Podatni na pustkę popkultury
Czwartek, 31 października 2013 (09:44)Halloween się zbliża. Przynajmniej otrzymuję takie informacje na Facebooku, np. ktoś ma do sprzedania zapas świeżej krwi, co oznacza ofertę gotowości do pomalowania twarzy klientowi na Halloween. Wchodzę do sklepu, obok zniczy (jakie to ponure!) szereg dyń z podpisem „dobre na Halloween Party” (jakie to radosne!).
Jeden z socjallibertyńskch portali udostępnił filmową instrukcję, w jaki sposób szybko i profesjonalnie wyciąć z dyni groźnego stwora, żeby straszył na parapecie sąsiadów, a zaimponował gościom podczas imprezki grozy. Na innym portalu trwa dyskusja o ignorancji i ciemnocie Kościoła katolickiego, który straszy dzieci diabłem ukrytym w dyni.
Posłuchajcie, prodyniowi dyskutanci, diabeł wprawdzie nie siedzi w dyni, ale żeruje na ignorancji i karmi się głupotą ludzi.
Zgodzę się z krytykami pomarańczowego wydarzenia, że te wygłupy zawierają w sobie wymiar antychrześcijański. Jest to niejako przewrotna odpowiedź na uroczystość Wszystkich Świętych, zastosowanie antytypu czczenia świętych Kościoła. W odróżnieniu od chrześcijan wyznawcy Halloween składają świadomie/nieświadomie hołd różnym potępionym stworom.
Idąc po warszawskim Mokotowie i spotykając wymalowanych na zombie młodych ludzi, zamiast przerażenia, odczuwam raczej wstyd, że można być tak podatnym na pustkę popkultury, bezrefleksyjnie powielać obce wzory, zanurzając się całym sobą w papkę postmodernistycznego blichtru.
Gorzej, jeśli przy okazji polskiego uprawiania Halloween infekuje się nim umysły dzieci podczas spektakli teatralnych, projekcji filmów grozy, a w przedszkolach i szkołach każe się przebierać dzieciakom w postaci diabłów, wampirów, demonów, kościotrupów itp.
Przy okazji dorośli promują, zachęcają swoich wychowanków do zachowań żebraczych (zbieranie po domach obcych ludzi łakoci) i uczą ich stosowania szantażu (cukierek albo psikus). W tym przypadku dzieci to ofiary głupoty dorosłych.
A że pustka popkultury dzisiaj wyraźnie tryumfuje, o czym przekonujemy się co kolejny numer „Newsweeka”, nazwę Halloween możemy swobodnie zamienić na Hollowean (przy zastosowaniu tej gry słów wyszłoby nam coś na kształt „wychowywać na pustce”). Gęba dyni może i groźna, ale we łbie pustka, aż echo w uszach dzwoni.
Juliusz Słowacki trafnie napisał o Polsce w „Grobie Agamemnona”, że „pawiem narodów byłaś i papugą, a teraz jesteś służebnicą cudzą”. Można dziś stwierdzić, lekko parafrazując wieszcza: „dynią narodów jesteś i papugą, i ciągle służebnicą cudzą”.
A ja, pomimo ostrzału libertyńskiej propagandy nihilizmu, z przyjemnością wezmę udział w piątkowej i sobotniej Eucharystii (niedzielnej w rzeczy samej także).
W tym szczególnym okresie intensyfikacji wywoływania złych duchów z pustych dyń, suport patrona też się zapewne przyda (w moim przypadku to św. Tomasz z Villanueva).
Zachęcam też do gorętszej niż zazwyczaj modlitwy.
Dr Tomasz M. Korczyński