• Poniedziałek, 23 marca 2026

    imieniny: Pelagii, Feliksa, Oktawiana

Zaskoczenia nie było

Środa, 16 października 2013 (09:51)

Polska przegrała na Wembley w Londynie z Anglią 0:2 (0:1) w ostatnim występie w eliminacjach piłkarskich mistrzostw świata. Gole zdobyli Wayne Rooney w 41. i Steven Gerrard w 88. minucie gry, zapewniając swojemu zespołowi awans na mundial w Brazylii.

Pierwszą niespodzianką było pojawienie się w podstawowej jedenastce polskiej drużyny Wojciecha Szczęsnego. Bramkarz londyńskiego Arsenalu zastąpił Artura Boruca, któremu występ uniemożliwił drobny uraz.

Za drugą można uznać tempo, w jakim oba zespoły rozpoczęły grę. Anglicy – wiadomo – musieli wygrać, by zająć pierwsze miejsce w grupie i cieszyć się z bezpośredniego awansu na mundial. Z kolei piłkarze Waldemara Fornalika, niesieni dopingiem ok. 20 tys. swoich kibiców, ruszyli do boju z takim animuszem, jakby chcieli jednym spotkaniem odkupić wszystkie winy z tych eliminacji.

Od pierwszego gwizdka sędziego na jedną i drugą bramkę sunął atak za atakiem. W początkowych minutach na dwie szarże zdecydował się Robert Lewandowski, a Waldemar Sobota trafił w boczną siatkę. Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Androsa Townsenda, które obronił Szczęsny.

W 23. minucie Polacy wyprowadzili świetną kontrę. Adrian Mierzejewski, który tym razem znalazł się w podstawowym składzie, pognał prawym skrzydłem, sprytnie przepuścił piłkę Jakub Błaszczykowski, a Robert Lewandowski w sytuacji sam na sam strzelił obok lewego słupka.

Później do głosu doszli Anglicy, a pod polską bramką groźnie robiło się zwłaszcza po stałych fragmentach gry.

W 27. minucie z ponad 20 m Townsend trafił w poprzeczkę, a dobitkę Daniela Sturridge'a odbił Szczęsny. Chwilę później rzucił się pod nogi Danny'ego Welbecka i zażegnał zagrożenie. Bez szans był jednak w 41. minucie, kiedy dokładne dośrodkowanie Leightona Bainesa na gola strzałem głową zamienił Wayne Rooney.

W drugiej połowie pierwszy strzał oddał wprowadzony w przerwie za Mariusza Lewandowskiego Mateusz Klich, ale szybko akcja przeniosła się pod drugą bramkę. Po nieco niefortunnej interwencji do siatki piłkę mógł skierować Artur Jędrzejczyk, a po rzucie rożnym Szczęsny efektownie obronił strzał głową Gary'ego Cahilla.

W 60. minucie po dobrym zagraniu Błaszczykowskiego ponownie oko w oko z angielskim bramkarzem stanął Robert Lewandowski, ale znowu górą był Joe Hart. Siedem minut później znów w roli głównej wystąpił Szczęsny, który odbił piłkę po uderzeniu Rooneya.

W końcówce Polacy wyraźnie opadli z sił. Rzadko przedostawali się pod bramkę rywali, natomiast Anglicy jeszcze kilka razy zagrozili Szczęsnemu. Wiele razy wychodził z opresji obronną ręką, ale w 88. minucie nie dał mu szansy Steven Gerrard, który wykorzystał nieporadność Kamila Glika i brak zdecydowania Jędrzejczyka.

Zespół Fornalika wstydu nie przyniósł, pożegnał się z eliminacjami z honorem, ale w meczach z Ukrainą i Anglią, w których tylko sześć punktów dawało nadzieję na awans, nie powiększył swojego dorobku. Trener Fornalik ma kontrakt ważny do końca roku, teraz ruch należy do prezesa PZPN Zbigniewa Bońka.

IK, PAP