Chrześcijańskim obowiązkiem jest modlić się za rządzących
Niedziela, 10 listopada 2013 (20:11)Z Jadwigą Lepieszo, uczestniczką Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, rozmawia Marta Milczarska
Krucjata Różańcowa za Ojczyznę już po raz drugi organizuje 11 listopada spotkanie modlitewne przed Sejmem. Dlaczego tak ważna jest modlitwa właśnie w tym miejscu?
– Polityka to dbanie o dobro wspólne, niestety w życiu publicznym widzimy gorszące przykłady lekceważenia tej zasady. Politycy muszą się nawrócić, by odejść od zgubnego definiowania polityki jako „sztuki opanowania i utrzymania władzy”, aby mogli dokonać zerwania z tak grzesznie pojmowaną polityką, by zrozumieć, że to jest służba, potrzebna jest im nadprzyrodzona pomoc. Widzimy, jak zło opanowuje ludzi polityki i instytucje. Sejm jest w państwie najwyższą władzą ustawodawczą, tu ustanawia się prawne fundamenty państwa i aby nie urągały one Bogu i nie były skierowane przeciwko bliźnim, potrzebna jest olbrzymia praca, której posłowie nie podołają bez Bożej pomocy. Musimy się zatem modlić o siły dla nich. Pragną oni dobra, lecz jakoś sobie z tym wyraźnie nie radzą. Musimy się modlić za tych, którzy są bezbożnymi wrogami Kościoła i Ojczyzny, by zeszli ze złej drogi. To nasz chrześcijański obowiązek modlić się za rządzących, tym bardziej jeśli wyraźnie świadomie lub nieświadomie walczą z Dekalogiem i działają na szkodę nas samych i naszych rodzin. Podejmowane przez nich decyzje mają zasadniczy wpływ na teraźniejszość i przyszłość.
Wybór daty 11 listopada, Święto Odzyskania Niepodległości, też nie jest przypadkowy?
– Nasze święta narodowe, państwowe i kościelne, coraz bardziej zagospodarowywane są przez ludzi niemających nic wspólnego z dziedzictwem, któremu na imię Polska. Coraz rzadziej nasze święta możemy przeżywać w tym samym duchu, w jakim przeżywali je nasi przodkowie. Zamiast czci dla Boga i naszej Królowej Najświętszej Dziewicy, refleksji, wdzięczności dla wielkich przodków, powagi wobec misji dziejowej, zadań codzienności proponowana jest nam w dniu świątecznym – także 11 listopada – albo maskarada, albo bijatyka. Czas, by katolicy odzyskali święta narodowe, by je po Bożemu, po katolicku obchodzić. Jeśli widzimy, jak katastrofalny jest stan naszego państwa i naszego życia prywatnego, kiedy zaczynamy rozumieć, jak wielkie siły tego świata sprzysięgły się przeciwko nam jako niemal ostatniej enklawy katolickiej, tym bardziej powinno nam zależeć, by nie patrzeć na ten dzień jako na wolny dzień do rozrywki lub szamotaniny. 11 listopada należy obchodzić, zwracając się do naszego Stwórcy i do Maryi Królowej Polski z prośbą o ratunek, szczególnie że znikąd żadnej pomocy nie widać.
Z Polską i Polakami toczona jest wojna, nie mamy prawdziwych przyjaciół pośród wielkich tego świata, a więc jak najbardziej państwotwórczym działaniem jest każdy dzień świąteczny, czas wolny poświęcić na pokutę, przeproszenie Boga i Maryi Królowej Polski za nasze wiarołomstwo, za beztroskie roztrwonienie majątku (jak przez syna marnotrawnego) i w tym dniu kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości ufne błaganie, by dobry Bóg odwrócił zło, które sami sobie zgotowaliśmy, odwracając się od Dekalogu i Jasnogórskich Ślubów Narodu.
Z jakim zainteresowaniem spotkała się ta inicjatywa w ubiegłym roku?
– Trzeba przyznać, że coraz więcej ludzi rozumie, iż nie da się domu zbudować na piasku ludzkich zachcianek i „praw człowieka”, że przede wszystkim dom należy budować na skale, którą jest Chrystus, czyli na prawach Boga. Coraz więcej ludzi gromadzi się na modlitwie różańcowej, opierając się na obietnicy Maryi Królowej Polski, że w tej modlitwie jest ratunek i że przez Różaniec święty pokonać możemy zło, zakusy i plany samego szatana.
W zeszłym roku pięknie otoczyliśmy zwartym i szerokim pierścieniem budynek Sejmu. To było wielkie świadectwo i przeżycie, że jest tylu rozumnych rodaków, którym na sercu leży odzyskiwanie tej Ojczyzny, którą utraciliśmy na skutek zaniedbań własnych, ale i celowych, wrogich działań nieprzyjaciół. Było mnóstwo młodych i starszych rodaków, wiele rodzin przyszło z dziećmi. Byli także nasi dziadkowie i babcie pamiętający przecież wojnę i obie okupacje, a także komunistyczne, bezbożne czasy, które otworzyły podwoje dzisiejszemu zepsuciu i liberalnemu zezwierzęceniu.
Mamy wielką ufność i nadzieję, że tego roku w dniu 11 listopada będzie nas jeszcze więcej, bo Krucjata Różańcowa za Ojczyznę trwa, a Maryja Królowa Polski poprowadzi nas do zwycięstwa, nawracając złych i umacniając dobrych w naszej wędrówce do niebiańskiej Ojczyzny, która wiedzie przecież przez Ojczyznę doczesną. Zwyciężymy – wszak Maria Vincit.
Dziękuję za rozmowę.
Marta Milczarska