Wilki w owczarni
Niedziela, 17 listopada 2013 (09:47)Niedawno na łamach „Naszego Dziennika” (zob. tutaj http://naszdziennik.pl/wp/58346,zdemaskowani-uspieni-ukryci.html) opisywałem przypadek polskiego stowarzyszenia Wiara i Tęcza, które jest przykładem, jak agresywne środowiska mniejszości seksualnej starają się w przebraniu wilków wedrzeć do środka owczarni.
Nie jest to, prawdę powiedziawszy, zasadniczo problem z polskiego podwórka, ale raczej tania kalka, która jest już szeroko rozpowszechniania w świecie Zachodu, przede wszystkim zaś dociera do nas z USA. Warto zatem przyglądać się wydarzeniom z Nowego Świata, aby nie dać się potem zaskoczyć. Im szybciej rozpoznamy zagrożenie, tym szybciej będziemy mogli reagować. A trzeba przyznać, że wróg chrześcijaństwa jest zmobilizowany i działa metodycznie, wedle utartych i sprawdzonych schematów.
Od końca lat 80. w dniu 11 października organizacje gejowskie i lesbijskie obchodzą Narodowy Dzień Coming Out – National Coming Out Day (NCOD). Niestety, zgorszenie niosące ze sobą homoaktywność przedostaje się także na obszar katolickich ośrodków uniwersyteckich, które, o zgrozo, jeszcze je na domiar złego promują. Powstały w XIX wieku katolicki Uniwersytet Notre Dame z Indiany jest takim niechlubnym przykładem, ponieważ od 2007 r. celebruje to wydarzenie na swoim terenie.
Jedna z wysoko postawiona w tęczowej branży homoaktywistka Maureen Doyle stwierdziła cynicznie, że jej środowisko jest powołane do tego, aby wspierać braci i siostry w Chrystusie, świętujących różnorodność tożsamości seksualnych, a inicjatywa ma wskazać, że kampus uniwersytecki jest bezpieczną przestrzenią dla pytających się samych siebie studentów: „kim stworzył mnie Bóg i do czego powołał?”. Niby rozsądne. Jednak dlaczego inicjatywa, która z punktu widzenia doktryny katolickiej jest otwartą promocją grzechu, odbywa się na katolickim uniwersytecie?
Uczelnia w swoich statutach wzywa m.in. swoich studentów do życia w seksualnej czystości przed ślubem, który rozumiany jest jako związek mężczyzny i kobiety. Inicjatywa jest zatem antychrześcijańska. Paradoks stanowi jej aprobata na uczelni, która mieni się katolicką.
Innym ważnym aspektem całej sprawy jest uwaga, jaką poczynił komentujący cały incydent na tej uczelni amerykański publicysta portalu LifeSiteNews.com Michael Bradley, a mianowicie, że NCOD jest przeciwieństwem np. działalności Stowarzyszenia Anonimowych Alkoholików, którzy spotykają się po to, aby w intymnej wspólnocie opowiadać o swoich problemach, w ciszy zwierzać się ze swoich zmagań z rzeczywistością czy podzielić się z innymi ludźmi swoimi licznymi trudnościami dnia codziennego.
Odwrotnie do tego, hałaśliwe i wulgarne happeningi wokół NCOD, powierzchowność szerzonych idei tolerancji i rzekomej dumy uczą cierpiących na tę orientację sztucznego ekshibicjonizmu, co może potęgować problemy osób homoseksualnych w związku z m.in. wyższą zapadalnością przez takich ludzi na zaburzenia psychiczne i częstszą skłonność do popełniania samobójstw. Zamiast zatem pomagać, inicjatywa NCOD wyniszcza nieszczęśliwych, którzy są molestowani przez agresję wyuzdanej mniejszości.
Nieprzypadkowo zatem Episkopat USA pod przewodnictwem nowego przewodniczącego ks. abp. Josepha Edwarda Kurtza, obradujący niedawno w Baltimore, przyjął specjalne przesłanie końcowe wyrażające m.in. sprzeciw wobec wprowadzania prawa godzącego w wolność religii i sumienia. Ta choroba zaczyna się szerzyć w kraju, który powstał na bazie chrześcijańskich idei, a zaczyna niebezpiecznie infekować będących wewnątrz Kościoła. Ojciec Święty Benedykt XVI przypomniał słowa Jezusa, i przestrzegał przed wilkami, które przychodzą do owczarni Chrystusowej. My też ich się strzeżmy.
dr Tomasz M. Korczyński