Tabloid zarabia na chorobie
Środa, 20 listopada 2013 (02:04)Naruszono moją prywatność i godność – w ten sposób poseł Artur Górski ocenia publikację jego zdjęcia ze szpitalnej sali w „Super Expressie”. I zapowiada skierowanie sprawy do sądu.
– W związku z zaistniałą sytuacją mam zamiar oddać sprawę do sądu przeciwko redaktorowi naczelnemu gazety „Super Express” i jej wydawcy, gdyż domaga się tego zwykła ludzka przyzwoitość – mówi „Naszemu Dziennikowi” zbulwersowany sytuacją poseł Górski (PiS). – Hieny dziennikarskie – bo inaczej nazwać ich nie można – powinny ponieść finansowe konsekwencje swoich niegodnych działań – uważa parlamentarzysta.
Jego wysoce krytyczną ocenę postępowania dziennikarzy „SE” podziela medioznawca dr Hanna Karp (WSKSiM). – Polityk jest co prawda osobą publiczną cały czas, ale są sytuacje, których po prostu w sposób niepisany nie można wykorzystywać i dziennikarze także o tym wiedzą, np. pobyt w szpitalu – uważa dr Karp. – Jeżeli redakcja takie zdjęcie publikuje, to żeruje po prostu na czyimś nieszczęściu, taka publikacja wystawia złe świadectwo gazecie – ocenia. Doktor Karp przyznaje, że niestety w przypadku tabloidów takie zachowania są charakterystyczne.
– Poseł powinien pójść na drogę sądową, walczyć o swoje dobra, które zostały naruszone – dodaje. O naruszeniu dóbr przez wtargnięcie do szpitala fotografa i następnie publikacji zdjęcia mówi sam poseł. – Zostałem narażony na poważny stres, który nie tylko zakłócił mój sen tej nocy, ale także naraził moje zdrowie. Robiąc takie zdjęcia w sytuacji intymnej i publikując jedno z nich bez mojej wiedzy i zgody, naruszono moją prywatność i moją godność. Zostałem pokazany w sytuacji choroby, czego sobie zdecydowanie nie życzyłem – podkreśla Górski.
Parlamentarzysta opisuje sytuację, w której doszło na naruszenia jego prywatności.
– W dniu 13 listopada br. w godzinach wieczornych miał miejsce incydent w szpitalu, w którym leczę się na białaczkę. Po korytarzu oddziału kręcił się młody mężczyzna, który poproszony przez pielęgniarkę o opuszczenie oddziału z powodu późnej pory, odmówił zastosowania się do tej prośby. W pewnej chwili, gdy pielęgniarki były zajęte swoimi czynnościami, podbiegł do sali szpitalnej, w której leżę, i zrobił mi kilka zdjęć przez szybę zamkniętych drzwi, a następnie wybiegł z oddziału – relacjonuje poseł. – W konsekwencji jedno z tych zdjęć zostało opublikowane w dniu 19 listopada br., w dzienniku „Super Express” – ubolewa.
„Nasz Dziennik” skierował pytanie o ocenę zachowania dziennikarza do redaktora naczelnego „SE” Sławomira Jastrzębowskiego. Odpowiedź jest nieco wymijająca.
– Od początku choroby pana posła Artura Górskiego „Super Express” wspiera go w walce. Informowaliśmy o upublicznieniu przez niego choroby, informowaliśmy o jego apelu dotyczącym potrzeby oddawania krwi i o samej akcji zbiórki. Wierzymy, że pan poseł wygra trudną walkę i modlimy się, aby mógł szybko wrócić do intensywnego życia posła, jakie prowadził – twierdzi Jastrzębowski.
– Apeluję zarazem do innych mediów, aby zgodnie potępiły takie działanie hołdujące dziennikarskiej sensacji, bazującej na ludzkim nieszczęściu i poważnej chorobie. Jakie jeszcze granice przyzwoitości przekroczy brukowiec dla kilku więcej sprzedanych egzemplarzy? – pyta poseł Górski.
Zenon Baranowski