• Poniedziałek, 16 września 2019

    imieniny: Korneliusza, Edyty, Cypriana

Asekuracja bez wyczucia

Piątek, 27 lipca 2012 (06:42)

Dopiero dwa dni po katastrofie samolotu Tu-154M z resortu spraw zagranicznych do Kancelarii Prezydenta przesłano informację, że oficjalnie wciąż nie wiadomo, czy lotnisko Siewiernyj zostanie na wizytę Lecha Kaczyńskiego uruchomione. Dokument był datowany na 23 marca.

Czym motywowani byli urzędnicy MSZ, opóźniając przekazanie notatki? Może był to jedynie efekt przeoczenia, które oficjele - bez wyczucia sytuacji - próbowali naprawić po katastrofie Tu-154M. Trudno ocenić, zwłaszcza że problem z otwarciem lotniska Siewiernyj był powszechnie znany i poruszany chociażby przy okazji spotkań organizacyjnych przygotowywanych przez Andrzeja Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (zginął w katastrofie).

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i w Ministerstwie Spraw Zagranicznych sprawa była znana co najmniej od lutego 2010 roku, a w Kancelarii Prezydenta RP - od początku marca. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta podejmowali próby ustalenia, jak toczą się losy statusu Siewiernego, ale pomyślnych informacji nie było. W KPRM i MSZ panowało jedynie przekonanie bazujące na zapewnieniach Rosjan, że lotnisko zostanie otwarte na wizyty 7 i 10 kwietnia.

Jak wynika z korespondencji e-mailowej w KPRM z 23 marca 2010 r., szef kancelarii premiera Tomasz Arabski miał zapewniać swoich urzędników, że problemów z lądowaniem na Siewiernym nie będzie. Przy czym opierał się tu na zapewnieniach Jurija Uszakowa, zastępcy szefa kancelarii premiera Władimira Putina.

Podobne zapewnienie w tym samym czasie padło podczas spotkania Andrzeja Kremera, wiceministra w MSZ (zginął w katastrofie), z Władimirem Grininem, ambasadorem Federacji Rosyjskiej w Polsce. Nazajutrz (24 marca) Kremer w notatce napisał jednak, że "mimo zapewnień strony rosyjskiej brak jest oficjalnego potwierdzenia, czy w dniach 7 i 10 kwietnia zostanie uruchomione na potrzeby uroczystości (obecnie zamknięte) lotnisko w Smoleńsku".

Kremer wskazał też, że informacja ta winna zostać przekazana ministrowi Mariuszowi Handzlikowi z Kancelarii Prezydenta oraz wysłana clarisem do Ambasady RP w Moskwie.

Co ciekawe, notatka ta finalnie wpłynęła do Kancelarii Prezydenta, ale dopiero 12 kwietnia 2010 r., czyli dwa dni po katastrofie. Trafiła, zgodnie z zaleceniem, do sekretariatu Mariusza Handzlika, który 10 kwietnia był na pokładzie rozbitego samolotu.

Marcin Austyn