• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Postęp i zaufanie

Środa, 13 listopada 2013 (02:05)

Z Adamem Kołodziejczykiem, trenerem reprezentacji Polski w biatlonie, rozmawia Piotr Skrobisz

Jest Pan zadowolony z przygotowań do nowego sezonu? Myślę przede wszystkim o kadrze pań, czyli olimpijskiej nadziei.

– Oparliśmy je na podobnym szkielecie jak rok wcześniej. Zgrupowania odbywały się w podobnych miejscach i terminach, choć zmieniliśmy nieco akcenty treningowe. Wydaje mi się, że cała grupa ten okres przeszła dobrze i powinna być w wysokiej formie już na początku zmagań. Najważniejsze, by motoryka była na jak najwyższym poziomie, wtedy przy dobrym strzelaniu można myśleć o walce o czołowe lokaty.

A jest?

– Latem nie startowaliśmy w międzynarodowych zawodach, tylko w kraju, we własnym gronie. Nie możemy zatem porównywać się do innych, ale zestawiając szybkość biegu z tego roku z szybkością z poprzedniego, widać postęp.

Czyli możemy oczekiwać podobnego, a może nawet lepszego sezonu?

– Przebić go będzie ciężko, bo był najlepszy w historii. Zdobyliśmy dwa medale mistrzostwa świata, trzy mistrzostw Europy, zajmowaliśmy wysokie miejsca na innych prestiżowych zawodach. Nawet o powtórkę łatwo nie będzie, ale dziewczyny stać na to, by kilka, nawet kilkanaście razy uplasować się na bardzo dobrych pozycjach.

I sprawić niespodziankę jak w Novym Meście?

– Nie stawiałbym tego w kategorii niespodzianek. Wiem, że nasze sukcesy wielu w taki właśnie sposób odebrało, że to niespodzianki, nawet przypadki, a tymczasem, przyglądając się naszej pracy od lat, można dostrzec postęp. Dziewczyny z każdym rokiem biegają coraz lepiej, coraz mocniej włączają się do walki o wysokie cele. Nie odstają od czołówki, a co za tym idzie – na każdych zawodach mogą sprawić sobie i kibicom sporo radości. Oczywiście biatlon to specyficzna dyscyplina. Czynniki zewnętrzne, niezależne od człowieka, mogą sprawić, że lider nagle spadnie na 10, 15 miejsce, stąd trudno cokolwiek przewidywać czy prognozować.

Szczerze: widzi Pan którąś ze swych podopiecznych na olimpijskim podium?

– Na temat medali nie rozmawiamy i nie mamy zamiaru rozmawiać. W poprzednim sezonie prawie 20 zawodniczek mogło potencjalnie zajmować miejsca w trójce, tak wyrównany był poziom czołówki. W naszym sporcie trzeba studzić głowy, nakręcanie atmosfery daje efekt odwrotny od zamierzonego. Są dyscypliny, w których zawodnicy specjalnie się pobudzają, wyobraża pan sobie biatlonistę czyniącego tak przed strzeleniem? My się wyciszamy, stąd o medalach nawet nie myślimy. Przynajmniej staramy się.

Bieganie czy strzelanie, co bardziej decyduje o sukcesie?

– Norweżka Tora Berger, zdobywczyni Pucharu Świata i czterokrotna złota medalistka z Novego Mesta, biegała na poziomie piątego miejsca, czasami dziesiątego, a w poprzednim sezonie była bezkonkurencyjna. Fantastycznie strzelała. Tyle że ono bywa czasami loteryjne, wystarczy jeden podmuch wiatru, by wszystko wywrócić do góry nogami. Dlatego uważam, że kluczem do sukcesu jest bieganie, musi być wytrenowane na najwyższym poziomie. Proszę spojrzeć na medalistki najważniejszych imprez z ostatnich lat, prawie wszystkie biegały na nich najszybciej. Szczęście? Pewien niemiecki trener piłkarski powiedział kiedyś, że szczęście trzeba sobie zorganizować. Sprzyja dobrym, najlepszym, którzy potrafią wszystko dookoła odpowiednio poukładać.

Głowa?

– Nad wszystkim musi panować. W biatlonie trzeba uważać do samego końca, nawet w środku zawodów, prowadząc z wielką przewagą, niczego nie można być pewnym.

Nove Mesto i medale Krystyny Pałki oraz Moniki Hojnisz uskrzydliły Pana i podopieczne?

– Na pewno wzrosło przekonanie i zaufanie zawodniczek do tego, co robią z nowymi trenerami, polskimi trenerami. Łatwiej się pracuje, gdy zawodniczki czują, że wykonana praca przynosi efekty. Wiara jest odczuwalnie większa niż wtedy, gdy zaczynaliśmy.

Pana zawodniczki, nie tylko zresztą one, straszliwie narzekały na trasę w Soczi. Że trudna, niebezpieczna, wręcz szalona.

– Przede wszystkim jest wielką tajemnicą. Mieliśmy okazję nie tylko ją zobaczyć, ale i wypróbować w boju, bo w Soczi odbyły się zawody Pucharu Świata. Jeden z serwismenów przejechał ją z kamerę na głowie, mamy dokładne nagranie, ale może się okazać kompletnie nieprzydatne. Nie jest bowiem wykluczone, że trasa zostanie poprowadzona w odwrotnym kierunku albo zostaną dokonane inne radykalne zmiany. Krytykowały bowiem nie tylko nasze dziewczyny, największe obiekcje co do konfiguracji i bezpieczeństwa miał trener rosyjski, a kogo jak kogo, jego organizatorzy mogą posłuchać. A narzekanie dziewczyn pewnie brało się stąd, że w Soczi startowały po raz pierwszy. W Oberhofie czy Ruhpolding wcale nie jest o wiele łatwiej czy bezpieczniej, tyle że tam zawody Pucharu Świata odbywają się rokrocznie od wielu lat. Każdy fragment trasy wydaje się przez to znajomy.

I jeszcze jedno – dziewczyny krytykowały, najgłośniej Weronika Nowakowska, a zanotowała w Soczi jeden z najlepszych biegów w karierze. Magda Gwizdoń wygrała sprint, a i sztafeta pokazała się z dobrej strony.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Skrobisz