• Niedziela, 5 kwietnia 2026

    imieniny: Wincentego, Ireny

Przemilczane 100 tys. osób

Wtorek, 12 listopada 2013 (17:35)

Z Witoldem Tumanowiczem, prezesem Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, rozmawia Marta Milczarska

 

Wczorajszy Marsz Niepodległości jest szeroko komentowany w mediach, niestety w większości są to negatywne opinie...

– Najważniejszym wydźwiękiem tegorocznego Marszu Niepodległości „Idzie nowe pokolenie” powinno być to, że wzięło w nim udział ponad 100 tys. osób: młodzieży, rodzin z dziećmi oraz ludzi starszych. Ci ludzie w zdecydowanej większości przyszli, by przejść spokojnie ulicami Warszawy, by świętować odzyskanie niepodległości, pamiętając o trudnej historii naszego kraju. Ponad 100 tys. osób – to niewątpliwie wielki sukces.

Niestety, doszło do kilku odosobnionych incydentów chuligaństwa. Mam jednocześnie nadzieję, że mimo tych sytuacji, które media stawiają na pierwszym miejscu, ludzie samodzielnie myślący dostrzegą wielką liczbę osób, które spokojnie niosąc biało-czerwone flagi, przeszły do całą trasę marszu. Cieszę się również, że w zagranicznych mediach ukażą się informacje, iż Polska jest krajem konserwatywnym, gdzie nie ma miejsca na homopropagandę.

A rzekome burdy wszczynane przez uczestników marszu, podpalona tęcza na placu Zbawiciela...

– Chciałbym podkreślić, że spalona tęcza nie była na trasie Marszu Niepodległości. Drugą ważna kwestią jest to, że kilkunastu chuliganów z grup lewicowych ze Skłotu Przychodnia zaatakowała uczestników marszu, po czym od razu schroniła się w budynku, gdzie z dachu rzucali w goniących ich uczestników marszu koktajlami Mołotowa. Dlaczego nikt nie zadaje pytań, skąd mieli te koktajle Mołotowa, czy ich użycie nie oznacza, że byli oni przygotowani do ataku na marsz.

Dodajmy, że dzięki działaniom straży Marszu Niepodległości większość osób bezpiecznie, bez zakłóceń dotarła do celu.

Jednocześnie nie mogę inaczej jak „głupią” nazwać decyzję ratusza o rozwiązaniu Marszu Niepodległości. Ratusz, znając topografię Warszawy, powinien przewidzieć, że rozwiązanie marszu w tym miejscu jest nierozsądne, gdyż jej uczestnicy nie mają gdzie się bezpiecznie rozejść, a przecież nie rozpłyną się w powietrzu. Straż Marszu Niepodległości miała za zadanie doprowadzić uczestników marszu w miejsce, gdzie mogą się bezpiecznie rozejść. I z tego zadania się wywiązała. Dodajmy, że do tej pory nie otrzymałem oficjalnego uzasadnienia tej decyzji ratusza.

Ma Pan wrażenie, że coś zawiodło podczas organizacji tego marszu?

– To, co się zdarzyło w tym roku, daje nam sygnał do tego, aby w przyszłym roku jeszcze lepiej się przygotować do ochrony Marszu Niepodległości. Powiększymy ilość staży ochraniającej marsz, także ze względu na to, że w naszym marszu uczestniczy coraz więcej osób. Zapewniam, że wyciągniemy wnioski i na pewno będziemy lepiej przygotowani.

Dziękuję za rozmowę.

Marta Milczarska