Rekonstrukcja to zabieg propagandowy
Środa, 20 listopada 2013 (18:18)Z poseł Beatą Szydło, wiceprezesem Prawa i Sprawiedliwości, rozmawia Izabela Kozłowska
Zapowiadana od dawna rekonstrukcja rządu w końcu została dokonana. Jej bilans to: sześciu nowych ministrów i połączone resorty oraz minister Elżbieta Bieńkowska w roli wicepremiera. Jak Pani ocenia zapowiedziane zmiany?
– Przedstawione dziś zmiany nie są rekonstrukcją rządu, lecz tylko i wyłącznie próbą ratowania wizerunku premiera Donalda Tuska. Niestety, dokonane zmiany wyraźnie wskazały, iż rząd PO - PSL nie ma żadnego pomysłu czy planu rządzenia, że będzie realizowana strategia rozwoju gospodarczego. Bardziej chodziło o zmianę wizerunku rządu. Pojawiły się całkiem nowe osoby wcześniej nieznane oraz ci, którzy są związani z Platformą Obywatelską. Premier postawił ich na miejsce tych, którzy byli niewygodni dla współpracy.
Zwróćmy uwagę, że coraz poważniejszym problemem w Polsce jest korupcja. Nie ma dnia, żebyśmy nie dowiadywali się o kolejnych aferach, problemach czy to poszczególnych ministerstw, czy urzędników. Korupcja narasta w tempie dramatycznym i premier wykorzystał zmiany w rządzie jako narzędzie do odwrócenia uwagi od problemu korupcji.
Rekonstrukcja poprawi obecną sytuację w Polsce?
– Żadna z osób, które zostały dzisiaj zaprezentowane, nie przedstawiła nam konkretnych założeń czy celów, jakie sobie stawia. Nie poznaliśmy ich wizji na pracę poszczególnych resortów, co utwierdza tezę, że żadnego planu rządzenia nie ma.
Największym naszym problemem jest sam premier, który nie ma wizji rządzenia, nie panuje nad tym, co dzieje się w państwie. Jedynie całościowa, dogłębna zmiana może dać szansę, że sprawy w Polsce pójdą w lepszym kierunku.
Wśród resortów, w których wymieniono szefów, jest Ministerstwo Finansów. Zmiana ta Panią zaskoczyła?
– Od dłuższego czasu mówiono o tym, że dotychczasowy minister Jacek Rostowski przestanie pełnić tę funkcję. Jednak bardzo zdziwiła mnie zmiana na stanowisku ministra finansów w chwili, kiedy rozgrzebany jest budżet na 2014 rok. Przypomnę, że jest on przygotowany na podstawie zaplanowanej zmiany systemu emerytalnego, która nie jest jeszcze uchwalona. Kolejny problem stanowi zapaść podatkowa finansów publicznych. To nie jedyne ważne kwestie, na które należy zwrócić uwagę. Inną równie istotną jest to, że z resortu finansów odchodzi także wiceminister Maciej Grabowski. Będzie on teraz ministrem środowiska. Dotychczas odpowiadał on za sprawy podatkowe. To pokazuje, że sytuacja w finansach jest bardzo zła. Można to odczytywać jako próbę ratowania swojej pozycji poprzez ucieczkę.
Nie było mowy o sytuacji naprawy finansów publicznych. Być może Mateusz Szczurek będący w orbicie instytucji finansowych został wybrany na stanowisko ministra finansów tylko po to, aby pokazać młodego, dobrze wykształconego ekonomistę mającego pociągnąć resort finansów. Trzeba tu podkreślić, że nie ma on żadnego zaplecza, a to spowoduje, że jego pozycja w ministerstwie będzie dramatycznie słaba.
Połączenie ministerstw infrastruktury i rozwoju regionalnego jest słuszną koncepcją?
– Połączenie wspomnianych resortów oznacza włożenie w jedne ręce ogromnej ilości zasobu, pieniędzy i zadań wymagających szczegółowego nadzoru. Niewyobrażalne jest, że wszystko spocznie na barkach jednej osoby. Nawet przy ocenie minister Elżbiety Bieńkowskiej – na tle rządu Donalda Tuska – jako osoby kompetentnej w realizacji powierzonych jej kwestiach, to większość afer korupcyjnych, o których słyszymy; niewydolne wydawanie pieniędzy; upadłość polskich przedsiębiorstw realizujących zadania, to były sprawy poruszające się wokół ministerstwa infrastruktury. W mojej ocenie, Donald Tusk nie miał pomysłu na rozwiązanie problemów w resorcie infrastruktury. Być może było też tak, że nikt nie chciał objąć stanowiska w tym ministerstwie. Tak samo nikt nie chciał się podjąć funkcji szefa resortu finansów. Wiele poważnych osób, jak mówiono, było branych pod uwagę, lecz wszyscy odmówili. Poważni ludzie nie chcą firmować swoim nazwiskiem tej ogromnej zapaści finansowej, która jest obecnie w Polsce. Jest to absolutnie tylko i wyłącznie zabieg medialny i propagandowy.
Na koniec chciałabym zapytać o zmianę na stanowisku szefa resortu edukacji narodowej. Czego możemy spodziewać po rządach Joanny Kluzik-Rostowskiej?
– Uważam, że postawienie na czele MEN Joanny Kluzik-Rostkowskiej jest poważnym błędem premiera Tuska. Znając jej poglądy dotyczące rodziny, wartości i zasad, które skierowane są mocno w lewo, to obawiam się o przyszłość polskiej oświaty. Pod jej rządami możemy spodziewać się, że będzie ona polem eksperymentalnym do wprowadzania różnych lewicowych nowinek, m.in. głębszego wdrażania ideologii gender. Najgorsze jest to, że za błędy premiera zapłacą nasze dzieci i polska oświata.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska