Sprawa do umorzenia?
Środa, 30 października 2013 (02:10)Sprawa komunistycznego prokuratora gen. Mariana R. oskarżonego o udział w represjonowaniu podziemia niepodległościowego może się zakończyć umorzeniem.
To efekt niespodziewanej informacji o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej zarzucanych Marianowi R. czynów podanej przez sąd na praktycznie przedostatniej rozprawie po wysłuchaniu mów końcowych prokuratora i obrońcy.
– Jest możliwość zmiany kwalifikacji prawnej, co nie oznacza, że taką kwalifikację sąd zastosuje – zaznacza sędzia ppłk Robert Gmyz. Ale sam taki komunikat tuż przed ogłoszeniem wyroku rodzi uzasadnione spekulacje.
Sędzia wymienił przepisy prawne, które mogą się stać podstawą nowej oceny roli, jaką w wojskowym wymiarze sprawiedliwości w latach 50. pełnił Marian R.
Wynika z nich, że nie zakwalifikowano by ich jako zbrodnie komunistyczne i zbrodnie przeciwko ludzkości, o co wnosi pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. A to oznacza, że czyny prokuratora R., czyli nielegalne, bezprawne przedłużanie aresztów stalinowskim więźniom, już dawno przedawniły się i całą sprawę należy umorzyć.
Byle skazać
– Zgromadzony materiał dowodowy i analiza zachowanych akt sądowych i prokuratury uzasadniają twierdzenie o bezprawnym działaniu ówczesnego prokuratora wojskowego Mariana R. – podkreśliła w swojej mowie kończącej proces prokurator Małgorzata Kuźniar-Plota (IPN).
R., działając jako prokurator wojskowy, przedłużał więźniom areszt tymczasowy bez dbania o zachowanie przepisów i przewidzianych w nich terminów.
Kuźniar-Plota oceniła, że ówczesny wojskowy wymiar sprawiedliwości funkcjonał jako aparat represji i ani prokuratorzy, ani sędziowie nie mieli „rzeczywistego zamiaru rozważenia odpowiedzialności karnej”. Celem śledztw było „doprowadzenie do uznania winy oskarżonych”, co oznaczało, że zbędne jest precyzyjne przestrzeganie przepisów np. o terminowości stosowania aresztów.
– Dbano jedynie o zachowanie przepisów tworzących parawan stanowiący zasłonę dziejącego się za nim bezprawia – podkreśliła prokurator. – Nie zadbano zupełnie o to, żeby te puste formy zapełnić treścią – dodała.
Powołała się na zeznania stalinowskiego sędziego Henryka K., z których wynika, że praktycznie nie kontrolowano kwestii przedłużania aresztu, a takie podejście do istniejących przepisów stanowi jedną z cech systemów totalitarnych. – Wojskowy wymiar sprawiedliwości nie miał poza nazwą do czynienia ze sprawiedliwością – podkreśliła prokurator.
Kuźniar-Plota zaznaczyła, że prokurator mjr R. miał świadomość, w czym uczestniczy.
– Miał świadomość bezprawności podejmowanego działania, znał przepisy prawne, jego wiedza i doświadczenie pozwalały mu na właściwą analizę materiału dowodowego, czy istniały podstawy do przedłużania aresztu – wskazywała prokurator pionu śledczego IPN.
Dwadzieścia represji
Z materiałów archiwalnych wynika, że R. przedłużył bezprawnie areszt blisko 20 razy, uczestnicząc tym samym w represjach władzy komunistycznej.
Prokurator oskarża go o to, że świadomie brał udział w prześladowaniu osób ze względów politycznych, w ramach zbrodniczego systemu stalinowskiego, pracując w wojskowym wymiarze sprawiedliwości, któremu państwo nadawało pozory legalności. – Będąc funkcjonariuszem państwowym, świadomie i z przyczyn politycznych naruszał prawo i wolności obywatelskie i uczestniczył w represjonowaniu osób o odmiennych poglądach – podkreśliła prokurator. – Represje sądowe stanowiły nieodzowny element systemu stalinowskiego – dodała.
Funkcjonariusze wojskowego wymiaru sprawiedliwości stosowali mechanizmy zmierzające do bezprawnego pozbawiania wolności przeciwników politycznych i była to zorganizowana działalność, w której uczestniczył mjr R.
Prokurator zażądał dla niego kary 3 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz podania wyroku do publicznej wiadomości poprzez ogłoszenia w prasie codziennej o zasięgu ogólnokrajowym.
Z tymi zarzutami nie zgadza się obrońca Mariana R. mec. Andrzej Lemieszek. – Zarzuty przy tak sformułowanej kwalifikacji prawnej są bezzasadne, nie znajdują uzasadnienia w materiale sprawy – mówił adwokat. – Brak dowodów, że oskarżony świadomie z przyczyn polityczny przedłużał areszt – dodał.
– Oskarżony tej świadomości nie miał, a te przypadki zdarzyły się dlatego, że obdarzał zbyt wielkim zaufaniem swoich współpracowników, którzy przedkładali mu te materiały – argumentował obrońca Mariana R. Dlatego wniósł o jego uniewinnienie.
Zenon Baranowski