Triumf Asseco Resovii Rzeszów
Czwartek, 17 października 2013 (10:26)Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów pokonali w poznańskiej „Arenie” Zaksę Kędzierzyn Koźle 3:2 (22:25, 25:19, 25:23, 21:25, 15:13) w meczu o Superpuchar Polski. Aktualni mistrzowie Polski po raz pierwszy w historii sięgnęli po to trofeum.
Superpuchar Polski miał być promocją siatkówki w Poznaniu, gdzie kibice rzadko mają okazję oglądać mecze na najwyższym poziomie w tej dyscyplinie. W „Arenie” zasiadł komplet – ponad cztery tysiące fanów, którzy obejrzeli niezwykle długie, bo trwające ponad trzy godziny spotkanie, stojące na dobrym poziomie. Najlepsze zespoły minionego sezonu PlusLigi zaprezentowały niezłą formę, choć czasami brakowało zgrania.
Początek meczu należał do rzeszowian – pewniejsza zagrywka i skuteczniejszy atak sprawił, że mistrzowie Polski na drugą przerwę techniczną schodzili z pięciopunktową przewagą (16:11). Kędzierzynianie nie rezygnowali i powoli, ale systematycznie odrabiali straty. Atakujący Resovii Dawid Konarski w końcówce dostał zadyszki w ataku, natomiast w zespole Zaksy nie mylił się Dominik Witczak, a swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył Michał Ruciak.
Podopieczni Andrzeja Kowala wyciągnęli wnioski z przegranego seta i w kolejnej odsłonie do końca zachowali pełną koncentrację. Przy stanie 21:18 Dawid Konarski zaserwował w linię boiska – arbitrzy pokazali na aut, ale po wideoweryfikacji zmienili decyzję. W końcówce nierozgrzany reprezentant Polski Grzegorz Bociek popełnił dwa błędy i rzeszowianie wygrali dość pewnie.
Do niecodziennej sytuacji doszło w trzecim, niezwykle dramatycznym secie. Gdy emocje sięgnęły zenitu, a siatkarze Asseco Resovii mieli pierwszą piłkę setową (24:22), w hali zgasło światło. Drużyny na parkiet wróciły dopiero po 25 minutach, a kędzierzynianom udało się obronić setbola. Przy ataku Petra Veresa byli już jednak bezradni.
Czwarta partia zaczęła się z kolei od kontrowersyjnych sytuacji na boisku, kłótni, podważaniu decyzji sędziowskich, a oba zespoły chętnie sięgały po wideoweryfikację. Rzeszowianie zaczęli od mocnego uderzenia, ale role na boisku szybko się odwróciły. Paweł Zagumny świetnie kierował poczynaniami swoich kolegów, a skutecznie atakował Witczak. Po trzech godzinach spotkania o tym, kto zdobędzie puchar, zadecydował tie-break.
Siatkarze obu drużyn, mimo ogromnego zmęczenia, jeszcze raz zafundowali kibicom niemały horror. Rzeszowianie wygrywali już 13:10 i wydawało się, że puchar mają na wyciągnięcie ręki. Tymczasem jeszcze jeden zryw Zaksy, błąd Dicka Kooya i efektowny blok Boćka sprawił, że na tablicy wyników pojawił się remis 13:13. Zwycięstwo Resovii zapewnił Konarski, który najpierw przedarł się przez podwójny blok rywali, a później zablokował Ruciaka. Bohater dwóch ostatnich akcji został MVP spotkania.
Przed rokiem superpuchar zdobyli siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy pokonali Asseco Resovię 3:0.
Komentarze po meczu:
Sebastian Świderski (trener Zaksy) – Sporo sił i zdrowia zostawiliśmy na boisku, szkoda, że przepisy nie są takie same dla wszystkich. Czasami po prostu trzeba wygrać różnicą kilku punktów, bo w grze na przewagi może być różnie. Czujemy się moralnymi zwycięzcami, pokazaliśmy kawał dobrej siatkówki. Ja jestem zadowolony z tego, jak na tę chwilę się prezentujemy. Nie robimy z tego meczu tragedii, przed nami znów daleka podróż do Olsztyna, gdzie w sobotę gramy kolejny mecz. Musimy jak najszybciej odbudować chłopaków.
Andrzej Kowal (trener Asseco Resovii) – Gratulacje dla moich zawodników. Dla mnie to ogromna satysfakcja, bo to pierwszy, oprócz mistrzostwa kraju tytuł, który udało mi się zdobyć. Szacunek dla Zaksy za walkę. Dzisiaj decydowała praktycznie jedna piłka, tak już było wcześniej w meczach między nami. Jest to dla nas sukces, który na pewno zmotywuje nas do dalszej pracy i do gry na jeszcze lepszym poziomie. Nie martwię się tym, że mecz trwał tak długo, my potrzebowaliśmy takiego trudnego spotkania. Mamy szeroką kadrę i tych zawodników musimy sprawdzać. Taki mecz jak ten może tylko pozytywnie wpłynąć na dalszą grę w lidze.
IK, PAP