• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Dobra wiadomość z Iranu

Środa, 6 listopada 2013 (12:33)

Jak informuje międzynarodowe Dzieło chrześcijańskie Open Doors, 27-letniego Mustafę Bordbara na początku listopada br. wypuszczono z więzienia Evin w Teheranie.

Mustafa Bordbar został skazany na 10 lat pozbawienia wolności, ale pod koniec października sąd apelacyjny oczyścił go ze wszystkich zarzutów.

A jeszcze trzy miesiące wcześniej ten człowiek został oskarżony o działalność wywrotową, antypaństwową, oraz, co stanowi jeszcze większy nonsens, o branie udziału w organizowaniu akcji zagrażającej bezpieczeństwu narodowemu.

Bordbar spędził niemal rok w areszcie. Został aresztowany w grudniu 2012 r., w czasie świąt Bożego Narodzenia, które obchodził ze swoimi przyjaciółmi, następnie skazany w lipcu br., a 30 października sąd apelacyjny oczyścił go z wszelkich zarzutów, by wreszcie wypuścić na wolność 3 listopada.

Wskazałem na nonsens oskarżeń. Prawnik zajmująca się obroną praw człowieka przy ONZ Attieh Fard powiedziała, że irański rząd i sądownictwo naruszają prawo i zakłamują fakty, ponieważ chrześcijańskie zgromadzenia organizowane w domach albo kościołach skupiają chrześcijan, którzy gromadzą się, aby razem czcić Boga, czytać i studiować Biblię, a nie dokonywać obalania reżimu, i co jeszcze ważniejsze, nie prowadzą w tym czasie żadnej aktywności politycznej. „To są błędne wyroki”, powiedziała Fard.

Iran zajmuje wysokie miejsce w rankingu krajów prześladowców chrześcijan. W ciągu ostatnich trzech lat reżim rażąco zintensyfikował antychrześcijańskie działania mające na celu wyniszczenie Kościoła w tym kraju. W aresztach i więzieniach nielegalnie przetrzymuje się aktualnie ok. 300 chrześcijan, ponad 40 oczekuje na wyroki.

Od czasu do czasu reżim decyduje się na wypuszczenie na wolność członka któregoś z Kościołów domowych w ramach pokazania na zewnątrz swojej łaskawości. Tak jest to przynajmniej odczytywane na Zachodzie. Po zmianie na stanowisku prezydenta nowy lider Hassan Rouhani chce przekonać świat o postępującej liberalizacji w obszarze praw człowieka. 

W rzeczywistości prawdziwe powody tej „dobroci” są inne. Władze chcą dalej inwigilować ukrytych chrześcijan, przeniknąć i zgłębić ich siatkę, śledzą zwolnionych, upodlonych tam ludzi, uprzykrzają im życie, szantażują ich, a po pewnym czasie stałych gierek ponownie dokonują aresztowania w świetle reflektorów, bez liczenia się z głosami oburzenia na Zachodzie.

Tak się łamie ludzi w Iranie. Wraz z nimi za kraty trafiają kolejne ofiary masowych aresztowań. Służby bezpieczeństwa i milicja religijna wkraczają do prywatnych mieszkań i nakrywają na modlitwie kilkunastu nowych „przestępców”. Terroryzowanie mniejszości religijnej przynosi opłakane skutki… reżimowi. Co roku w Iranie przybywa nowych wyznawców Chrystusa. Jak stwierdza Open Doors, strach irańskich władz przed rozwojem chrześcijaństwa w kraju nie jest tylko paranoją, lecz bazuje na faktach. Ciekawość i zainteresowanie chrześcijaństwem (i innymi religiami poza islamem) mocno wzrastają wśród irańskich muzułmanów, którzy są rozczarowani promowanym przez państwo szyizmem ze względu na to, czego irański rząd dokonuje w imię islamu.

W sumie w Iranie żyje teraz 450 tys. chrześcijan, z których 80 tys. to Ormianie i Asyryjczycy, a 370 tys. to chrześcijanie o muzułmańskich korzeniach. Tak więc w kraju żyje wielu chrześcijan i konwersje wywołują furię władz. Reżim nie ustaje w swojej pasji zniewalania.

Kiedy pastor Youcef Nadarkhani, skazany na karę śmierci przez powieszenie, po trzech latach został wypuszczony na wolność we wrześniu 2012 r. i mógł się cieszyć spotkaniem po latach rozłąki z rodziną, reżim pokazał w okrutny sposób, na co go stać.

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia, na oczach dwóch małych synków, żony i  innych członków rodziny siedzących za stołem świątecznym, Nadarkhani został znów aresztowany. Trauma ludzi z tej rodziny, w tym dzieci, jest nie do opowiedzenia. Władze bawiły się życiem i zdrowiem Nadarkhaniego. Im większy był jego opór, im bardziej trwał w swej wierze, tym silniejsza presja i znęcanie się nad pastorem. Miał zostać powieszony. Jeszcze w czasie trzech lat przebywania w więzieniu jego władze co kilka miesięcy odgrywały spektakl prowadzenia go na stracenie.

Informowały też rodzinę oraz media, że wyrok zostanie wykonany w danym dniu. Póki co Nadarkhani został zwolniony w styczniu 2013 r. (ciekawostka: wg polskiej wersji Wikipedii, nie wiedzieć czemu, rzekomo został powieszony w marcu br.), ale kto wie, kiedy znów będzie musiał przejść próbę wiary, a notka w Wikipedii okaże się faktem, bo przecież i tak może się stać. Tak działa autorytarny system, dewastujący prawa człowieka w Iranie.

Zatem kiedy usłyszymy o zwolnieniu z więzienia jakiegoś więźnia sumienia, nie dajmy się wyprowadzić w pole. Reżim gra życiem swoich obywateli, jak mu się podoba. Jedną osobę wypuści na wolność, drugiej pogorszy warunki bytowe, trzecią pognębi w więzieniu, czwarta zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach itd.

Nie inaczej jest w sprawie Saida Abediniego. Jak podaje międzynarodowa organizacja Głos Prześladowanych Chrześcijan, pastor Said został przeniesiony z więzienia Evin w Teheranie do niebezpiecznego więzienia Radżai Shahr w Karadżu, gdzie jego życie jest zagrożone.

Said nie otrzymał pozwolenia na jakiekolwiek odwiedziny, a dodatkowo został przeniesiony do celi z brutalnymi przestępcami, skazanymi za morderstwa i gwałty.

Radżai Shahr to miejsce, do którego wysyła się więźniów politycznych szczególnie uciążliwych dla władzy. Człowiek, który zostanie tam przetransportowany, znika. Ponadto jest stale zagrożony przez bandytów, którzy nie mają już nic do stracenia, gdyż zostali skazani na karę śmierci. Tym samym reżim chce się go fizycznie pozbyć rękami zbrodniarzy.

Cieszmy się z wolności Mustafy. To młody człowiek. Każdy dzień wolności to szansa. W innym kraju świat stałby dla niego otworem.

Iran to jednak nie jest bajka, ale prawdziwa próba wiary dla doświadczających codziennie krzyża Chrystusa Jego wiernych wyznawców.

dr Tomasz M. Korczyński