Niebezpieczna Rada Bezpieczeństwa
Sobota, 19 października 2013 (09:00)Czego możemy spodziewać się po nowych niestałych członkach Rady Bezpieczeństwa?
Przyznam, że po wyniku głosowania w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ niestałych członków Rady Bezpieczeństwa nie chciałem uwierzyć, gdy zobaczyłem to nowe gremium. Zgromadzenie Ogólne wybrało do niego Arabię Saudyjską, Czad, Nigerię, Chile i Litwę.
Jeśli przyjrzymy się stałym członkom Rady Bezpieczeństwa ONZ, to już robi się niebezpiecznie w kwestii zachowania pokoju na świecie. Dostrzeżemy tu bowiem kraje ekspansywne, egoistyczne w swoich partykularnych interesach, chciwe, dążące do maksimum zysku kosztem słabszych, o ambicjach militarnych, posiadające w większości przypadków arsenał nuklearny, a dodatkowo będące źródłem wojennych konfliktów w różnych stronach naszego globu lub zachęcające do stałego ich podsycania.
USA, Wielka Brytania i Francja oprócz dążenia do interwencji militarnej w Syrii, prowadzą konflikty na wielką skalę, w Afganistanie, Iraku (USA i Anglia), a Francja zajęła się Afryką (byłymi koloniami) i śle żołnierzy do Mali i Republiki Środkowoafrykańskiej.
Z kolei Rosja i Chiny, jawnie przeciwstawiające się najechaniu Syrii, nie tyle z pobudek szlachetnych serc, ale w związku z wielkimi interesami, które w Syrii prowadzą, nie należą do krajów, w których prawa człowieka są przestrzegane. Przeciwnie, są to kraje, w których te prawa są nagminnie łamane. Chińska Republika Ludowa i Federacja Rosyjska uzbrajają, podtrzymują przy życiu reżimy wszelkiej maści, opłacają dyktatury i totalitaryzmy, takie jak Korea Północna, Laos, Wietnam, Zimbabwe, trzymają się za ręce z Iranem, i zapewne od stycznia 2014 r. z jeszcze większym zaangażowaniem zawalczą o pokój, bezpieczeństwo i o globalny dobrobyt.
Na dodatek nowi członkowie Rady, mam tu na myśli Arabię Saudyjską, Nigerię i Czad, zabrzmieli niemal jak ponury żart. W państwach tych kwitnie ekstremizm islamski, jest on z powodzeniem eksportowany do Afryki i Azji. Reżimy te wspierają prześladowania chrześcijan.
We wszystkich północnych stanach Nigerii wprowadzono prawo szariatu, rząd centralny jest zakładnikiem szalejącej sekty islamskiej Boko Haram, kwitną korupcja, przestępczość, bieda. Z Czadu hordami przybywają mudżahedini zasilający kolejne rebelie (innymi słowy dżihad) w Czarnej Afryce, aktualnie, w Republice Środkowoafrykańskiej i Mali.
Z kolei Arabia Saudyjska, która zamieniła się miejscami z innym reżimem antychrześcijańskim, Pakistanem, zarządzana prawem wahabickim, nie zezwala na ziemi proroka na budowę innych niż muzułmańskie świątynie, karze śmiercią za apostazję, rozbudowuje aparat represji, z milicją religijną na czele, nadzorując przy okazji swoich obywateli w internecie. Jednak w międzyczasie Arabia Saudyjska wycofała swoje członkowstwo i pogłębiając groteskę tego spektaklu, powołała się na „podwójne standardy”, jakie charakteryzują działania Rady.
Bezpośrednim powodem wyjścia z RB jest oczywiście fakt, że Królestwo świętej ziemi Mahometa rozwścieczyli bierni sojusznicy, z USA, Wielką Brytanią i Francją na czele, ponieważ odstąpili od interwencji w Syrii. A było już tak blisko do skompromitowania Asada, niestety w wyniku genialnego zagrania Rosji, przy stanowczym poparciu Chin (obecnych stale w Radzie Bezpieczeństwa), reżim szyicki jest górą.
Przy okazji swoją nieoczekiwaną bądź co bądź decyzją Saudyjczycy się zdemaskowali; wiemy przynajmniej, komu najbardziej zależało na wielkiej, krwawej rzezi w regionie.
Wydaje się więc, że niezależnie od bycia/niebycia Saudyjczyków w RB, po tym wyborze na „piątkę”, od nowego roku możemy spodziewać się zintensyfikowania konfliktów wojennych o podłożu religijnym, narastającej fali powszechnego łamania praw człowieka, a znaczenie ONZ jeszcze bardziej zostanie zmarginalizowane, skoro potężni gracze podzielą się naszym światem jak tortem, dla prowadzenia swoich krwawych gier i nabijania kapitału kosztem zabijanych cywilów.
Poza tym ONZ sobie z tym kryzysem poradzi, w końcu jest tak duży wybór państw o podobnych standardach przestrzegania praw człowieka, chociażby Korea Północna, Zimbabwe, Wietnam, Mjanma (Birma), Laos, Sudan, Iran, Erytrea, jest więc z kogo wybierać.
dr Tomasz M. Korczyński