Mówią za nich mundury
Poniedziałek, 21 października 2013 (02:00)Ekipa polskich archeologów odkryła we Włodzimierzu Wołyńskim trzy nowe zbiorowe mogiły polskich ofiar NKWD. Działo się to na oczach reporterów „Naszego Dziennika”.
Do końca sierpnia archeologom udało się odnaleźć szczątki ok. 300 osób; to prawdopodobnie polscy policjanci i żołnierze zamordowani przez NKWD w 1940 lub 1941 roku. Na przełomie września i sierpnia eksplorowano trzy doły: duży na 4 na 6 metrów i dwa mniejsze (w jednym z nich odnaleziono ofiary niemieckich zbrodni, prawdopodobnie ludność żydow- ską, których szkieletów do tej pory jeszcze nie podjęto).
W pozostałych dołach spoczywali Polacy, którzy zginęli od strzału metodą katyńską. Ich ciała po egzekucji rzucono bezładnie do grobu. 30 października miał się odbyć ich uroczysty pogrzeb. Ale archeolodzy natrafili na kolejne groby, więc jego datę wstępnie przesunięto na 25 listopada, do czasu wydobycia pozostałych szczątków.
Archeolodzy dokonali w sumie 11 nowych wykopów sondażowych w trzech różnych miejscach grodziska, odnajdując trzy nowe zbiorowe mogiły. W najbliższym czasie poszerzona i badana będzie tylko jedna z nich. Znaleziono w niej połówkę polskiej odznaki policyjnej i guziki żołnierskie. Mogiłę zlokalizowano między grobem odkrytym w 1997 r. a tym eksplorowanym jeszcze na początku października.
– Znaleźliśmy kolejną polską mogiłę, odkrytą kilkoma wykopami sondażowymi, ale nie wiemy jeszcze, ile osób w niej jest. Mogiła jest odsłonięta na razie tylko w części, musimy zdjąć warstwę ziemi, by odsłonić ją w całości, dopiero wtedy będziemy mogli ekshumować szczątki. To praca na minimum miesiąc – zapowiada w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Dominika Siemińska, kierująca pracami we Włodzimierzu.
Na mogiłę ktoś nawiózł hałdy ziemi, które teraz trzeba będzie usunąć koparką. Dopiero później będzie można oczyszczać ją ręcznie, szukając całego zasięgu tej mogiły.
– Z odkrytych na razie szczątków widać, że ciała były wrzucane do grobu jak poprzednio, w nieładzie. Znaleziono guziki wojskowe, w tym jeden guzik Korpusu Ochrony Pogranicza. Fragmenty polskich mundurów policyjnych i odznaki policyjnej świadczą o tym, że jest to prawdopodobnie kolejna mogiła ofiar NKWD – relacjonuje dr Siemińska.
Obok mogiły maskowanej hałdami ziemi są dwa inne groby, odkryte przy pomocy jednego wykopu sondażowego. Archeolodzy mają jeszcze zbyt mało danych, by móc cokolwiek o tych grobach powiedzieć. Wiadomo na pewno, że jedną z tych mogił ktoś próbował zniszczyć. – To też jest zbiorowa mogiła, układ ciał wskazuje na to, że raczej były one do niej wrzucane. Druga natomiast jest ewidentnie zniszczona jakimiś późniejszymi wkopami. Widać tu części nóg, zniszczoną czaszkę, fragment buta, mogiła jest przekopana od góry. Są też jakieś łuski, ale jeszcze ich nie oczyszczaliśmy. Trudno na razie określić, co to są za groby – mówi dr Siemińska.
Pozostałe wykopy sondażowe w innych częściach grodziska nie przyniosły spodziewanych efektów. W czterech znaleziono jedynie śmieci po funkcjonującym tu po wojnie szpitalu. Kilka kolejnych było pustych.
Archeologów zastanawia jeden z wykopów sondażowych, ulokowanych stosunkowo niedaleko od ówczesnego budynku więzienia NKWD. Według kierującej pracami dr Siemińskiej, znalezione w nim szczątki to pochówki wcześniejsze, być może nawet jeszcze średniowieczne.
– Wskazuje na to ułożenie ciała zgodnie z porządkiem chrześcijańskim na osi wschód – zachód, ręce złożone na piersi. Ukraińscy archeolodzy podejrzewają, że zanim stanął w tym miejscu zamek Kazimierza Wielkiego, znajdował się tu kościół, a obok niego cmentarz – wyjaśnia Dominika Siemińska. Zastanawia ją jednak warstwa wapna nad szkieletami, być może – jak twierdzi – panowała wtedy jakaś zaraza, jednak jest to tylko jedna z hipotez. Grób trzeba jeszcze dokładnie przebadać.
Szczątki ekshumowane teraz, jak również te odnalezione we wcześniejszych latach i złożone we wspólnej mogile na cmentarzu miejskim we Włodzimierzu Wołyńskim mają zostać przeniesione i pochowane ponownie w jednym wspólnym miejscu.
– Będziemy się starali wyjąć szczątki z mogił obecnie znalezionych i zrobić wspólny pogrzeb w okolicy 25 listopada. Chcemy tam również przenieść ludzkie szczątki odnalezione w czasie pierwszych ekshumacji. Strona ukraińska wyodrębniła w tym celu na cmentarzu we Włodzimierzu spory obszar, na którym ma po zakończeniu wszystkich prac powstać duże upamiętnienie – zapowiada Maciej Dancewicz, naczelnik wydziału zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, która finansuje ekshumacje.
Przedstawiciele Rady byli w sobotę u gubernatora Borysa Klimczuka w Łucku, który przychylnie odniósł się do pomysłu. – Wczoraj byliśmy u gubernatora Klimczuka, który się do tej rzeczy zapala, w jednym miejscu będzie bowiem pochowanych wspólnie prawie 1,5 tys. ofiar – dodaje Dancewicz.
W rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Andrzej Kunert, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, zapowiada, że w przyszłym roku na cmentarzu we Włodzimierzu Wołyńskim powstanie „coś wyjątkowego”. Dopytywany o szczegóły, wyłuszcza dość kontrowersyjny w istocie pomysł pochowania wszystkich wydobytych szczątków w jednym grobie.
– Wydaje nam się, że powinno być tak, że wszystkie ekshumowane tu ofiary spoczną w jednym miejscu, i powinno być to naprawdę duże upamiętnienie, dość wyjątkowe, jeśli idzie o Wołyń. Wygląda bowiem na to, że mamy tu, po pierwsze, ofiary polskie poległe z rąk sowieckich, po drugie, ofiary ukraińskie z rąk sowieckich, po trzecie ofiary żydowskie z rąk niemieckich – zapowiada Kunert.
Piotr Czartoryski-Sziler, Włodzimierz Wołyński