Raport Laska sprzeczny ze standardami
Środa, 16 października 2013 (19:26)Zarówno raport MAK, jak i raport komisji Jerzego Millera nie spełniają podstawowych wymogów Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (ICAO) – podkreślił dr Bogdan Gajewski z Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych.
Eksperci zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej przekazali podczas dzisiejszej debaty kolejne wyniki badań dotyczące przyczyn katastrofy, dowodząc jednocześnie, że raport komisji Millera opiera się na „fałszywych danych i interpretacji”.
Z kolei zespół przy KPRM, którym kieruje Maciej Lasek, pokazał dzisiaj niepublikowane wcześniej zdjęcia z miejsca katastrofy Tu-154M – elementy samolotu wbite w brzozę i drewno wbite w urwane skrzydło.
Doktor Bogdan Gajewski z Międzynarodowego Towarzystwa Badania Wypadków Lotniczych i pracownik kanadyjskiego National Aircraft Certification zaprezentował wytyczne ICAO, na podstawie których powinny być wyjaśniane i badane przyczyny katastrof lotniczych na świecie. Według niego, zarówno raport MAK, jak i raport komisji Jerzego Millera nie spełniają podstawowych wymogów ICAO i znacząco odbiegają od dokumentów, które opisują przyczyny innych znanych katastrof lotniczych, m.in. nad Lockerbie.
Ekspert zespołu przekonywał, że burty wywinięte na zewnątrz Tu-154M, niezniszczone okna w samolocie, śmierć wszystkich pasażerów, a ich ciała zniszczone przez przeciążenia rzędu 100G, ubrania zerwane z ofiar wskutek fali Macha, odłamki znalezione przy sekcjach zwłok są, według wytycznych ICAO, głównymi wskazaniami, aby uznać, że mieliśmy do czynienia z eksplozją na pokładzie.
Niestety, prezentacja Gajewskiego, łączącego się z Warszawą, była przerywana i wielokrotnie zakłócana przez użytkowników komunikatora internetowego, a komunikaty o przychodzących połączeniach zasłaniały dokumenty przedstawiane na ekranie.
Prof. Wiesław Binienda przedstawił analizy, włączone do międzynarodowego programu NASA, które pokazują, co powinno się dziać ze skrzydłem oraz z całym samolotem, gdyby z prędkością 270 km/h zderzył się z brzozą. Na tej podstawie udowadniał, że skrzydło Tu-154M przecięłoby drzewo niezależnie od wysokości uderzenia. Jak przekonywał, z analizy jasno wynika, że tak duże zniszczenia samolotu byłyby możliwie jedynie w wyniku wybuchu na pokładzie samolotu.
Zauważył też, że w katastrofie w 1975 roku podobnego samolotu Boeing 727 ściął skrzydłem stalową wieżę, która jest wielokrotnie mocniejsza niż jakiekolwiek drzewo. Jak zaznaczył, katastrofę przeżyło dwoje dzieci, a większość ofiar zginęła z powodu pożaru, który wybuchł na pokładzie samolotu.
Z kolei prof. Kazimierz Nowaczyk podkreślił, że według niego lewe skrzydło samolotu zostało zniszczone przed miejscem, gdzie rośnie brzoza. – Jesteśmy w stanie wykazać, że zniszczenie skrzydła nastąpiło ponad 50 m przed tym miejscem, gdzie była brzoza – powiedział. Jak dodał, odpadnięcie końcówki lewego skrzydła nastąpiło w miejscu odnotowania ostatniego, 38., sygnału systemu TAWS (dane systemu ostrzegania przed przeszkodami).
Podczas debaty przedstawiono także 16-minutową multimedialną prezentację na temat rozpadu samolotu. Według prof. Jacka Rońdy, charakter zniszczeń Tu-154M wskazuje na wybuch wewnątrz samolotu.
Rońda podkreślił, że zarówno pęknięcia na skrzydłach, które świadczą o tym, że niszczyła je fala uderzeniowa, jak i brak szczątków kokpitu oraz części podłogi, będącej najsilniejszym elementem w konstrukcji samolotu, są wystarczającymi przesłankami, by badać tę katastrofę w kierunku wybuchu i eksplozji.
MM, PAP