Spada liczba chętnych na prawo jazdy
Czwartek, 31 października 2013 (10:24)Drastycznie spada liczba osób ubiegających się o prawo jazdy. Na brak kursantów narzekają wszystkie szkoły jazdy w Polsce, które w nowej sytuacji próbują wiązać koniec z końcem.
Jeszcze na początku br. rzeszowski Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego pracował na półtora etatu. Powodem był boom kursantów, którzy chcieli zdążać zdać egzamin przed zmieniającymi się 19 stycznia przepisami. Teraz egzamin teoretyczny jest trudniejszy. Ośrodki Ruchu Drogowego zwalniają egzaminatorów, a szkoły nauki jazdy stanęły przed widmem bankructwa.
Jak podkreśla Marek Ząbek, dyrektor WORD w Rzeszowie, w stosunku do ubiegłego roku liczba kandydatów na prawo jazdy zmalała o blisko 40 proc. Mniejsza liczba zdających to mniejsze wpływy, co zmusza ośrodek do ograniczenia inwestycji, kosztów działalności i często wiąże się z koniecznością kadrowych roszad. W rzeszowskim WORD pracę straciło ostatnio dwóch pracowników administracji i dwóch egzaminatorów.
– Mam nadzieję, że na razie to wystarczy. Staramy się działać racjonalnie, by ośrodek w miarę normalnie mógł funkcjonować. Szukamy dodatkowych źródeł dochodu ze szkoleń czy różnego rodzaju kursów, które organizujemy. Są to szkolenia dla nauczycieli, którzy następnie będą szkolić uczniów na kartę rowerową – przyznaje Ząbek. Do udziału w tych szkoleniach zgłosiło się ok. 150 nauczycieli, co w przypadku rzeszowskiego WORD-u pozwala na zagospodarowanie dwóch egzaminatorów.
Spadek chętnych do zdawania egzaminów na prawo jazdy dotyczy całego kraju. Niemal o połowę zmniejszył się ruch m.in. w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Lublinie. Podobnie jest w WORD-ach na Dolnym Śląsku we Wrocławiu, Legnicy czy Wałbrzychu. Nic też nie wskazuje na to, by w okresie zimowym sytuacja miała się poprawić. Przeciwnie, zdających może być jeszcze mniej, bo w zimie nie organizuje się egzaminów na kategorię A – na motocykle. To oznacza konieczność dodatkowego zaangażowania egzaminatorów.
Spadek kandydatów do egzaminów na prawo jazdy oznacza, że nie ma ich również w szkołach nauki jazdy. Mniejsze zainteresowanie egzaminem na prawo jazdy – co zresztą pokazują statystyki – wynika z jednej strony z boomu, jaki miał miejsce z końcem ubiegłego i na początku br. w związku ze zmianami dotyczącymi egzaminów teoretycznych, ale z drugiej strony jest to także wynik gorszej sytuacji ekonomicznej w kraju. Uzyskanie prawa jazdy jest stosunkowo drogie, biorąc pod uwagę koszt kursu i egzaminu. Zdaniem ekspertów, problem jest jednak głębszy i wynika z faktu demograficznego. – Jeżeli jest mniej dzieci, to będzie też mniej chętnych do zdawania egzaminu – uważa dyrektor Marek Ząbek.
Nie ma też co liczyć, że w nowym roku Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej złagodzi warunki i egzamin na prawo jazdy będzie łatwiejszy. Żeby zdać teoretyczny egzamin państwowy na prawo jazdy kategorii B, trzeba uzyskać minimum 68 punktów na 74 możliwych.
Mariusz Kamieniecki