Komendant ludobójca
Piątek, 18 października 2013 (02:00)Rumuński odpowiednik pionu śledczego IPN oskarża o ludobójstwo płk. Iona Ficiora, byłego komendanta obozu dla więźniów politycznych w Peripravie, odpowiedzialnego za śmierć 103 osób.
Instytut Badania Zbrodni Komunistycznych i Pamięci Emigracji Rumuńskiej (IICCMER) skierował do prokuratury generalnej wniosek o wszczęcie postępowania karnego przeciwko Ficiorowi. Postawiono mu zarzut ludobójstwa. To kwalifikacja, której Rosja odmawia zbrodni katyńskiej. W prawie międzynarodowym termin „ludobójstwo” ma dość wąskie znaczenie, zarezerwowane do najcięższych zbrodni, polegających na eksterminacji w celu wyniszczenia „w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych” (tzw. definicja Lemkina). Rumuński wymiar sprawiedliwości za taki właśnie czyn uznał nieludzkie traktowanie więźniów politycznych jako reprezentantów świadomej części narodu i walczących o jego suwerenność.
– Kiedy Instytut po raz pierwszy złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie innego zbrodniarza, ppłk. Alexandru Vișinescu, zarzucił mu popełnienie morderstwa pierwszego stopnia (z premedytacją). Prokurator, badając sprawę, zadecydował o zmianie kwalifikacji prawnej na ludobójstwo. Z tego względu kolejnemu zbrodniarzowi, płk. Ionowi Ficiorowi, od razu zarzucamy ludobójstwo – tłumaczy w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Adriana Niculescu z IICCMER.
Przypadek Vișinescu jest więc precedensowy. IICCMER zarzucił mu w lipcu, że jako komendant więzienia Râmnicu Sărat w latach 1956-1963 stosował bezprawne środki przymusu oraz zorganizował warunki odbywania kary powodujące fizyczne wyniszczenie i śmierć. Na początku września prokuratura generalna postanowiła skierować sprawę Vișinescu do sądu i to pod ostrzejszym zarzutem – ludobójstwa. – To historyczna decyzja dla Instytutu i całego rumuńskiego społeczeństwa. Po raz pierwszy były funkcjonariusz komunistycznego systemu więziennego został oskarżony o ludobójstwo jako przestępstwo polityczne i nadużycie popełnione podczas reżimu komunistycznego – mówi prezes IICCMER Andrei Muraru.
Rumuński odpowiednik pionu śledczego polskiego Instytutu Pamięci Narodowej prowadzi badania naukowe i dochodzenia w sprawach zbrodni, nadużyć i łamania praw człowieka podczas całego okresu rządów komunistycznych w Rumunii. Jednak w przeciwieństwie do IPN nie może sam kierować spraw do sądu. Na podstawie dowodów historyków i śledczych z IICCMER prokurator przygotowuje akt oskarżenia i reprezentuje oskarżenie przed sądem. Jak dotąd do prokuratury trafiły dowody zbrodni ponad 200 komunistycznych funkcjonariuszy, którym zarzucano różne przestępstwa. Nie zapadł jeszcze żaden wyrok skazujący.
Przypadki Vișinescu i Ficiora są jednak znacznie lepiej udokumentowane. To pierwsze, najbardziej ewidentne przykłady zbrodni, na jakie natrafiono w ramach programu badania działań Generalnej Dyrekcji Więziennictwa w latach 1950-1964. Pod lupą znalazło się 35 osób, wszyscy żyjący i przebywający na terenie Rumunii członkowie kierownictwa tego urzędu. Mają od 81 do 99 lat. Ustalono ich aktualne adresy, badana jest cała kariera służbowa podejrzanych.
