Dramat Aleppo
Poniedziałek, 30 lipca 2012 (05:52)Jeśli wierne syryjskiemu prezydentowi wojska wejdą do drugiego pod względem wielkości w tym państwie miasta, cywilów czeka masakra.
Narodowa Rada Syryjska (NRS), główny organ zrzeszający opozycję w Syrii, zażądała w trybie pilnym zwołania posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w celu powstrzymania masakry cywilów, jakiej chce dopuścić się wojsko w Aleppo na północnym zachodzie kraju. Rebelianci apelują do państw zachodnich o dozbrojenie swoich oddziałów, tak aby móc skutecznie walczyć z "czołgami, helikopterami i samolotami reżimu".
Przemawiając w imieniu NRS, Abdulbaset Sayda powiedział, że jeśli dojdzie do masakry, co jest bardzo prawdopodobne, całkowitą winę za rozlew krwi powinien ponieść prezydent kraju Baszar al-Asad. Jednocześnie też odrzucił pomysły, jakoby jakiś kraj miał zaoferować azyl syryjskiemu dyktatorowi. NRS wezwała Zachód do utworzenia strefy zakazu lotów nad północną częścią kraju. Większość krajów zachodnich zgadza się z oceną opozycji, że masakra ludności cywilnej w drugim co do wielkości mieście Syrii jest bardzo prawdopodobna.
- Potrzebujemy broni, która mogłaby powstrzymać czołgi i myśliwce. To jest to, czego chcielibyśmy teraz najbardziej - powiedział Sayda.
Jednocześnie wezwał "wszystkich arabskich braci" do wspierania Wolnej Syryjskie Armii (WAS). Jak dotychczas rebelianci nie otrzymali żadnego wsparcia militarnego z zagranicy. W swoim ostatnim wywiadzie Sayda powiedział, że NRS bardzo poważnie rozważa utworzenie rządu przejściowego, z udziałem przedstawicieli reżimu, ale bez prezydenta Asada.
- On jest zbrodniarzem, któremu należy się proces, nie zaś jakakolwiek ochrona - stwierdził. W jego ocenie, na czele takiego rządu mogłaby stanąć jedynie osoba "uczciwa" i "będąca szczerym patriotą", której bliskie są idee leżące u podstaw syryjskiej rewolucji.
Walki między armią reżimową a rebeliantami w Aleppo zostały wznowione po tym, jak wstrzymano je na kilka godzin w nocy z soboty na niedzielę. Partyzanci odpierają ofensywę sił reżimowych w kilku dzielnicach. Do zaciętych walk dochodzi zwłaszcza w dzielnicach Bab al-Dżadid, Zahraa i Arkuba. W mieście słychać odgłosy eksplozji i nadlatujących samolotów, część czołgów przesuwała się na południowy zachód miasta. Rebelianci w zasadzie utrzymali jednak swoje pozycje, kontrolując od jednej trzeciej do połowy dzielnic handlowej stolicy Syrii.
Według proreżimowej telewizji, Aleppo jest obecnie "siedliskiem terroryzmu", z kolei wydawana przez rząd gazeta "Al-Watan" nazwała obecne walki "matką wszystkich bitew". Oficjalna agencja informacyjna SANA cytuje przedstawiciela lokalnych władz, który zapowiedział, że wojsko będzie tak długo atakowało, aż "wyczyści miasto" z uzbrojonych grup i przywróci spokój jego mieszkańcom.
Tragedia wisi nad Aleppo
Zaniepokojenie koncentracją ciężkozbrojnych oddziałów na obrzeżach miasta wyraził specjalny wysłannik ONZ do Syrii Kofi Annan. - Eskalacja nagromadzenia sił wojskowych w tym miejscu jest kolejnym dowodem konieczności porozumienia się społeczności międzynarodowej, aby stanąć razem i przekonać obie strony, że jedynie polityczne porozumienie może rozwiązać ten kryzys - stwierdził Annan. Z tą oceną zgodził się nawet minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, który stwierdził, że "tragedia wisi nad Aleppo". Wykluczył jednak jakiekolwiek zaangażowanie militarne ze strony podmiotów zagranicznych. W ocenie Ławrowa, rząd w Damaszku "nie zaakceptowałby" obecności obcych wojsk w jakimkolwiek z syryjskich miast. Jak dodał, Moskwa, główny sojusznik reżimu Asada, rozważa udzielenie azylu syryjskiemu dyktatorowi. Sąsiadująca z Syrią Jordania przygotowuje pierwszy oficjalny obóz dla uchodźców. Według ONZ, w Za´atari będzie mogło docelowo przebywać 10 tys. osób, lecz w krytycznych warunkach może stać się schronieniem nawet dla dziesięciokrotnie większej liczby uchodźców. Ocenia się, że już ok. 150 tys. Syryjczyków przekroczyło granicę Jordanii. O położenie kresu krwawej przemocy w Syrii zaapelował po raz kolejny Ojciec Święty. Podczas spotkania z wiernymi w Castel Gandolfo Papież wezwał do pojednania i politycznego rozwiązania konfliktu. W przemówieniu po modlitwie "Anioł Pański" Benedykt XVI podkreślił, że nie przestaje śledzić z niepokojem tragicznych i coraz częstszych aktów przemocy w Syrii, gdzie zabijani są ludzie, w tym cywile. Zwrócił uwagę na "ogromną liczbę" uchodźców wewnętrznych i zewnętrznych. - Proszę o zagwarantowanie im niezbędnej opieki humanitarnej i solidarnej pomocy. Ponawiając moją bliskość z cierpiącą ludnością i pamięć w modlitwie, ponawiam gorący apel o położenie kresu wszelkiej przemocy i przelewowi krwi. Proszę Boga o mądrość serca w szczególności dla tych, na których spoczywa największa odpowiedzialność, ażeby nie szczędzono wysiłków w poszukiwaniu pokoju, także ze strony wspólnoty międzynarodowej, na drodze dialogu i pojednania w perspektywie odpowiedniego politycznego rozwiązania konfliktu - mówił Papież.