Polisa na surowce
Środa, 20 listopada 2013 (02:09)Gwarantem bezpieczeństwa energetycznego państwa jest maksymalne zabezpieczenie jego surowców strategicznych.
To główna konkluzja konferencji „Surowce strategiczne w Polsce: potencjał i realia widziane oczami praktyków” zorganizowanej przez Parlamentarny Zespół Surowców i Energii. Jak zaznaczyli prelegenci, wiele państw stosuje politykę protekcjonistyczną w dostępie do surowców lub stara się je zdobyć kosztem innych krajów, nie zważając na zasady wolnego handlu czy reguły odpowiedzialności społecznej.
Najbogatsze w złoża ropy, gazu, węgla, platyny, uranu itp. są Afryka, Ameryka Południowa i Azja. – Bez gwarancji dostępu do surowców nie można rozwijać nowych technologii, zabezpieczyć i tworzyć nowych miejsc pracy, rozwijać przemysłu. Nie mamy tych surowców jak Afryka, ale ten potencjał, który mamy, musimy koniecznie wykorzystać – przekonywał Henryk Karaś, doradca zarządu KGHM Polska Miedź ds. współpracy europejskiej.
O swój potencjał surowcowy dbają szczególnie Niemcy czy Francja. A Polska? Nasz kraj jest bogaty w złoża gazu (także łupkowego), ropy naftowej, węgla kamiennego i brunatnego oraz w tzw. źródła energii odnawialnej, w tym w złoża geotermalne. Jak jednak zaznaczył Tomasz Solarski, dyrektor Oddziału Geologii i Eksploatacji PGNiG, jeśli chodzi o ropę i gaz, w Polsce nie ma już tzw. złóż łatwych do odkrycia; najczęściej zlokalizowane są one na głębokościach ponad 3 tys. metrów, ich wydobycie wymaga użycia nowoczesnej technologii, co wiąże się z koniecznością zwiększenia nakładów finansowych. Samo przetwarzanie komputerowe tzw. fali sejsmicznej, która pozwala na lokalizację złóż, trwa nawet pół roku.
– Jeśli chodzi natomiast o gaz łupkowy, wiemy, że jest. Ale nie wiemy, jakie będą koszty ekonomiczne związane z jego wydobyciem, czy będzie to opłacalne ekonomicznie. Jeśli chodzi o łupki – jesteśmy w połowie drogi – konkludował Solarski.
Kończą się też obecnie eksploatowane złoża węgla brunatnego, moc opalanych nim elektrowni to 10 tys. megawatów. W Polsce roczne wydobycie tego surowca to 65 mln ton – dla porównania w Niemczech to aż 180 mln ton.
– A zapotrzebowanie na energię rośnie. Jeśli nie chcemy energii z węgla brunatnego, trzeba go czymś zastąpić lub – jeśli w jakiejś części chcemy mieć w Polsce energię z tego surowca – zacząć otwierać nowe kopalnie – zaznaczył dr Sławomir Mazurek, wiceprezes ds. produkcji w Kopani Węgla Brunatnego „Konin”. W Polsce jest obecnie 90 złóż tego surowca, jego zasoby przemysłowe sięgają nawet 1,2 mld ton.
Korzyści z geotermii
O roli geotermii w bezpieczeństwie energetycznym państwa mówiła z kolei dr hab. Beata Kępińska z Instytutu Gospodarki Surowcami Mineralnymi i Energią PAN, prezes Polskiego Stowarzyszenia Geotermicznego. Jak zaznaczyła, ok. 40 państw Europy bezpośrednio wykorzystuje wody i energię geotermalną.
– Największa rola przypada ciepłownictwu. Jest to bardzo ważny argument za tym, by ta dziedzina bardziej dynamicznie rozwijała się w naszym kraju – podkreśliła.
Szacuje się, że w Europie jest w sumie ponad 1,3 mln instalacji geotermalnych, przy zainstalowanej mocy termicznej ponad 17 tysięcy megawatów.
– To rodzaj energii sprawdzony, niezawodny, taki, który nie jest zależny od warunków klimatycznych i który również może konkurować z innymi surowcami energetycznymi – podkreśliła dr Kępińska.
Na geotermię stawiają kraje skandynawskie, Niemcy, Francja, Belgia. Atutem jest m.in. to, że jest możliwość wprowadzania energii geotermalnej do istniejących sieci ciepłowniczych bazujących na węglu czy na gazie. Jak zaznaczyła Kępińska, w Europie w trakcie realizacji jest ponad sto projektów geotermalnych. – To jest ponad 50 projektów w Niemczech, około 30 projektów we Francji, około 20 projektów na Węgrzech, 13 projektów w Danii ukierunkowanych na ciepłownictwo lub energię elektryczną. Inicjatywa wychodzi ze strony rządu – wyliczała ekspert PAN.
Podstawowym czynnikiem decydującym o rozwoju geotermii są przyjazne przepisy prawne i taryfy gwarantowane na produkcję energii elektrycznej. – Chodzi o pobudzenie rynku, o badania, o to, by taka możliwość znalazła się chociażby w strategiach energetycznych. No i przede wszystkim wsparcie finansowe – mówiła ekspert.
Problemem geotermii jest wysokie ryzyko inwestycyjne. Odpowiedzią na nie może być fundusz ubezpieczenia geologicznego. Rozwiązanie to działa już w Niemczech, Francji i Holandii – fundusz miałby ubezpieczać dobrze ocenione projekty, tym samym zmniejszałby ryzyko inwestycyjne i przez to zachęcał do kapitałochłonnych projektów.
Do barier hamujących rozwój energetyki geotermalnej w Polsce prezes Polskiego Stowarzyszenia Geotermicznego zaliczyła m.in. brak wystarczających zachęt i instrumentów ekonomicznych, a także brak niezależnego podmiotu koordynującego wspieranie inwestycji ze środków publicznych. Koszt wiercenia do głębokości 2-3 km wynosi od kilkunastu do nawet 30 mln zł, w zależności m.in. od układu geologicznego. – Początkowe nakłady finansowe na tego typu inwestycje są wysokie, szybko się jednak zwracają, ponieważ eksploatacja instalacji geotermalnych nie jest kosztowna – wyjaśniała dr Kępińska.
Profesor Jan Szyszko, minister środowiska w rządzie PiS, nawiązał do geotermii toruńskiej.
– To jeden z największych sukcesów na świecie. Odwiert zapewnia zapotrzebowanie dla 200 tys. mieszkańców. Daje to tańsze ogrzewanie, plus brak emisji dwutlenku węgla. Jest i baza, i struktura grzewcza. A ponieważ jest to wielki sukces, niektóre media o tym milczą – wskazał prof. Szyszko.
Anna Ambroziak