• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Lidzki ślad

Czwartek, 24 października 2013 (02:15)

Z prokuratorem Zbigniewem Kulikowskim, naczelnikiem Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, która prowadzi śledztwo w sprawie obławy augustowskiej, rozmawia Adam Białous

Kim jest świadek, który złożył zeznania na temat wydarzeń związanych z domniemanym miejscem egzekucji ofiar obławy w Lidzie na przełomie lipca i sierpnia 1945 roku?

– Świadek, według naszej oceny, jest wiarygodny. Jest Polakiem, w czasie, kiedy miały miejsce wydarzenia, które nam przedstawił, miał około 7 lat. Wraz z rodziną mieszkał w Lidzie. Jak mówił, podczas trzykrotnego pędzenia więźniów przez miasto funkcjonariusze Smiersza zabronili mieszkańcom Lidy opuszczać domy. Wmawiano im też, że więźniowie są przestępcami, zdrajcami, którzy kolaborowali z Niem- cami. Świadek, jak to chłopcy w tym wieku, był bardzo ciekawy. Skrył się w ogrodzie i przez sztachety płotu widział pędzonych ulicą ludzi. Szerszą wiedzę na temat osób pędzonych na poligon w Lidzie posiadł od swoich krewnych, którzy wówczas byli kolejarzami. Oni mieli mu opowiedzieć, jak parę dni wcześniej wieźli z Grodna duży transport ludzi zamkniętych w towarowych wagonach. Ludzie ci mówili po polsku, byli bardzo zmęczeni i mieli na sobie cywilne ubrania.

Jak dalej miała przebiegać akcja eksterminacji dużej grupy Polaków na poligonie?

– Z dworca w Lidzie miano ich przepędzić do miejscowego więzienia. W tym czasie było to czynne i duże więzienie. Mogło pomieścić około tysiąca osób. Następnie co kilka dni Polacy mieli być konwojowani grupami liczącymi od 100 do 200 osób, pod silną eskortą, na teren przedwojennego poligonu 77. Pułku Piechoty Wojska Polskiego w Lidzie. Tam funkcjonariusze Smiersza mieli ich rozstrzeliwać. Ciała zabitych osób miały być wrzucane do dołów przygotowanych na tym poligonie jeszcze podczas okupacji niemieckiej. Nad tymi dołami Niemcy zamierzali rozstrzelać osoby narodowości żydowskiej, jednak nie zdążyli tego zrobić, bo w 1944 r. wyparły ich z Lidy oddziały Armii Czerwonej. Świadek zeznał też, że wśród polskich mieszkańców Lidy, którzy byli jeszcze w mieście, rozeszła się informacja, że na poligonie „rozstrzeliwują Polaków”, a jednego Polaka zastrzelili na ulicy Krupowskiej, gdy z wycieńczenia nie mógł już chodzić. Wówczas w Lidzie mieszkało niewiele polskich rodzin, gdyż wcześniej sporo z nich wyjechało z miasta. Świadek zeznał, iż jego rodzina była w grupie polskich familii, która jako ostatnia w grudniu 1945 r. wyjechała z Lidy. Według zeznań świadka w lipcu i sierpniu 1945 r. w Lidzie zakwaterowani byli funkcjonariusze Smiersza.

Czy o wydarzeniach w Lidzie na przełomie lipca i sierpnia jest jakaś wiedza historyczna, która by potwierdzała te zeznania?

– Z moich dotychczasowych ustaleń wynika, że jest to wiedza zupełnie nowa. Skontaktowałem się z Oddziałową Komisją Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi, która zajmuje się miastem Lida i ogólnie terenem dawnego województwa nowogródzkiego. Prokuratorzy oznajmili mi, że do tej pory żadnych informacji o tych zdarzeniach nie posiadają. Nie było więc żadnego śledztwa w tej sprawie. Sprawdzałem też, czy historycy mają wiedzę na ten temat. Okazało się, iż nie ma materiałów historycznych dokumentujących tę kwestię.

Dysponują Państwo innymi zeznaniami świadków, które można łączyć z opisanymi wydarzeniami w Lidzie?

– Relację na temat tych wydarzeń można kojarzyć z zeznaniami wielu świadków, których do tej pory przesłuchaliśmy, a którzy jako kierunek wywożenia ofiar obławy wskazują na Grodno. Taką wersję wydarzeń również rozważamy. Nie musimy zakładać, że wszystkie osoby ujęte podczas obławy i przeznaczone na śmierć – a wiele wskazuje na to, że było ich o wiele więcej, niż przyjmowana na ogół w publikacjach medialnych liczba 600 – musiały być rozstrzelane i pochowane w jednym miejscu. Być może było to kilka miejsc takich jak m.in. okolice Grodna, na które wskazują zeznania niektórych świadków, i poligon w Lidzie, który był pilnie strzeżonym terenem wojskowym. Armia Czerwona zajęła te tereny na rok przed obławą, więc bezpieka miała dużo czasu, żeby przygotować odpowiednie miejsca egzekucji dla „wrogów państwa sowieckiego”. Ofiary obławy mogły być przywiezione i zgrupowane w Grodnie, a tam podzielone na mniejsze grupy i kierowane do poszczególnych miejsc straceń. NKWD po ujawnieniu zbrodni katyńskiej przez Niemców w 1943 r. kolejną, podobną akcję eksterminacyjną, jaką była obława augustowska, przeprowadziło w sposób „doskonalszy”. Świadczy o tym chociażby fakt, że minęło przeszło 68 lat, a my nadal nie wiemy, gdzie leżą ofiary. W związku z zeznaniami świadka z Lidy proszę każdą osobę, która ma wiedzę na ten temat, o kontakt z nami. Wiem, że wiele osób, które mieszkały w Lidzie w tamtym czasie, obecnie żyje na terenie województwa warmińsko-mazurskiego i na ziemi szczecińskiej. Wszelkie informacje proszę przekazywać na adres: Instytut Pamięci Narodowej Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, 15-637 Białystok, ul. Warsztatowa 1A, tel. 85 66 45 790, fax 85 66 45 799, e-mail: danuta.pawlowicz@ipn.gov.pl.

 

Dziękuję za rozmowę.

Adam Białous