciu lat toczy się proces w sprawie katastrofy. Dotychczas odbyło się 126 rozpraw, na których oskarżeni złożyli wyjaśnienia, i przesłuchano wszystkich 310 świadków powołanych przez prokuraturę. Oskarżeni odpowiadają m.in. za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy, narażenie górników na utratę życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu oraz niedopełnienie przepisów bezpieczeństwa i fałszowanie dokumentów.

Najpoważniejsze zarzuty ciążą na byłym głównym inżynierze wentylacji kopalni i kierowniku jej działu wentylacji Marku Z. Odpowiada on m.in. za sprowadzenie katastrofy. Jednym z oskarżonych jest też były dyrektor kopalni Kazimierz D. Główni podejrzani nie przyznali się do winy. Wyrok w procesie ma zapaść w przyszłym roku.

IK, PAP