• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Przetarg śmigłowcowy coraz bliżej rozstrzygnięcia

Piątek, 1 listopada 2013 (20:50)

Niebawem z taśm produkcyjnych Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu zjedzie 30. śmigłowiec Black Hawk. W grudniu pięć „czarnych jastrzębi” odbierze Sułtanat Brunei. Czy wpłynie to na decyzję Ministerstwa Obrony Narodowej,  które kupuje nowe helikopterów dla polskiej armii?

Kiedy przed czterema laty MON zdecydowało o zakupie śmigłowców dla polskiej armii, mowa była najpierw o 80 helikopterach, teraz liczba ta spadła do 70 maszyn. Resort chce kupić cztery podstawowe wersje: transportową, ratowniczą morską, do zwalczania okrętów podwodnych i ratowniczą lądową.

W pierwszej turze negocjacji o kontrakt szacowany nawet na blisko 10 miliardów złotych rywalizowały trzy firmy: włosko-brytyjski koncern AgustaWestland oraz WSK PZL Świdnik SA należące do tej samej grupy kapitałowej, która oferuje produkcję wielozadaniowych śmigłowców AgustaWestland AW149; Eurocopter SAS (spółka należąca do europejskiego koncernu lotniczo-zbrojeniowego EADS), która oferuje produkowany od 2005 r. śmigłowiec typu SAR, model EC725 Caracal; oraz PZL Mielec, których właścicielem od 2007 r. jest amerykański Sikorsky Aircraft – spółka zależna koncernu United Technologies Corporation, oferująca śmigłowiec S70i Black Hawk.

Trzej potencjalni producenci śmigłowca dla polskiej armii swoje oferty zaprezentowali we wrześniu br. podczas Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach. Obecnie trwa druga tura negocjacji i – jak informuje MON – wybór oferty i podpisanie umowy planowane jest na połowę przyszłego roku.

Pierwsza dostawa śmigłowców dla polskiej armii powinna rozpocząć się pod koniec 2015 r. Jednym z argumentów przemawiającym za wyborem ma być tzw. polonizacja, czyli oparcie przynajmniej części produkcji śmigłowców w Polsce. W tym sektorze wysoko swoje szanse ocenia zarząd PZL Mielec, argumentując, że black hawki są nie tylko znane i uznane na całym świecie, ale są także seryjnie produkowane od początku do końca w Polsce, w Mielcu, i wychodzą spod rąk polskich specjalistów.

– Połowa spośród 2,2 tysięcy pracowników zatrudnionych w PZL Mielec jest zaangażowana w produkcję śmigłowca Black Hawk. To sprawia, że spełniony jest element polonizacji – uważa Janusz Zakręcki, prezes zarządu PZL Mielec.

Wart uwagi jest również fakt, że materiały niezbędne do produkcji black hawka – w ramach przetargów – dostarcza ok. 50 dostawców z Polski. Na przestrzeni trzech ostatnich lat w Mielcu wyprodukowano blisko 30 „czarnych jastrzębi”, przy czym linia, jaką dysponują PZL, jest zdolna do wyprodukowania nawet 25 tego typu maszyn rocznie. 30. śmigłowiec S-70i Black Hawk zjedzie z taśm montażowych mieleckiego producenta już niebawem.

Argumentem, który może przeważyć o wyborze black hawka jako śmigłowca dla polskiej armii, może być także fakt, że już w grudniu pięć kolejnych spośród 12 zamówionych wielozadaniowych S-70i Black Hawk z Mielca trafi na wyposażenie sił powietrznych Brunei. Black hawki produkowane w Mielcu trafiły też do Arabii Saudyjskiej oraz Meksyku.   

Mariusz Kamieniecki