• Niedziela, 15 marca 2026

    imieniny: Klemensa, Ludwiki, Longina

Apelacja herszta rabusiów

Środa, 6 listopada 2013 (02:00)

12 listopada moskiewski sąd rozpatrzy apelację Siergieja Syrowa, skazanego w pierwszej instancji za ograbienie ciała Andrzeja Przewoźnika. Sprawę poprowadzi sędzia Andriej Płużnikow.

Odwołanie złożył obrońca skazanego; Ludmiła Kniaziewa zapowiedziała to już w dniu ogłoszenia wyroku, 11 września. Sędzia ppłk Rauf Ibragimow skazał wtedy Syrowa na dwa lata pozbawienia wolności w kolonii poprawczej normalnego reżimu. Mężczyzna jeszcze na sali rozpraw został skuty przez policjantów, a następnie wyprowadzony pod strażą i przewieziony do smoleńskiego aresztu śledczego, gdzie przebywa do dzisiaj. Jego wspólnicy: Igor Pustowar, Jurij Sańkow i Artur Pankratow, dostali wyroki w zawieszeniu na dwa lata.

Syrow to inicjator przestępstwa. Znalazł się ze współoskarżonymi (z wyjątkiem Sańkowa) na miejscu katastrofy smoleńskiej jako jeden z pierwszych. Wcześniej miał pchać trap do samolotu polskiego prezydenta.

Wśród szczątków samolotu, ciał ofiar i w błocie jako jedyny zaczął czegoś poszukiwać. Widziano, że coś podnosi. Okazuje się, że była to torba sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Zabrał z niej portfel Andrzeja Przewoźnika. Potem przez trzy dni razem z kolegami wypłacali pieniądze z jednej z kart płatniczych, do której PIN znaleźli w portfelu. Łącznie dokonali 11 wypłat na sumę ok. 60 tys. rubli (ok. 6 tys. zł). Za te pieniądze m.in. jedli w restauracji, pili alkohol, korzystali z bani i z usług prostytutek.

Podczas rozpraw trudno było zrozumieć motywy i porażającą bezmyślność sprawców – umundurowani podchodzili do bankomatów, w których działały kamery i wszystko było nagrywane.

Podczas jednego z posiedzeń sądu pokazywano zapisy, na których widać oskarżonych manipulujących przy urządzeniu, a potem wybuchających śmiechem, gdy wyskakiwały banknoty. – Nie było nigdy pieniędzy, w wojsku słabo karmią, chciało się kupić coś, podjeść – powiedział „Naszemu Dziennikowi” Syrow w pierwszym dniu procesu. Twierdził, że wie o istnieniu systemu rejestracji, ale wówczas o tym nie myślał. Dodał, że bardzo żałuje tego bezsensownego kroku, który mu „złamał życie”. To samo powtórzył przed sądem.

Syrow ma 24 lata. Urodził się w miasteczku Dubna w obwodzie tulskim (180 km na południe od Moskwy). Obecnie mieszka w Lubercach pod Moskwą, gdzie pracuje jako kierowca. Od czasu katastrofy zdążył się ożenić, ma dziewięciomiesięcznego syna. W 2004 roku był skazany (jako małoletni) na półtora roku więzienia w zawieszeniu za grabież.

Przed sądem nie stanął nikt z przełożonych czterech skazanych szeregowców, pomimo że ich zaniedbania są oczywiste. Do służby przy obsłudze wizyty delegacji z głową obcego państwa wyznaczono recydywistów, później pozwolono im szabrować na miejscu katastrofy, chociaż obecny był ich dowódca, funkcjonariusze OMON i inni. Potem, mimo iż na miejsce przybyli dwaj premierzy, śledczy i wiele innych osób, nikt nie pilnował porządku, zupełnie swobodnie poborowi wychodzili z jednostki, zlekceważono też obowiązującą 12 kwietnia żałobę.

Apelacja Syrowa opóźni zwrot rodzinie portfela Przewoźnika, gdyż jest on dowodem w sprawie. Również rosyjskie ministerstwo obrony ma czas na spełnienie obietnicy przeproszenia bliskich okradzionego, gdyż zobowiązało się tego dokonać dopiero po uprawomocnieniu się wyroku.

Sprawa trafiła do Moskiewskiego Okręgowego Sądu Wojskowego. Zgodnie z rosyjskim prawem w drugiej instancji sprawę rozpatrzy zespół trzech sędziów. Na przewodniczącego wyznaczono sędziego Andrieja Płużnikowa. W sądzie okręgowym jest od trzech lat, ale dopiero od niedawna zasiada w izbie karnej. Wcześniej pracował w sądzie garnizonowym we Włodzimierzu. Dotąd orzekał głównie w sprawach cywilnych i administracyjnych, a karnych – jedynie w trybie kasacji lub nadzoru, a więc przede wszystkim badał kwestie formalne. Statystyka pokazuje, że sporadycznie uchyla on wyroki pierwszej instancji.

Piotr Falkowski