Mieszkania dla powodzian
Piątek, 25 października 2013 (19:06)Powodzianie z Bogatyni na Dolnym Śląsku, którzy stracili dorobek życia podczas pamiętnej powodzi w 2010 r., otrzymali dziś klucze do nowych mieszkań. Osiedle wybudowała gmina.
7 sierpnia 2010 r. wody na co dzień niepozornej rzeki Miedzianka wystąpiły z brzegów, niszcząc niemal doszczętnie połowę 20-tysięcznej Bogatyni na Dolnym Śląsku. Zburzone zostały mosty, ulice, budynki prywatne i użyteczności publicznej, a setki mieszkańców zostały bez dachu nad głową, szczęśliwie uchodząc z życiem. Kataklizm uszkodził ponad 600 domów. Straty tylko w mieniu gminnym sięgnęły 120 mln zł, nie licząc strat mieszkańców.
W wyniku powodzi w Bogatyni zostało poszkodowanych ponad 1160 gospodarstw domowych. Wiele domów trzeba było zburzyć, bo w ocenie nadzoru budowlanego nie nadawały się do zamieszkania i remontu. Dach nad głową straciło ok. 130 rodzin. Kiedy burmistrz Bogatyni tuż po powodzi zapowiadał powstanie osiedla dla powodzian, mało kto wierzył w powodzenie tego przedsięwzięcia.
Radość powodzian
Dzisiaj plany przerodziły się w rzeczywistość, którą jest osiedle dla powodzian składające się z zespołu trzech bloków przy ul. Marii Curie-Skłodowskiej. Łącznie oddano do użytku 82 jedno-, dwu-, trzy- i czteropokojowe mieszkania komunalne o wysokim standardzie. Dzisiaj powodzianie otrzymali klucze, jednak mogliby wprowadzić się do nowych mieszkań znacznie wcześniej. Ale gmina stała się ofiarą ustawy o zamówieniach publicznych, która - upraszczając - nakazuje wybór najtańszej oferty.
Daniel Fryc, sekretarz gminy Bogatynia, w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl podkreśla, że inwestycja pierwotnie - po pierwszym przetargu, w wyniku którego został wyłoniony wykonawca - miała zamknąć się kwotą 12 mln zł, mimo iż kosztorys inwestorski opiewał na kwotę 21 mln złotych.
– Mocno zastanawialiśmy się nad kwotą zaoferowaną przez pierwszego z wykonawców, ale nie było też podstaw do uznania tej oferty i ceny zaproponowanej przez oferenta jako ceny zaniżonej, nierealnej. W związku z czym umowa została podpisana. Dwa lata później, kiedy budynki były na etapie wykończenia, wykonawca nie dysponował już potencjałem finansowym, by móc zakończyć prace – wyjaśnia Daniel Fryc.
Rozpisano nowy przetarg, a w kwietniu br. został wyłoniony nowy podmiot – konsorcjum firm, które podjęły się dokończyć budowę. – Kwota, jaką wydatkujemy jako samorząd gminy na zrealizowanie tych trzech budynków, to 18 mln zł, z czego 4,8 mln zł wróci do budżetu gminy w formie dotacji z Banku Gospodarstwa Krajowego. Warunkiem przyznania dotacji było to, że w wybudowanych obiektach mogą zamieszkać wyłącznie osoby poszkodowane w wyniku powodzi. Tak też się stało – dodaje sekretarz gminy Bogatynia.
Miedzianka wciąż nieuregulowana
Na powrót Bogatyni do sytuacji sprzed powodzi trzeba będzie jednak jeszcze wielu milionów złotych i czasu. Choć odbudowano większość tego, co zostało zniszczone w 2010 r., to mimo obietnic władz różnego szczebla, począwszy od tych w Warszawie po wojewódzkie, które odwiedzały Bogatynię bezpośrednio po powodzi, wciąż nie udało się do końca zrobić tego, co najważniejsze – uregulować i pogłębić koryto rzeki Miedzianki.
W dalszym ciągu mimo podjętych czynności związanych z przygotowaniem studium wykonalności i założeniami do projektu nic więcej nie zrobiono. – Owszem, wykonane zostały drobne prace związane z odbudową przy fragmentach murów oporowych. Chodzi o mury mocno zdewastowane w wyniku powodzi, ale także w wyniku wezbrań wód w ciągu trzech ostatnich lat. Jednak prace związane z docelową, kompleksową przebudową koryta Miedzianki i regulacją rzeki wciąż nie ruszyły – informuje Fryc.
Zarówno władze, jak i mieszkańcy Bogatyni nie kryją z tego powodu rozczarowania, tym bardziej że samorząd praktycznie w stu procentach odbudował zdegradowaną infrastrukturę, przede wszystkim drogową, wzdłuż rzeki Miedzianki.
W tej sytuacji mieszkańcy Bogatyni doświadczeni już raz kataklizmem, z niepokojem patrzą w niebo, kiedy pada deszcz, obawiając się, że koszmar sprzed trzech lat znów powróci. Niebezpiecznie było w czerwcu, kiedy po ulewach i burzach na terenie miasta i gminy zalanych zostało 250 gospodarstw.
Mariusz Kamieniecki