• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Z roku na rok fala prześladowań wzrasta

Niedziela, 10 listopada 2013 (18:58)

Z Maciejem Maliszakiem, koordynatorem międzynarodowego dzieła chrześcijańskiego Open Doors w Polsce, rozmawia Tomasz M. Korczyński

 

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Modlitwy za Kościół Prześladowany. Czy rzeczywiście istnieje taka potrzeba, żeby tworzyć raz w roku dzień modlitwy za prześladowanych? 

– Dlaczego to robimy? Dlatego że w dzisiejszych czasach nad wyraz prawdziwie brzmią słowa św. Pawła Apostoła: „wszystkich, którzy chcą żyć zbożnie w Chrystusie Jezusie, spotkają prześladowania” (2 Tm 3, 12).  O prawdziwości tych słów przekonuje się codziennie ok. 100 milionów chrześcijan, żyjących w 70 krajach. Z roku na rok fala prześladowań wzrasta. Dotyka ona chrześcijan wszystkich wyznań. Dla prześladowców nie ma znaczenia przynależność do danego Kościoła, ale to, czy wierzy się w Jezusa Chrystusa. Często nam, chrześcijanom, wydaje się, że jesteśmy bezradni i nic nie możemy zrobić, by zmienić obecną sytuację. I właśnie odpowiedzią na to jest modlitwa. Wierzymy, że za modlitwą Kościoła stoi Bóg i On pomaga rozwiązywać problemy, które dla nas są nierozwiązywalne. Dlatego też organizujemy Światowy Dzień Modlitwy za Kościół Prześladowany. Wiemy również, że ta inicjatywa zachęca wielu chrześcijan do ciągłej, codziennej modlitwy za cierpiących prześladowania. Tak więc dodatkowo Kościół jest budzony z pewnego letargu. A zatem, nie raz w roku, ale przez 365 dni w roku. Codziennie o nich pamiętajmy.

 

Dlaczego Syria i Wietnam stały się tematem przewodnim tego dnia?

 – W tym roku szczególną uwagę chcemy koncentrować na Syrii i Wietnamie. Wybór Syrii zapewne nikogo nie dziwi. Wszyscy widzimy, że w tym kraju trwa prawdziwy dramat. Dotyczy on też, choć mało kto zwraca na to uwagę, syryjskich chrześcijan. Syria jest jednym z najstarszych chrześcijańskich państw. To właśnie w drodze do Damaszku św. Paweł Apostoł spotkał się z Jezusem i usłyszał słowa: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”. To właśnie w Damaszku na ulicy Prostej Apostoł Narodów został ochrzczony. Dzisiaj radykałowie islamscy, niestety za przyzwoleniem Zachodu, prowadzą w tym kraju dżihad, którego celem jest m.in. „oczyszczenie” Syrii z chrześcijan. Chrześcijanie są wypędzani ze swoich domów, kobiety i dziewczynki często padają ofiarami przemocy seksualnej, a mężczyźni giną, brutalnie torturowani. My, europejscy chrześcijanie, mamy dług wobec Kościoła w Syrii. To oni swego czasu wysyłali misjonarzy (m.in. św. Pawła), by zanieść Ewangelię do Europy. Jestem przekonany, że pomoc dla Kościoła w Syrii jest wielkim Bożym egzaminem z miłości braterskiej dla chrześcijan w Europie. Obyśmy go zdali. 

Wybór Wietnamu nie jest już tak oczywisty. Wietnam dzisiaj nie przyciąga uwagi mediów. A jednak jest to kraj, gdzie sytuacja Kościoła jest bardzo trudna. W Wietnamie mamy ciągle komunistyczny reżim, który dokłada wiele sił, by zwalczać chrześcijan. Wielu duchownych i świeckich jest dzisiaj w więzieniach. Władze starają się kontrolować wszelkie formy aktywności religijnej. Trudno mówić o jakiejkolwiek wolności religijnej. Wybór tych krajów pokazuje również, że dwa wielkie zagrożenia dla chrześcijan to radykalny islam oraz wciąż – komunizm.

 

Spotyka się Pan regularnie z prześladowanymi, w Polsce i na świecie. Czy ci ludzie chcą nam, Polakom, coś powiedzieć?

 – Przy takich spotkaniach pada zazwyczaj pytanie: „Bracia, czy się za nas modlicie?”. Chrześcijanie cierpiący za wierność Bogu bardzo cenią modlitwę. Znają jej moc i wartość. I dlatego ważne jest dla nich, byśmy wspierali ich modlitewnie. Niedawno byłem w jednym z krajów azjatyckich (nie mogę wyjawić w jakim z uwagi na fakt, że jest to kraj dość zamknięty i trudno dostępny) i zapytałem się prześladowanych właśnie o to, co mam przekazać Polakom. Usłyszałem następującą odpowiedź: „Powiedz, żeby do końca byli wierni Chrystusowi i by nigdy się Go nie zaparli. Módlcie się o to, byśmy też pozostali wierni Chrystusowi do końca, obojętnie co się stanie”.

 

A czego możemy się od nich nauczyć?

 – Wiele, bardzo wiele. Trudno wypowiedzieć to w kilku zaledwie słowach. Na pewno możemy i powinniśmy nauczyć się poważnego podejścia do Boga, Pisma Świętego, prawd wiary, miłości wzajemnej i do Kościoła. Chrześcijanie przeżywający prześladowania traktują wiarę jako swój największy skarb i nie pozwalają, by przeciwności pozbawiły ich tego skarbu. Ich życie jest żywym przykładem na prawdziwość słów: „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8, 35-39). Dla mnie to jest największa i najważniejsza nauka.

 

W jaki sposób możemy im pomóc?

 – Form pomocy jest wiele. Pierwszym i podstawowym darem, jaki możemy dać, jako chrześcijanie jest modlitwa. Później modlitwę możemy wzmocnić postem. Ważne jest też, by informować innych o sytuacji prześladowanego Kościoła, gdyż większość z nas nic o tym nie wie. Jedynie „Nasz Dziennik” regularnie zajmuje się tym ważnym problemem w Polsce.

Kolejną formą pomocy jest pisanie kartek i listów do prześladowanych chrześcijan. Nas niewiele to kosztuje, a niesiemy tym realną i wymierną pomoc. Takie kartki są wielkim pocieszeniem dla cierpiących. Warto przygotować je samodzielnie. Zachęcam do tego rodziny, dzieci oraz katechetów.

Ważne jest również dobre korzystanie z naszych praw obywatelskich. Bardzo zachęcam wszystkich czytelników „Naszego Dziennika” do podpisania petycji w sprawie Syrii, którą można pobrać na naszej stronie internetowej (www.opendoors.pl). Marzy mi się, by podpisy były zbierane w każdej parafii i każdej wspólnocie w Polsce. Do pomagania potrzebne są również środki finansowe. Dzisiaj w samej Syrii pomocy potrzebuje około 180 tys. chrześcijan, którzy zostali wyrzuceni ze swoich domostw. Nie mają nic. W tej chwili pod naszą opieką znajduje się 8 tys. chrześcijańskich rodzin (około 100 tys. ludzi). A potrzeby rosną. Pamiętajmy, że projekty realizowane są nie tylko w Syrii, ale też w wielu innych krajach. Jak sam Pan widzi form niesienia pomocy jest wiele. Jednak zawsze tą najważniejszą jest modlitwa.

 

Korzystając z okazji, chciałbym całej Redakcji podziękować za to, że mówicie o prześladowanym Kościele, niech Bóg sowicie Wam za to wynagrodzi.

 

Dziękuję za rozmowę.