Zgorszenie i ból
Wtorek, 12 listopada 2013 (02:00)Niedowierzanie, szok i zgorszenie. W Warszawie doszło do profanacji kościoła. Zorganizowano w nim pokaz mody. „Wybiegiem” stała się główna nawa, a całości towarzyszyła muzyka z satanistycznego filmu.
Pokaz mody pt. „Jestem” odbył się w stołecznym kościele św. Augustyna w miniony piątek, dzień męki i śmierci Pana Jezusa. Rozpoczął się o godz. 21.30, trwał 20 minut i odbył się za zamkniętymi drzwiami. Wzięła w nim udział ściśle wyselekcjonowana grupa gości, którzy dowiedzieli się o „imprezie” w ostatniej chwili, choć zwykle otrzymują zaproszenia nawet z miesięcznym wyprzedzeniem.
Modelki w krótkich spodenkach, kusych spódniczkach, często przezroczystych. Ktoś założył pod szyję koloratkę. Wybiegiem była nawa główna świątyni. Potwierdza to dziennikarka Ewa Wojciechowska, która na swoim blogu napisała, że na żadnym z pokazów nie czuła się tak dziwnie, jak na tym w kościele.
Na zdjęciach, które pojawiły się w internecie, widać półnagie modelki przebierające się pod krzyżem w nawie bocznej. Jakby tego było mało, do prezentacji strojów wybrano muzykę z filmów: „Dziecko Rosemary”, satanistycznego horroru, i „Tajemnice Brokeback Mountain”, którego tematem jest homoseksualny związek dwóch mężczyzn. Choć sam autor kolekcji Maciej Zień nie widział nic złego w tym, że prezentował ją w kościele, to niektóre modelki oraz część publiczności była zażenowana. A co na to wierni? Zgorszenie i ból…
Proboszcz parafii ks. Walenty Królak wydał zgodę na pokaz mody w kościele strojów ślubnych. Jakiekolwiek tłumaczenia nie zmieniają jednak podstawowego faktu: doszło do profanacji świątyni i do zgorszenia. Kodeks Prawa Kanonicznego jest tu precyzyjny: „W miejscu świętym dopuszcza się tylko to, co służy sprawowaniu i szerzeniu kultu, pobożności i religii, a zabrania się tego, co jest obce świętości miejsca” (kan. 1210).
– Na pewno żaden kapłan nie powinien wydawać zgody na czynności, które są sprzeczne z duchem, z przeznaczeniem kościoła, a moda w tradycji chrześcijańskiej nie ma nic wspólnego z walorem religijnym. W mojej ocenie, wydanie zgody na pokaz mody w kościele to wprowadzenie profanum do sfery sacrum – podkreśla kanonista ks. dr Piotr Steczkowski.
W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” zwraca uwagę, że konsekrowany kościół to miejsce kultu i chroni go zarówno prawo kanoniczne, jak i państwowe.
– Kościół ma swoje określone prawem przeznaczenie. Z punktu widzenia religijnego świątynia to miejsce modlitwy i czynności liturgicznych. Czasem świątynie stają się miejscem koncertów czy wystaw i to jest dopuszczalne, jeśli zbliża nas do Boga. Natomiast nie można przeznaczać Kościoła do czynności typowo świeckich, niezgodnych z duchem religii – wyjaśnia kapłan, zwracając uwagę, że taki charakter ma pokaz mody.
Profanacja Kościoła domaga się ekspiacji. Potrzeba wynagrodzenia za grzech, bo doszło przede wszystkim do obrażenia Boga. Trzeba nam wołać: „Przepraszamy Cię, Panie Boże, za profanację Twego Świętego Domu!”.
To też droga do naprawienia szkód wyrządzonych wiernym, których uczucia religijne zostały obrażone.
– Nie wydaje się, żeby w tej sytuacji wystarczyło słowo przeprosin czy ubolewania ze strony podobno nieświadomych charakteru pokazu duszpasterzy. To, co się stało, to profanacja świątyni. A w takiej sytuacji jest to zło, grzech, który wymaga ekspiacji – podkreśla etyk ks. prof. Paweł Bortkiewicz.
Reguluje to także Kodeks Prawa Kanonicznego: „Miejsca święte zostają zbezczeszczone przez dokonanie w nich czynności ciężko niesprawiedliwych, połączonych ze zgorszeniem wiernych, co – zdaniem ordynariusza miejsca – jest tak poważne i przeciwne świętości miejsca, iż nie godzi się w nich sprawować kultu, dopóki zniewaga nie zostanie naprawiona przez obrzęd pokutny, zgodnie z przepisami ksiąg liturgicznych” (kan. 1211).
Rodzi się pytanie, jak mogło w ogóle dojść do takiej profanacji kościoła? W oświadczeniu, które dzień po pokazie opublikował rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. bp nominat Rafał Markowski, czytamy, że proboszcz parafii św. Augustyna wyraził zgodę na prezentację mody w dobrej wierze i z zapewnieniem, że będzie to zamknięty pokaz strojów ślubnych.
„W rzeczywistości odbył się typowy pokaz mody, co stanowi nadużycie zarówno w stosunku do sakralności miejsca, jakim jest świątynia, jak również wobec zaufania, jakie wykazał Ks. Proboszcz odpowiedzialny za tę świątynię” – głosi oświadczenie.
W dokumencie napisano, że zarówno księża pracujący w parafii św. Augustyna, jak i Kuria Metropolitalna Warszawska wyrażają ubolewanie, iż doszło do tego rodzaju wydarzenia, oraz przepraszają wszystkich, którzy mieli prawo poczuć się nim urażeni, a także oświadczają, że zdecydowanie są przeciwni organizowaniu takich prezentacji w kościołach i innych miejscach sakralnych. Treść oświadczenia odczytano na niedzielnych Mszach św. w kościele św. Augustyna, a pod nieobecność proboszcza parafian przepraszał jeden z wikarych.
Zdjęcie http://ewawojciechowska.pl/
Małgorzata Pabis