• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Prokuratorzy wypełnili obowiązki?

Wtorek, 5 listopada 2013 (02:00)

Za brak uczestnictwa w rosyjskich sekcjach ofiar katastrofy smoleńskiej i nieprzeprowadzenie ponownych sekcji w Polsce nie można wojskowym śledczym postawić zarzutów – uznała Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Śledztwo w tej sprawie umorzono.

Według poznańskiej prokuratury, wojskowi śledczy nie dopuścili się niedbalstwa w trakcie śledztwa czy też utrudniania postępowania karnego. Jak wyłożył rzecznik prokuratury ppłk Sławomir Schewe, podniesiony zarzut niedopełnienia obowiązków przez prokuratorów jest „niezasadny”, a „czynu nie popełniono”.

– W dniu 11 kwietnia 2010 r. do Moskwy w celu uczestniczenia w sekcjach zwłok i czynnościach identyfikacyjnych przybyło dwóch prokuratorów, a w dniu 13 kwietnia dołączył do nich kolejny prokurator. 11 kwietnia po przybyciu w godzinach wieczornych do Instytutu Medycyny Sądowej w Moskwie polscy prokuratorzy oraz inni specjaliści zostali powiadomieni przez stronę rosyjską o zakończeniu wykonywania sekcji zwłok ofiar katastrofy –stwierdza Schewe, przekazując informację o umorzeniu śledztwa.

–W okresie późniejszym nie uzyskali informacji od strony rosyjskiej o wykonywaniu kolejnych sekcji zwłok i w związku z powyższym uczestniczyli w czynnościach identyfikacyjnych – informuje.

Niedoinformowani

– Jeżeli się spóźnili, to czy ktoś za to ponosi odpowiedzialność, czy nie? – wskazuje mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik kilkunastu rodzin smoleńskich, który złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prokuratorów.

Schewe tłumaczy, że prokuratorzy udali się do Rosji „niezwłocznie”, a pewne procedury, jak uzyskanie wiz, trwają. Dodaje, że część sekcji odbywała się i po 11 kwietnia, ale strona rosyjska nie powiadomiła o tym polskich śledczych i dlatego prokuratorzy „uczestniczyli w czynnościach identyfikacyjnych”.

– Część sekcji, a zwłaszcza sekcje fragmentów ciał były jeszcze wykonywane w dniach późniejszych. O powyż- szym nie zostali jednak powiadomieni polscy prokuratorzy przebywający w Moskwie – przyznaje rzecznik poznańskiej prokuratury wojskowej.

Prokuratura jednak sama potwierdza, że wniosek m.in. o dopuszczenie do uczestniczenia polskich prokuratorów w rosyjskich czynnościach śledczych dopiero 11 kwietnia został przekazany Rosjanom, choć był przygotowany dzień wcześniej.

– Został przekazany stronie rosyjskiej 11 kwietnia 2010 r. faksem o godzinie 9.39 i godzinie 9.42 – ujawnia Schewe. Pszczółkowski stwierdza, że faktycznie wniosek ten „skutecznie” dotarł do strony rosyjskiej dopiero 13 kwietnia.

– W nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 roku pomiędzy godz. 23.26 a 1.10 odbyło się w Smoleńsku posiedzenie robocze rosyjskich organów ścigania. Na tę naradę zostali zaproszeni jako goście przedstawiciele polskich organów ścigania, m.in. ówczesny naczelny prokurator wojskowy płk Krzysztof Parulski –informuje Schewe.

Ustalenia mówiły o tym, że polscy śledczy i eksperci mogą uczestniczyć w rosyjskich czynnościach właśnie po skierowaniu wniosku o pomoc prawną. – Z poczynionych ustaleń wynikało, że strona polska ma możliwość faktycznego uczestniczenia w czynnościach rosyjskiego śledztwa, istotnych z polskiego punktu widzenia, w tym w sekcjach zwłok – wyjaśnia rzecznik. Dodaje, że już na tym spotkaniu Rosjanie informowali, że „niezwłocznie” przeprowadzają sekcje.

