Władza dąży do prowokacji?
Poniedziałek, 11 listopada 2013 (10:18)Decyzja o organizacji szczytu klimatycznego COP19 w Warszawie w dniu Święta Niepodległości nie może być przypadkiem. Przypomnę, jest to szczyt o międzynarodowym znaczeniu.
Należy zadać więc proste pytanie: w którym innym państwie wyrażono by zgodę na zorganizowanie takiego przedsięwzięcia w dniu jego święta narodowego? Nie byłoby to możliwe ani w Stanach Zjednoczonych w ich święto niepodległości, ani w Rosji w dniu zakończenia II wojny światowej.
Żaden poważny i odpowiedzialny polityk nie wyraziłby na to zgody. Tylko w Polsce pokazujemy naszą mierność i niesamowity brak szacunku wobec samych siebie i wobec naszej historii oraz tych, którzy walczyli o wolną i niepodległą Ojczyznę. Powinniśmy zastanowić się, kto do tego dopuścił i zapomniał, że w polskim kalendarzu 11 listopada jest narodowym Świętem Niepodległości.
W mojej ocenie, termin szczytu został narzucony nam z góry. Mogło paść stwierdzenie: albo bierzecie szczyt w tym terminie, albo odbędzie się on gdzie indziej. Niewykluczone, że ktoś postanowił w imię pokazania, jak jesteśmy szanowani i poważani w świecie, po prostu wrzucić szczyt w kalendarz, pomijając datę ważną w historii Polski.
Z jednej strony jest to dla mnie nieodpowiedzialność i wręcz głupota, zaś z drugiej takie działanie pokazuje podejście do państwa polskiego i do własnej historii.
Osoby sprawujące dzisiaj władze w Polsce oczekują solidarności i jedności, a sami prowokują takie, a nie inne zachowania. Oczywistym jest, że szczyt ściągnie do Warszawy rzesze antyglobalistów, a więc bojówki lewacko-anarchistyczne i wiadomo, że wówczas istnieje stan podwyższonego ryzyka.
Ktoś z premedytacją prowokuje. Władza chce pokazać na arenie międzynarodowej, że jest nowoczesna i że w Polsce – w jej ocenie – są takie środowiska, które próbują tylnymi drzwiami do Europy wprowadzić faszyzm, jakiś nazizm. Można mnożyć powtarzane epitety. Cała ta sytuacja tak właśnie wygląda i jest to przykre, bo świadczy o bardzo niskim poziomie naszych władz.
Nie jest problemem rozdzielanie obchodów, organizowanie wielu marszów i manifestacji. Ilość demonstracji świadczy o tym, że w państwie demokratycznym każdy ma prawo wyrażać swoje poglądy i świętować tak, jak czuje i uważa, o ile nie łamie prawa i ogólnie przyjętych zasad.
Problemem jest to, że ktoś w tym istotnym dla nas, Polaków, dniu próbuje wkomponować własną imprezę i zrobić show na cały świat, przykrywając najważniejsze dla nas dziś uczczenie Święta Niepodległości.
Not. IK
Andrzej Maciejewski - politolog, ekspert Instytutu Sobieskiego
Andrzej Maciejewski