• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Żałoba w Suchowoli

Środa, 20 listopada 2013 (02:00)

Mama bł. ks. Jerzego Popiełuszki – Marianna Popiełuszko zmarła w Szpitalu Miejskim w Białymstoku wczoraj przed południem. W szpitalu przebywała od 10 listopada.

Pani Marianna trafiła do szpitala wskutek zapalenia płuc. Osłabiony podeszłym wiekiem organizm nie zdołał zwalczyć tej poważnej choroby. Pogrzeb śp. mamy bł. ks. Jerzego Popiełuszki odbędzie się w sobotę, 23 listopada, o godz. 11.00 w kościele parafialnym pw. św. Piotra i Pawła w Suchowoli. Liturgii będzie przewodniczył ks. abp Edward Ozorowski, metropolita białostocki.

Była człowiekiem serdecznym

Przed beatyfikacją swojego syna ks. Jerzego Popiełuszki w 2010 roku pani Marianna powiedziała, że aby wychować świętego, trzeba „kochać Boga i ludzi, kochać sercem i czynami”. Podkreślała, że zawsze trzeba się cieszyć. Jej ufne i radosne podejście do życia potwierdzają jej krajanie. Mieszkańców Suchowoli bardzo dotknęła wiadomość o śmierci pani Marianny Popiełuszko.

– Była osobą bardzo serdeczną. Dobro i pokój po prostu z niej emanowały. Pamiętam ją z niedzielnych Sum w suchowolskim kościele. Zawsze starała się być blisko Boga, tak jak blisko ołtarza siadała w ławkach podczas tych uroczystych Eucharystii – mówi Janusz Wałuszko z Suchowoli.

– Nawet w ostatnich latach życia, kiedy była już bardzo słaba, prosiła swoich bliskich, aby ją do jej suchowolskiej parafii przywożono na Msze Święte. Niedawno podczas Eucharystii zemdlała, wezwałem pogotowie, które ją zabrało do szpitala – mówi pan Janusz.

O dobroci Marianny Popiełuszko świadczy również jej przyjaciółka Halina Dec z Suchowoli. – Razem z Marianną, wiele lat należąc do Caritas, pomagaliśmy ludziom potrzebującym. Marianna, choć sama wiele w życiu doznała cierpienia, była radosna i potrafiła każdego podnieść na duchu. Dla każdego miała czas na rozmowę – mówi. – Jej ulubionym powiedzeniem, w którego sens mocno wierzyła, było „Jak Pan Bóg da, tak ma być”.

Matka kapłanów

Świętej pamięci Marianna Popiełuszko nazywana była matką kapłanów. Taką mamą była także dla ks. Kazimierza Gniedziejki, brata ciotecznego bł. ks. Jerzego Popiełuszki. – Była moją kochaną ciocią, do której zawsze jak najszybciej się jechało i chciało przy niej jak najdłużej pozostać. Po śmierci ks. Jerzego poprosiłem ciocię, żeby teraz, kiedy nie ma już jej syna kapłana na ziemi, była mi matką. I tak było – wyznaje.

Podkreśla, że zawsze czuł jej obecność, jej pomoc.

– Z czasem okazało się, że nie tylko mi była mamą, ale stała się matką kapłanów. Ona to czuła, miała tego świadomość, dlatego, modląc się, dawała nam wsparcie – podkreśla. Jak wyznaje wzruszony, ostatni raz był u swojej cioci tydzień temu, gdy pojechał do Suchowoli na grób ojca. – Niestety, ciocia już wtedy bardzo źle się czuła… – wspomina.

Proboszcz rodzinnej parafii pani Marianny Popiełuszko wyznaje, że choć krótko ją znał, to zapadła mu ona mocno w pamięć i serce. – Cechowała ją wielka pobożność, ogromny szacunek dla Kościoła i jego kapłanów. Zawsze w niedzielę była w kościele z synem, zajmując miejsce w trzecim rzędzie miejsc siedzących. Choć była kobietą prostą, to jednak bardzo mądrą – mówi ks. Tomasz Małyszko, proboszcz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli.

– Do tych trudnych spraw dzisiejszego świata podchodziła z wielkim wyczuciem i mądrością, mówiąc, że pomimo różnych złych zjawisk, jakie nas dziś nękają, Bóg jest większy od tego wszystkiego, dlatego nie można paraliżować się lękiem – wspomina mądre słowa pani Marianny ks. Małyszko.

„Solidarność” w żałobie

Jak poinformował „Nasz Dziennik” Marek Lewandowski, rzecznik prasowy przewodniczącego KK NSZZ „Solidarność”, w związku ze śmiercią Marianny Popiełuszko, mamy bł. ks. Jerzego Popiełuszki, kapelana i patrona NSZZ „Solidarność”, Piotr Duda ogłosił od wtorku do pogrzebu włącznie żałobę w całym Związku. Jednocześnie zwrócił się z apelem do wszystkich struktur o wywieszenie flag związkowych.

Adam Białous