Bractwo Muzułmańskie nie spuszcza z tonu
Sobota, 2 listopada 2013 (18:42)W Kairze znów eskalacja przemocy. Muzułmańscy fanatycy zachęcani przez Bractwo Muzułmańskie zaatakowali Koptów. 1 listopada przeprowadzili szturm na kościół pw. Najświętszej Maryi Panny w Zajtun.
Zostali powstrzymani. Cel ataków wybrano nieprzypadkowo. Świątynia jest powszechnie szanowana, także przez muzułmanów, ponieważ to tutaj doszło do słynnego objawienia Najświętszej Maryi Panny 2 czerwca 1968 r. Matka Boża pojawiła się na kopule kościoła. Od tego czasu obiekt stał się miejscem pielgrzymek dla chrześcijan i muzułmanów, ale jak pokazuje najnowsze wydarzenie - także ataków.
Dla młodocianych islamistów nie ma bowiem granic, których nie można by było przekroczyć. Gdy wychodzili z piątkowych modłów z meczetu el-Aziz Bellah, którego wierni należą do bojówek Bractwa Muzułmańskiego, a który stoi tuż obok kościoła prawosławnego, zaatakowali najpierw młodych chrześcijan.
Pobili ich. To im jednak nie wystarczyło. Zaatakowali świątynię. Pomocy chrześcijanom udzielili przechodnie, muzułmanie. Tym razem udało się uniknąć tragedii, której nie powstrzymano niestety 20 października, gdy islamiści ostrzelali uczestników ślubu wychodzących z kościoła Najświętszej Maryi Panny z Al-Warraq. Zginęła matka pana młodego, dwie dziewczynki w wieku 12 i 8 lat oraz jeden mężczyzna. 18 osób zostało rannych. Mary Aszraf Masih (8 lat) zginęła od kuli w plecy. Mary Nabil Fahmy (12 lat) została trafiona pięcioma kulami w klatkę piersiową. Pogrzeb ofiar zamachu, który odbył się następnego dnia, zgromadził tysiące Koptów, a ponadto polityków i inne osobistości życia publicznego.
Piątkowy atak w Zajtun został nakręcony i umieszczony w internecie. Film pokazuje islamistów maszerujących w stronę kościoła, wykrzykujących hasła przeciwko koptyjskiemu patriarsze Tawadrosowi. Po przybyciu na miejsce zaczynają demolować budynek i pokrywają ściany sprayem. Napisy znieważają patriarchę i wojsko.
Niestety, to nie jest incydent. Świadkowie wydarzeń powiedzieli serwisowi AsiaNews, że zawsze po piątkowych modlitwach muzułmanie, przechodząc obok kościoła, znieważają chrześcijan, wykrzykując antychrześcijańskie slogany. Aby uniknąć problemów, chrześcijanie ryglują drzwi świątyni.
A chrześcijanie zapowiadają, że ataki będą coraz częstsze, ponieważ 4 listopada rusza proces oskarżonego o liczne przestępstwa eksprezydenta Mursiego.
Rzecznik Kościoła katolickiego w Egipcie, ks. Greiche Rafic powiedział: „Wojskowi chcą porządku, ale boimy się nowych antychrześcijańskich ataków”.
Obawia się, że fala przemocy może wybuchnąć ze zdwojoną siłą i objąć cały kraj, podobnie jak miało to miejsce w połowie sierpnia br., gdy fanatycy spalili kilkadziesiąt kościołów. Podkreślił jednak, że nowe władze usiłują kontrolować sytuację i reagować odpowiednio na przemoc.
28 października egipska policja rozproszyła gazem łzawiącym i grubym śrutem demonstrację studentów na uniwersytecie Al-Azhar w Kairze, domagających się powrotu islamistycznego prezydenta Mohammada Mursiego, odsuniętego od władzy w lipcu przez armię. Wielu agresorów rekrutowanych spośród studentów z uniwersytetu Al-Azhar zostało aresztowanych, dzięki czemu obyło się bez tragedii. Napastnicy byli uzbrojeni w noże, pręty, kamienie. Gdyby nie błyskawiczna reakcja służb bezpieczeństwa, kto wie, jakby się potoczyły dalsze wydarzenia.
1 listopada policja aresztowała fanatyka w Zajtun, który posiadał w domu fabrykę plakatów antychrześcijańskich. Zarekwirowano ok. 108 tys. ulotek, plakatów i bannerów o treściach nakłaniających do przemocy wobec chrześcijan.
Niemniej także władze, sądy, wojsko, policja są atakowani, a urzędnicy zastraszani. Bractwo nie chce się poddać.
Czy są jakieś dobre strony tego niebezpiecznego wydarzenia? Otóż tak. W tej chwili ataki na chrześcijan są organizowane przez konkretne środowiska. Nowe władze, ale także egipskie społeczeństwo stają coraz częściej po stronie chrześcijan, jak wskazuje „incydent” z 1 listopada. Zanim wkroczyła policja i służby bezpieczeństwa, po stronie atakowanych Koptów opowiedzieli się muzułmanie. Jeżeli rzeczywiście ta tendencja się utrzyma, władze tymczasowe, policja, wojsko, sędziowie i - co najważniejsze -cały naród nie będą rozgraniczać obywateli na muzułmanów i „niewiernych”, możliwe, że Egipt wejdzie na drogę demokratyzacji.
Dziś, kiedy bojówki islamskie szaleją i nie powiedziały ostatniego słowa, za wcześnie o tym mówić, chociaż należy mieć nadzieję i doceniać dokonujące się powoli zmiany w Egipcie, jak pokazuje obrona atakowanych Koptów z Zajtun oraz wyrażenie głębokiej solidarności na pogrzebie ofiar z Al-Warraq, w tym dwóch niewinnych, małych chrześcijanek.
dr Tomasz M. Korczyński