• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Promujmy świętych

Sobota, 26 października 2013 (02:15)

Z ks. dr. Markiem Korgulem, sekretarzem Komisji Wychowania Katolickiego KEP, rozmawia Małgorzata Pabis

Jak Ksiądz ocenia wprowadzanie zwyczaju świętowania Halloween do polskich szkół?

– Mam wrażenie, że wprowadzanie tego obcego zwyczaju wpisuje się w trwającą od jakiegoś czasu narrację torpedowania tego, co nasze, polskie, chrześcijańskie, a szczególnie katolickie. Niektórzy tłumaczą to koniecznością otwarcia na inne kultury, ich poznawanie, ale raczej chodzi o deprecjonowanie tego, co nasze, katolickie, uświęcone wielowiekowymi zwyczajami. Wsłuchując się w trwającą ostatnio antykatolicką propagandę medialną, nietrudno wyciągnąć wniosek, że chodzi tu o pomniejszenie znaczenia roli Kościoła i jego wpływu na formację, zwłaszcza młodego pokolenia. Istnieją przecież wzory zachodniej rewolucji obyczajowej i niemalże zmarginalizowania roli Kościoła w niektórych krajach. W Polsce nie jest to jeszcze tak widoczne, dlatego tym większe środki przeznacza się na ten cel i wkłada się więcej wysiłku, by propagować bezwartościowe praktyki uderzające w fundamenty wiary katolickiej. Nie mają one nic wspólnego ani z naszą kulturą, ani tym bardziej z chrześcijańskim przeżywaniem uroczystości Wszystkich Świętych. To praktyki zupełnie obce naszej tradycji.

Halloween jest poniewieraniem dogmatu o świętych obcowaniu. Jeżeli wierzymy w życie duszy po śmierci ciała, to nie możemy tej wiary zamieniać na głupie zabawy. Jeśli chodzi o wprowadzanie tego zwyczaju do polskich szkół, to należy współczuć uczniom, ponieważ oni się w tym gubią: na katechezie słyszą, że zwyczaj ten sprzeciwia się wierze chrześcijańskiej w świętych obcowanie, zaś w szkołach organizuje się tego typu zabawy. Roztropna szkoła – grono pedagogiczne – nie będzie narażać swoich wychowanków na tego typu rozterki i niezrozumiałe dla nich trudne sytuacje.

Jak rodzice powinni reagować, gdy widzą, że w szkole pojawiają się halloweenowe dekoracje, imprezy?

– Wpływ rodziców na to, co się dzieje w polskiej szkole, to chyba dzisiaj najważniejszy problem. Wielu z nich albo nie interesuje się tym, co propaguje szkoła, bezgranicznie jej ufając, albo zwyczajnie nie wie, z czym związane jest zagrożenie niektórych przedsięwzięć. Tymczasem rodzice mają prawo do tego, by na początku roku czy podczas okresowych wywiadówek byli poinformowani o zamierzeniach, jakie mają wobec uczniów – ich dzieci – nauczyciele i wychowawcy. W tym przypadku (podobnie jak z ideologią gender) mają prawo powiedzieć, że jest to sprzeczne z ich przekonaniami. W tym momencie przyznam, że jest dla mnie niezrozumiałe, jak rodzice, którzy zdecydowali się posłać swoje dzieci na zajęcia z religii, godzą się na to, że w szkole proponuje się ich dzieciom działania jawnie sprzeczne z wiarą lub wręcz niebezpieczne? Dlaczego nie reagują? Przecież szkoła nie jest czyjaś, nie jest „państwowa”, choć bywa publiczna. Jest szkołą, w której pierwszoplanowy głos w dziedzinie wychowania należy do rodziców – do nikogo innego.

Dlatego apelujemy do rodziców, by bardziej niż do tej pory zainteresowali się tym, co się dzieje w szkole, która nie ma prawa narzucać rodzicom niczego, co byłoby sprzeczne z ich wolą i przekonaniami. Dotyczy to też całej otoczki związanej z propagowaniem obcych naszej tradycji praktyk związanym z Halloween. Powstaje pytanie o zasadność organizowania halloweenowych zabaw dla dzieci w ramach zajęć szkolnych, zwłaszcza gdy brakuje czasu i pieniędzy na przekazywanie uczniom wiedzy i kształtowanie właściwych postaw…

W Polsce mamy piękne tradycje związane z uroczystością Wszystkich Świętych. Czy polska szkoła mogłaby jakoś je wykorzystać?

– To prawda, że trzeba informować nauczycieli, rodziców i uczniów o zagrożeniach, sprzeciwiać się praktykom antychrześcijańskim w szkole. Ale daleko ważniejsze wydaje się rzetelne przekazywanie prawdy dotyczącej uroczystości Wszystkich Świętych i organizowanie zajęć związanych z poznawaniem ich życia i pozytywnej roli, jaką odegrali za życia, a także tej, jaką mają obecnie, w tajemnicy świętych obcowania. Na szczęście wielu duszpasterzy i katechetów wpadło na pomysł, by pozytywnie ukazywać rolę świętych i zapoznawać z ich życiorysami.

Jakiś przykład?

– Wiem, że wiele polskich parafii i szkół, np. w diecezji świdnickiej (od 7 lat parafia pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Zwróconej k. Ząbkowic Śl. oraz Szkoła Podstawowa w Zwróconej), organizuje konkursy na przebieranie się za świętych „Plejada Świętych – Wielkie Imieniny”. To alternatywa dla anglosaskiego Halloween. W konkursach chodzi przede wszystkim o zaakcentowanie naszej chrześcijańskiej tradycji, która związana jest z czcią dla świętych 1 listopada. Ta plejada świętych Kościoła jest tak wielka, że warto ją promować, by ci młodzi ludzie chcieli tych świętych naśladować. Żeby w ich życiu zaistniała moda na świętość. Przebieranie się za świętych jest po prostu dobre. Niesie ze sobą cały szereg pozytywnych treści. Przeciwdziałanie poniewieraniu świętościami to jedno zadanie konkursu. Drugie to przybliżenie dzieciom postaci świętych patronów oraz oddawanie szacunku zmarłym, będącym w drodze do nieba. Przebieranie się za świętych ma zwrócić uwagę na wartości, dla których oddawali oni swoje życie. Oczywiście chodzi też o odsunięcie zwyczajów, które proponuje Halloween, chodzenia po domach i straszenia. Podczas konkursów dzieci i młodzież wcielają się w postacie świętych, przygotowują prace plastyczne i literackie. Pomysł okazał się niezwykle trafiony, o czym świadczy ciągle rosnąca jego popularność i fakt, że przekracza granice diecezji świdnickiej.

W Polsce mamy tylu świętych, świetlane wzory, dlaczego tak chętnie przyjmujemy mało wartościowe nowinki z Zachodu?

– Katecheci robią, co mogą, by ukazać aktualność postaw, przesłania i wartości, które wiążą się z życiem świętych. W kościołach czczeni są święci i przybliżane są ich sylwetki. Prosimy o ich wstawiennictwo. Jeśli pani pyta o przyczyny przyjmowania „bezwartościowych nowinek”, może to wynikać po prostu z niewiedzy (takie to fajne, kolorowe, oryginalne, nowoczesne…). Być może też z powierzchowności naszej wiary – nie zawsze mamy pogłębioną świadomość, w czym wyraża się wyznawanie i praktykowanie wiary na co dzień, a gdzie ocieramy się już o zabobon i wręcz śmieszność. Wielu Polaków charakteryzuje też takie bezmyślne kopiowanie tego, co zobaczyli u innych, nie doceniają wartości tego, co mają i w czym zostali wychowani. Dochodzi dziś do tego medialne nagłaśnianie wszystkiego, co sprzeczne z chrześcijaństwem, a zwłaszcza z Kościołem katolickim. Martwi, że wielu ludzi wierzących ulega tej obcej propagandzie, a nawet swoistej presji, i tak łatwo zapomina o tym, co wartościowe i od wielu wieków sprawdzone.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis