Cynizm islamistów z Bractwa Muzułmańskiego
Wtorek, 22 października 2013 (10:38)Zamach na kościół w Kairze jest atakiem na wolność Egiptu. Nie można poddać się presji terrorystów.
Zamach na wiernych wychodzących z kościoła koptyjsko-prawosławnego w dzielnicy kairskiej Waraaq kosztował życie czterech osób, w tym 9-letnie dziecko, a 12 jest rannych. Dwóch zamaskowanych mężczyzn otworzyło ogień do uczestników ceremonii ślubnej. To niewiarygodne, że można dokonać takiego aktu, którego celem są bezbronni i uczestniczący w szczególnym momencie życia ludzie.
Bractwo Muzułmańskie, na które natychmiast padło podejrzenie dokonania tego aktu, wyraziło się o nim jako o „ohydnym” czynie. Przesłało oficjalne potępienie tego przestępstwa i kondolencje dla rodzin zabitych. Przy tym potępiło brak ochrony kościoła przez nieudolne służby bezpieczeństwa. W swoim oświadczeniu bracia muzułmanie napisali: „Jest nam przykro, że urzędnicy i wojsko nie zatroszczyli się o ochronę przed podpaleniami, wandalizmem, mordami, że je zignorowali”.
Diabelskie działanie
Dotknięci prześladowaniem chrześcijanie dobrze wiedzą, że to są krokodyle łzy fundamentalistów. Zdaniem katolickiego biskupa Adela Zakiego (OFM) z Wikariatu Apostolskiego Aleksandrii, który w rozmowie z Fides określił oświadczenie Bractwa jako diabelskie działanie, ich celem jest szerzenie chaosu, ukazanie słabości rządu tymczasowego, armii, władz, które nie są w stanie utrzymać porządku publicznego. Fanatycy islamscy dążą do wzbudzania wzajemnych niechęci między muzułmanami a chrześcijanami, sami zaś są związani z terrorystami.
Cynizm mafii islamskiej
Oburzające oświadczenie Bractwa Muzułmańskiego to wyraz bezkarności, cynizmu i wskazanie, że „jeszcze nie wypadliśmy z gry”. W świetle sierpniowej działalności Bractwa Muzułmańskiego w Górnym Egipcie, gdy fanatycy spalili i zniszczyli 80 budynków kościelnych, w związku z działalnością terrorystyczną w całym kraju, głównie na półwyspie synajskim, oświadczenie to policzek w twarz wszystkich ofiar, nie tylko ostatniego tchórzliwego zamachu. Nie dajmy się zwieść.
Jestem absolutnie przekonany, że to rozmyślna taktyka cynicznych graczy i bezwzględnych fanatyków, jacy zasilają szeregi tej niebezpiecznej i dobrze zorganizowanej mafii muzułmańskiej.
To gra na skłócanie narodu egipskiego, który zgodnie potępił roczne rządy fanatyków, z Mursim na czele, w czerwcu br. wyszedł na ulice, aby wyrazić swój sprzeciw wobec demontażu młodej demokracji, a także przemienianiu jej w kalifat. Jest to chęć sprowokowania interwencji zbrojnej Zachodu, bo ich taktyka przynosi owoce, chociażby wstrzymanie dofinansowania rządu egipskiego przez Stany Zjednoczone.
Trudna walka z terrorystami
Na początku bieżącego miesiąca miałem możliwość uczestniczenia w kolejnym posiedzeniu Zespołu Parlamentarnego ds. Obrony Chrześcijan na Świecie odbywającym się w Sejmie RP. Spotkanie dotyczyło sytuacji chrześcijan w Egipcie. Oprócz polskich parlamentarzystów obecna była delegacja ambasady Egiptu, z ambasadorem Reda Abdelrahman Bebars na czele.
Ambasador Reda Abdelrahman Bebars przyznał, że rzeczywiście, ataki fundamentalistów są pełne furii, sieją zniszczenie i dotykają wszystkich, polityków, żołnierzy, policjantów, muzułmanów, którzy popierają władze tymczasowe, i oczywiście chrześcijan. Walka z terrorystami jest trudna. Bractwo Muzułmańskie ma doskonałe uzbrojenie, które dociera z Libii oraz półwyspu Synaj, to broń maszynowa, granatniki, bomby. Próba zamachu na ministra spraw wewnętrznych Mohameda Ibrahima z początku września jest dowodem, że „oni kierują swoje akcje w stronę wszystkich. Trudno zatem jest obronić każdego chrześcijanina, których są miliony, ochronić każdy kościół, których w Egipcie są tysiące”.
Ambasador podkreślił jednak, że nowe władze dokładają starań, aby nowy Egipt nadziei dziesiątków milionów obywateli nie został zniszczony. Władze nie pozwolą na rozkwit przemocy ekstremistów, stojących na drodze do ustanowienia lepszej przyszłości kraju, na drodze do tworzenia państwa obywatelskiego, demokratycznego, wolnego dla wszystkich Egipcjan, rozumianego jako jeden naród.
Zauważył, że fanatykom i terrorystom chodzi właśnie o stworzenie pozoru, że nowe władze sobie nie radzą. Dlatego podkładają wciąż kłody pod nogi rządu, chcąc zmusić Zachód, aby interweniował militarnie. Jeżeli więc Zachód da się zmanipulować, w tym Polska, to fanatycy zwyciężą i będą jeszcze bardziej nasilać swoje ataki. Dlatego tym bardziej należy pomagać nowym władzom, które próbują przeciwdziałać patologii fanatyzmu islamskiego i terroryzmu.
Na dziś najważniejsze jest, według niego, zwalczanie fanatyzmu islamskiego i zminimalizowanie, a finalnie wyeliminowanie przemocy stosowanej przeciwko obywatelom.
W Egipcie ta wojna jeszcze trochę potrwa.
dr Tomasz M. Korczyński