Sekcje? Nieobowiązkowe

Prokuratura tłumaczy, że nie było obowiązku ponownych sekcji w Polsce. – Odnośnie do przeprowadzenia ponownych sekcji zwłok ofiar katastrofy po przewiezieniu ciał do Polski stwierdzić należy, że żaden przepis polskiego kodeksu postępowania karnego, regulaminu prokuratury lub innych aktów prawnych nie nakazuje przeprowadzenia ponownej sekcji zwłok, a więc nie ma podstawy prawnej nakazującej podjęcie tego rodzaju czynności – podał Schewe.

Takie ponowne sekcje uzasadniałyby zastrzeżenia co do merytoryczności przeprowadzenia sekcji przez stronę rosyjską. – W chwili przewiezienia zwłok ofiar katastrofy do Polski taka podstawa nie istniała – twierdzi rzecznik.

Jak dodaje, wątpliwości co do prawidłowości sekcji zaczęły się pojawiać jesienią 2010 r., po uzyskaniu przez polską prokuraturę rosyjskich materiałów procesowych, ich analizie oraz zapoznaniu się z nimi przez rodziny ofiar, ale wówczas „należało rozważyć jedynie przeprowadzenie ekshumacji”.

– Prokurator ma kodeksowy obowiązek dokonania oględzin i uczestnictwa przy otwarciu zwłok, jeżeli zachodzi podejrzenie przestępnego spowodowania śmierci. Powinność ta wynika z art. 209 kodeksu postępowania karnego. Z tzw. międzynarodowej pomocy prawnej korzysta się jedynie w sytuacji, kiedy nie można przeprowadzić własnych czynności śledczych – ripostuje mec. Pszczółkowski.

– Pierwsze, co należało, to patrzeć na ręce Rosjanom, tymczasem my się spóźniamy na te sekcje, nie kontrolujemy ich i dodatkowo nie widzimy potrzeby, żeby w jakikolwiek sposób je zweryfikować – mówi mecenas.

– Nie istnieje zatem żadne formalne usprawiedliwienie dla zaniechania przeprowadzenia w Polsce wszelkich możliwych do wykonania czynności śledczych, takich jak sekcje i oględziny zwłok, pobranie prób do przeprowadzenia niezbędnych ekspertyz w śledztwie – dodaje w swoim stanowisku po decyzji prokuratury.

Będzie zażalenie

– Jeżeli prokurator generalny Andrzej Seremet mówi o tym, że nie było powodów, po powrocie ciał do kraju, żeby wątpić w wiarygodność sekcji rosyjskich, to należy zapytać, skąd te powody miały się wziąć, skoro nikogo z Polaków przy sekcjach nie było, a dokumentacja w niektórych przypadkach spłynęła dopiero po dwóch latach – zastanawia się Pszczółkowski. Adwokat zapowiada, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia skieruje zażalenie na decyzję o umorzeniu.

W śledztwie przesłuchano ok. 20 świadków, w tym ok. 10 to prokuratorzy, którzy byli obecni w Moskwie i Smoleńsku, ale nie wszyscy. Jako pierwszy został przesłuchany były szef NPW gen. Krzysztof Parulski, ale nie przesłuchano np. prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, o co wnioskował pełnomocnik rodzin smoleńskich. Schewe powiedział, że ten wniosek nie został uwzględniony. Śledztwo w sprawie prokuratorów trwało rok.

– Uważam, że ta sprawa będzie na pewno jeszcze przedmiotem badania przez prokuraturę – mówi mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich.

–Błędy, które zostały popełnione po 10 kwietnia, były oczywiste i ktoś za nie powinien ponieść odpowiedzialność. Przy czym nie mam na myśli tylko i wyłącznie prokuratorów –podkreśla.

Zenon Baranowski