Azbest czas zdjąć
Czwartek, 21 listopada 2013 (14:47)Demontaż azbestowego dachu z domu lub budynku gospodarczego może kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Wielu rolników zwleka z usuwaniem płyt azbestowych, bo nie każda gmina dofinansowuje takie prace w oczekiwanym przez gospodarzy stopniu.
Na tysiącach domów, chlewni, obór i stodół nadal leży azbest. Był on bardzo popularny w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, bo płyty eternitowe były najtańszym i najbardziej dostępnym materiałem do krycia dachów. I produkowało je wiele zakładów, nawet wtedy, gdy w połowie lat 80. Instytut Techniki Budowlanej i Państwowy Zakład Higieny oficjalnie ogłosiły, że azbest jest szkodliwy dla życia i zdrowia ludzi. Ostrzegano, że przyczynia się do powstawania chorób nowotworowych, choć jednocześnie lekarze uspokajali, że dopóki eternit, który leży na dachu, nie pęka, takie zagrożenie jest nieduże.
Płyty azbestowo-cementowe były używane nie tylko na wsi. Wykładano nimi również elewacje i dachy bloków mieszkalnych i domów w miastach. O ile jednak tutaj problem azbestu został w dużym stopniu rozwiązany, o tyle na wsi jego utylizacja to wciąż duże wyzwanie. Wynika to przede wszystkim z ilości eternitu i kosztów takich prac.
– Przeciętnie za demontaż i utylizację jednej tony eternitu trzeba zapłacić od 1000 do ponad 1,5 tys. zł – mówi inż. Władysław Chwałkowski.
– Dach jednorodzinnego domu zawiera zaś około 1,5 tony azbestu, ale już na oborze czy na stodole takich płyt jest kilka ton, więc wydatki te idą w tysiące złotych – dodaje.
I wielu rolników odkłada takie inwestycje, bo nie wszystkie gminy mają na tyle pieniędzy, aby w 80 czy 100 proc. dopłacać do utylizacji odpadów azbestowych. Korzystają one ze wsparcia np. Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska czy też z dotacji unijnych na ten cel. Poszczególne województwa przeznaczają coraz więcej pieniędzy na usuwanie azbestu – z reguły to kilkanaście milionów rocznie. Informacje na temat pomocy w usuwaniu takich odpadów są dostępne w każdej gminie. Tam też można składać podania o dotację. Urząd wypłaca pieniądze dopiero, gdy dostanie zestawienie kosztów związanych ze zdjęciem i wywózką eternitu, trzeba też udokumentować, że przeprowadzono te prace zgodnie z prawem, czyli że wykonała je firma, która ma do tego odpowiednie kwalifikacje i zezwolenia. Rolnicy często mogą liczyć na to, że przedsiębiorcy pójdą im na rękę i poczekają na zapłatę, aż urząd wypłaci dotację – oczywiście jeśli gmina pokrywa 100 proc. kosztów demontażu i utylizacji azbestu.
Ale przecież usunięcie eternitu to jedno, a konieczność położenia nowego dachu to drugie. Do tego właścicielowi gospodarstwa już nikt nie dopłaci. A położenie nowego dachu to wydatek co najmniej kilkunastu tysięcy złotych, choć często trzeba wydać na to ponad 20 tys. złotych. Wszystko zależy m.in. od stanu drewnianej konstrukcji, na której wcześniej leżały płyty eternitowe.
– Ale mówimy o standardowym domku jednorodzinnym. Bo wymiana dachu np. na dużej stodole bądź innym budynku gospodarczym może kosztować rolnika ponad 100 tys. zł – mówi Tadeusz Domański, właściciel firmy dekarskiej.
– To już są naprawdę bardzo duże inwestycje i rolnicy biorą kredyty na ten cel. Dlatego wielu odkłada wymianę dachu, bo najpierw chcą zgromadzić pieniądze – dodaje Domański.
Jego zdaniem, nie ma problemu z wykonawcami takich prac, bo na rynku jest wiele firm, które zajmują się usuwaniem i odbiorem azbestu – mają w tym celu podpisane umowy z gminami. Nie brakuje też wykonawców robót dekarskich, choć jak zawsze w podobnych przypadkach na dobre, renomowane firmy trzeba czekać w kolejce, bo mają zamówienia na prace zgłaszane z dużym wyprzedzeniem.
Polska ma czas do 2032 roku na całkowite pozbycie się azbestu. Jak szacują eksperci, na naszych dachach może jeszcze leżeć kilkanaście milionów ton tego materiału. Uspokajają, że powinniśmy sobie jednak poradzić z tym problemem.
– Problem ten często jest rozwiązywany przez rolników przy okazji inwestycji prowadzonych w ich gospodarstwach przy wsparciu funduszy unijnych. Bo gdy modernizowany jest jakiś obiekt w gospodarstwie, to usuwanie azbestu i zastępowanie go blachą lub dachówką jest standardowym działaniem – mówi Tadeusz Domański. – Wiele takich inwestycji już realizowaliśmy. Teraz jednak rolnicy się boją, że w nowym budżecie unijnym będzie mniej pieniędzy na inwestycje w rolnictwie, a więc i na modernizację gospodarstw. I ci, którzy planowali wykonanie takich prac, na razie się z tym wstrzymują – zaznacza Domański.
Krzysztof Losz