• Sobota, 14 marca 2026

    imieniny: Leona, Matyldy, Jarmiły

Bomby w konfesjonale

Niedziela, 20 października 2013 (15:02)

19 października br. greckokatolicki patriarcha Syrii Grzegorz III Laham przybył z wizytą do Londynu na zaproszenie angielskiego biura międzynarodowego dzieła katolickiego Pomoc Kościołowi w  Potrzebie. Przy okazji wizyty w katedrze Westminsterskiej, patriarcha poinformował, że w Syrii na porządku dziennym są dewastacje kościołów, uprowadzenia chrześcijan, morderstwa.

16 października w katedrze pw. św. Konstantyna i Heleny w Yabrud odnaleziono ładunki wybuchowe. Bomby zostały umieszczone w konfesjonale jednego z najstarszych kościołów świata, w mieście znanym z tolerancji między religiami. Al- Kaida robi wszystko, aby skłócić ze sobą chrześcijan i muzułmanów sunnickich. Samozwańcza władza islamska tego miasta sprowadza dżihadystów z zagranicy i wspiera lokalną mafię. Terror narasta, chociaż chrześcijanie wpłacili haracz za ochronę w wysokości 35 tys. dolarów.

Patriarcha stwierdził, że jeśli rebelianci przejmą władzę, życie chrześcijan stanie się bardzo trudne, ponieważ w szeregach wojsk opozycyjnych znajdują się elementy radykalne i ekstremistyczne.

Syria kroczy drogą krzyża w niewyobrażalnym cierpieniu. Zamiast zagwarantować prawa człowieka, wolność i pokój, siły niszczące Syrię mają na celu prowadzenie swoich krwawych interesów, zarabianie pieniędzy na tragedii niewinnych ludzi, szerząc hipokryzję i kłamstwa. Patriarcha przypomniał los porwanych biskupów, księży, cywilów w różnych okresach od rozpoczęcia wojny, w Damaszku, Aleppo, w Maalula. Część kościołów zostało zburzonych, inne świątynie są puste, bo nie ma już chrześcijan, którzy by się w nich modlili. Uciekli, na przykład do Libanu.

Muzułmanie szyiccy i chrześcijanie zostali obrani za cel islamskich bojówek sunnickich. Szyici są wrogami grup rebelianckich, ponieważ, po pierwsze traktowani są przez nich jako heretycy, odstępcy od prawdziwej religii, po drugie Asad jest szyitą. Z kolei chrześcijanie są dla nich niewiernymi, współpracują z reżimem, a także paktują z krzyżowcami z Zachodu, dlatego też mają zniknąć z Syrii. Z powodów religijnych, powiedział Patriarcha zginęło już ok. tysiąca chrześcijan. Dodał też, że muzułmanie również cierpią w wyniku tej dwuipółletniej wojny, zabitych po ich stronie jest o wiele więcej.

– Wielu twierdzi, że my chrześcijanie wspieramy reżim, co jest nieprawdą, jesteśmy zwykłymi obywatelami naszej ojczyzny, modlimy się za nasz kraj, za wszystkich. A nawet gdybyśmy wspierali reżim, to jesteśmy przecież wolnymi ludźmi i mamy do tego prawo – zauważa Grzegorz III Laham.

To fakt, jeśli chrześcijanie mają do wyboru przebywanie po stronie rebeliantów z Wolnej Armii Syrii lub z wojskiem reżimu Asada, wybierają protekcję żołnierzy Asada. Przed wojną domową nie dochodziło do zamachów na chrześcijan, na kościoły. Reżim był świecki i zapewniał prawo chrześcijanom do wyznawania wiary w Chrystusa. Mieli zapewnioną wolność religijną. Dziś 450 tys. chrześcijan zostało wysiedlonych, tuła się po kraju szukając schronienia, są poddawani presji, są celem ataków, porwań, gwałtów i morderstw ze strony islamistów.

Spośród islamskich milicji, najgroźniejsze to: Ahrar al-Szam, Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie, Front Obrony Ludności Lewantu (Dżabhat al-Nusra), Dżaisz al-Muhadżirin wal-Ansar oraz Suquor al-Izz. Zrzeszeni w nich dżihadyści z zagranicy (z Tunezji, Maroka, Libii, Czeczenii, Egiptu) dopuszczają się okrutnych masakr na dzieciach, kobietach i mężczyznach, poddając ich przedtem nieludzkim okrucieństwom, jak palenie żywcem, odcinanie głów i innym przedśmiertnym torturom. To właśnie tych „bojowników o wolność” wspiera politycznie i finansowo Zachód.

dr Tomasz M. Korczyński