• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Bezkarność komunistów tryumfuje

Sobota, 26 października 2013 (09:22)

Komuniści nie zwalniają tempa prześladowania Kościoła katolickiego w Wietnamie. W diecezji Vinh doszło do kolejnej odsłony dramatu ciągnącej się sprawy z parafii Mỹ Yên.

Ofiarami nieuczciwego procesu zostali dwaj katolicy: Nguyễn Văn Hải i Ngô Văn Khởi, skazani na siedem miesięcy przez sąd prowincji Nghệ An.

Mam nadzieję, że nazwa tej prowincji już coś Państwu mówi. Jeśli nie, przypominam, że jest to miejsce, gdzie doszło do karygodnego ataku na bezbronnych katolików na początku września br. w małej parafii Mỹ Yên.

Trzy tysiące policjantów, ludzi bezpieki oraz wojsko, uzbrojonych w karabiny, pałki, gaz łzawiący, katowało i szczuło psami bezbronnych parafian, kobiety, dzieci i starszych. Wojsko oddało też strzały z ostrej amunicji w stronę świątyni.

Dlaczego? Ponieważ parafianie domagali się od reżimu komunistycznego wypuszczenia na wolność aresztowanych w czerwcu br., bez postawienia im żadnych zarzutów, dwóch katolików, działaczy na rzecz praw człowieka, wspomnianych Nguyễna Văn Hải i Ngô Văn Khởi.

Po ataku na parafian, kiedy ranni zostali przewiezieni do szpitala, władze zaczęły naciskać na personel medyczny, aby nie udzielał opieki buntownikom.

Zanim doszło do krwawej rozprawy z katolikami w parafii, media przez kilka tygodni wytwarzały i podgrzewały atmosferę nienawiści, zachęcając do stosowania przemocy.

Biskup diecezji Vinh ks. Phaolô Nguyễn Thái Hợp poprosił społeczność międzynarodową o pomoc, ale nikt nie zareagował. Komuniści poczuli się znów bezkarni i pokazali, kto w ich państwie rządzi.

Nguyễn Văn Hải i Ngô Văn Khởi zostali skazani na siedem miesięcy więzienia w atmosferze skandalu i protestów. Biskup i diecezja walczyli do końca o ich uwolnienie. To wywołało gniew i akcje odwetowe. Proces niewinnych aktywistów toczył się w klimacie terroru i zastraszania świadków. Tak właśnie w Wietnamie dusi się wolność słowa, zrzeszania, depcząc prawa człowieka. Proces był utajniony, nie wpuszczono na salę członków rodzin skazańców.

A jednak pomimo represji, brutalnych reperkusji, Kościół w Wietnamie żyje. W całym kraju organizowane są wiece poparcia dla prześladowanych, czuwania modlitewne, Msze św. z udziałem kilkudziesięciu tysięcy wiernych.

Dziś Kościół katolicki to ostoja wolności w Wietnamie. Wiedzą o tym nie tylko katolicy czy władze komunistyczne, ale także protestanci, buddyści i ateiści. Kościół broni najsłabszych, których chce się dziś zgładzić, walczy o prawa tych, którzy nie potrafią się sami bronić, nienarodzonych, chorych, starych, dysydentów, wysiedlanych rolników, eksterminowanych reprezentantów mniejszości etnicznej Hmong, niezależnie od ich przynależności religijnej czy światopoglądu.

Wstawia się za godnością, podstawowymi prawami naturalnymi, także za normalnym i zdrowym środowiskiem społecznym każdego człowieka, czyli za małżeństwem i rodziną rozumianymi jako nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety, którą to więź komuniści chcą zniszczyć.

Kościół katolicki to jedyna w tej chwili oaza swobód obywatelskich, strefa zaufania społecznego w Wietnamie, która tak aktywnie i żywotnie wstawia się za uciskanymi. Analogie z walczącą Polską podczas okupacji sowieckiej są nie do przeoczenia.

Media państwowe uruchomiły także poważną nagonkę na biskupa diecezji Vinh ks. Phaolô Nguyễn Thái Hợp, ale księża z jego diecezji oraz Episkopat Wietnamu, ku przerażeniu oraz wściekłości komunistów, odważnie poparli biskupa Hợp. Wspólne stanowisko zjednoczyło biskupów wietnamskich jeszcze bardziej i doprowadziło do demonstracji solidarności, szacunku i bliskości z prześladowanymi.

Tu również widzimy pewną analogię do z kolei aktualnej sytuacji w Polsce, nagonki na Kościół i jego liderów.

Chrześcijanie w Wietnamie bardzo potrzebują naszego wsparcia. Czy władze polskie coś w tej sprawie zrobią? Jestem sceptyczny.

Tomasz M. Korczyński