Ficior jest wciąż oficjalnie pułkownikiem rezerwy rumuńskiej armii, ma mieszkanie w Bukareszcie i otrzymuje od MSW wysoką emeryturę. Obecnie ma 85 lat. Byli skazańcy zapamiętali go najlepiej ze wszystkich wyższych oficerów ówczesnej służby więziennej. W latach 1953-1971 był komendantem lub zastępcą komendanta różnych więzień i obozów poprawczych. We wszystkich tych miejscach. Po raz pierwszy samodzielnie kierował tego typu placówką (obóz pracy Poarta Albă) w wieku zaledwie 25 lat. Do 1982 r. pracował w resorcie spraw wewnętrznych na stanowiskach administracyjnych i w wieku 54 lat przeszedł na wczesną emeryturę.
W relacjach ze wszystkich miejsc jego służby powtarzają się te same wspomnienia jego wyszukanych form sadyzmu. Celowo stwarzane niezwykle surowe warunki życia, wyniszczająca praca, bicie, tortury. W dręczeniu skazańców uczestniczył wielokrotnie osobiście.
W Peripravie funkcjonował wewnętrzny „trybunał” złożony z funkcjonariuszy, który wymierzał kary za niewykonanie normy przymusowej pracy lub najdrobniejsze złamanie ustanowionego przez Ficiora regulaminu. Lubił na przykład skakać na koniu po leżących ofiarach. IICCMER odnalazł 50 byłych więźniów Peripravy z czasów rządów Ficiora. Wszyscy otrzymali status pokrzywdzonych. W charakterze dowodów zostanie wykorzystanych 21 zeznań świadków, którzy rozpoznali swojego oprawcę, ich słowa uwiarygodniają dokumenty potwierdzające osobiste zetknięcie się z komendantem. Ficiorowi zarzuca się kierowanie ośrodkiem przemocy i eksterminacji w obozie Periprava, gdzie pełnił kierownicze stanowisko, mordowanie ludzi stanowiących wyróżnioną społeczność więźniów politycznych, powodowanie ich wyniszczenia fizycznego na skutek stworzonych warunków życia. Te czyny wyczerpują według IICCMER znamiona zbrodni ludobójstwa w rozumieniu rumuńskiego kodeksu karnego (art. 357, par. 1, lit. a i c), który jest zgodny z Konwencją w sprawie zapobiegania i karania zbrodni ludobójstwa. Wykazano, że warunki życia powodujące utratę zdrowia i w ostatecznym zamiarze życia występowały stale i na wyraźne życzenie oskarżonego. Zwraca się uwagę, że w obozie dokonano ścisłego podziału na osadzonych z tytułu przestępstw politycznych i pozostałych, to jest zwykłych kryminalistów. Polityczni mieli własną przestrzeń odbywania kary, wykonywania pracy i znacznie surowszy regulamin.
W czasie sprawowania obowiązków zastępcy komendanta i komendanta Peripravy przez Ficiora (od sierpnia 1958 do października 1963 r.) życie straciło 103 skazańców z grupy więźniów politycznych. W czasie pięciu miesięcy na początku 1960 r., gdy Ficior odpowiadał za bezpieczeństwo i dyscyplinę obozu oraz „reedukację więźniów”, zarejestrowano 46 zgonów – średnio jeden na trzy dni. Zmarli osadzeni w wieku od 19 do 71 lat.
Skierowaniu sprawy Ficiora do prokuratury towarzyszy akcja informacyjno-edukacyjna, dzięki której Rumuni niekiedy po raz pierwszy dowiadują się o potwornościach ustroju narzuconego ich państwu przez Związek Sowiecki. – Większość ludzi czekała na ten czas i popiera akcję IICCMER. W naszym kraju te kwestie były bardzo szeroko omawiane. Były też głosy, że nasze działania są bezużyteczne po tak długim czasie. Ale większość zgadza się, że karanie odpowiedzialnych za zbrodnie komunistyczne to kwestia zasad. Coś koniecznego w procesie tworzenia prawdziwego, zdrowego społeczeństwa – mówi Adriana Niculescu. Rumuński kodeks przewiduje za ludobójstwo karę więzienia od 15 do 25 lat, a także pozbawienia praw publicznych.
Piotr Falkowski