22 tysiące za hektar
Czwartek, 7 listopada 2013 (21:38)Państwowa ziemia cały czas drożeje. Agencja Nieruchomości Rolnych poinformowała, że w trzecim kwartale br. za jeden hektar gruntów po dawnych PGR-ach otrzymywała prawie 22 tys. zł.
Z danych ANR wynika, że średnia cena gruntów rolnych w poprzednim kwartale wyniosła dokładnie 21 tys. 956 zł za 1 ha. To o 648 zł więcej niż w drugim kwartale, czyli wzrost cen sięgnął 3 proc. Jednocześnie w porównaniu z okresem lipiec-wrzesień 2012 roku państwowa ziemia podrożała o 1399 zł, czyli o 6,8 proc. – to znacznie więcej niż wynosiła w tym czasie inflacja.
Najwyższe ceny ziemi występują w województwach: śląskim (45,9 tys. zł za 1 ha), łódzkim (32,1 tys. zł) i dolnośląskim (30,4 tys. zł). Najtaniej zaś grunty rolne można kupić w województwach: małopolskim (10,3 tys. zł), lubelskim (13,2 tys. zł) oraz podlaskim (14,5 tys. zł). Wyższe od średniej ceny ziemi były także w regionach: opolskim (27,2 tys. zł), pomorskim (26,3 tys. zł), kujawsko-pomorskim (26 tys. zł) oraz wielkopolskim (24,8 tys. zł).
ANR poinformowała również, że w trzecim kwartale sprzedała prawie 28 tys. ha gruntów rolnych, czyli o ponad 3 tys. ha więcej niż w analogicznym okresie w 2012 r. – zarobiła na tym więc ponad 600 mln zł. Łącznie od stycznia do września Agencja sprzedała ponad 83 tys. ha gruntów rolnych.
Jednak działalność ANR wzbudza wiele protestów rolników indywidualnych, którzy skarżą się, że mają utrudniony dostęp do nabywania państwowej ziemi, choć prawo preferuje w tym względzie właścicieli rodzinnych gospodarstw rolnych – tych, których powierzchnia nie przekracza 300 ha. Zdaniem rolników, wciąż często zdarza się, że grunty kupują duże podmioty, także zagraniczne, przed podstawione osoby. ANR twierdzi jednak, że „słupy” zostały już wyeliminowane z obrotu ziemią.
Z analiz Agencji wynika, że od wielu lat mamy do czynienia niemal ze stałym wzrostem cen gruntów rolnych. Na przykład dziesięć lat temu za hektar ziemi trzeba było zapłacić około 3,8 tys. zł, a w 2007 r. już ta cena zbliżyła się do 10 tys. zł. Sprzedaż gruntów po dawnych PGR-ach przynosi coraz większe dochody ANR, a ostatecznie budżetowi państwa, bo większość pieniędzy zabiera co roku minister finansów na pokrycie bieżących wydatków państwa lub na Fundusz Rekompensacyjny, który finansuje odszkodowania dla Zabużan, którzy musieli pozostawić swoje majątki na przedwojennych polskich Kresach.
W tym roku Agencja odprowadziła do budżetu prawie 1,1 mld zł, z czego 950 mln zł zasili bezpośrednio budżet państwa. Do końca roku ta kwota wzrośnie jeszcze o kilkaset milionów złotych. Rząd planuje, że w przyszłym roku wpływy od ANR wyniosą 1,5 mld zł. Od 2005 roku Agencja Nieruchomości Rolnych wpłaciła do państwowej kasy 13,1 mld zł, z czego 10 mld zł zasiliło bezpośrednio budżet, a 3 mld zł Fundusz Rekompensacyjny.
Zdaniem organizacji rolniczych, Agencja jest wręcz zmuszana przez rząd, aby zwiększać swoje przychody. Dlatego zmusza wręcz rolników do rezygnacji z dzierżawy i odkupywania państwowej ziemi. To jednak oznacza, że rolnicy muszą ponieść duży jednorazowy wydatek, co obciąża finanse gospodarstw, bo albo muszą pozbyć się zgromadzonego kapitału lub zaciągnąć w banku kredyt, a nie każdy ma szansę na uzyskanie preferencyjnej pożyczki, do której dopłaci budżet państwa, wykupując od banku część odsetek.
Krzysztof Losz