Donatorzy aborcji dla Afryki
Piątek, 27 lipca 2012 (06:59)Australia chce podwoić dotacje, które przekazuje na "usługi planowania rodziny" w krajach rozwijających się. Mówiąc jaśniej, oznacza to, że do 2016 roku Afryka będzie dostawać 50 mln dolarów australijskich rocznie na prezerwatywy, środki antykoncepcyjne, poronne oraz na przeprowadzanie aborcji.
Taki projekt podczas londyńskiego "Szczytu Planowania Rodziny" przedstawił Peter Baxter, dyrektor AusAID, organizacji zarządzającej australijskimi programami pomocowymi. Rozwiązanie to popiera także MSZ tego kraju.
- Kobieta ma podstawowe prawo do opieki zdrowia reprodukcyjnego, aby decydować, kiedy i jak dużo chce mieć dzieci - stwierdził szef australijskiej dyplomacji Bob Carr.
Jak wyjaśniali politycy, dodatkowe pieniądze przeznaczone zostaną w głównej mierze na oenzetowski Fundusz Populacyjny. 10 mln dolarów zostanie przekazanych bezpośrednio do największego na świecie promotora zabijania nienarodzonych dzieci, organizacji International Planned Parenthood, aby - jak to ujęto - "zapewnić osobom, które spotkała tragedia [czyli zaszły w ciążę - przyp. red.], dostęp do usług zdrowia reprodukcyjnego".
Ponadto zaplanowano przeszkolenie 500 akuszerek w Papui-Nowej Gwinei, aby umiały prawidłowo "dostarczać usługi w zakresie planowania rodziny". W tym funduszu mieści się także wybudowanie krajowego centrum, w którym będzie się przeprowadzało operacje podwiązywania jajowodów i nasieniowodów.
Wzrost skokowy
Australijska polityka dotycząca wspierania zagranicznych programów "zdrowia reprodukcyjnego" zmieniła się zasadniczo w 2010 roku. Jeszcze rok wcześniej rząd w Canberze przeznaczał na wspieranie aborcji i antykoncepcji w Krajach Trzeciego Świata "jedynie" 2 mln AUD. Dwa lata temu fundusz ten momentalnie urósł do 26 mln dolarów.
Taka sytuacja wynikała z priorytetów, jakie przedstawiły sobie ówczesne władze, wśród których do najwyższych zaliczono "zapobieganie niechcianym ciążom". Wprawdzie środkiem do tego celu miała być promocja antykoncepcji, ale liczba aborcji wcale nie spadła.
Jednocześnie władze Australii ogłosiły, że zamierzają dofinansowywać na olbrzymią skalę aborcje farmakologiczne, a także chirurgiczne w takich krajach jak: Albania, Armenia, Bangladesz, Barbados, Belize, Benin, Burkina Faso, Kamerun, Kolumbia, Demokratyczna Republika Kongo, Kuba, Etiopia, Gruzja, Ghana, Indie, Indonezja, Meksyk, Mongolia, Mozambik, Nepal, Nigeria, Pakistan, Sierra Leone, Sudan, Tajlandia, Togo, Uganda, Wietnam i Zambia.
- Jeśli chodzi o kraje rozwijające się, wiemy dobrze, że dużą część środków przeznaczanych na tzw. planowanie rodziny, które to jest jedynie eufemizmem na redukowanie liczby nowo narodzonych dzieci, wydaje się na aborcje - podsumowuje Peter Westmore, przewodniczący National Civic Council, organizacji broniącej praw człowieka, praw rodziny i wartości konserwatywnych z Australii.
Łukasz Sianożęcki