Czy Rosji syryjski reżim jest winny wdzięczność?
Środa, 16 października 2013 (08:38)Fragment najnowszego wpisu dr. Tomasza M. Korczyńskiego opublikowany na blogAID
W cieniu wielkiej dyplomacji tweetujący mąż stanu
Zaangażowanie Rosji na rzecz ochrony na arenie międzynarodowej reżimu Asada, zabezpieczenie przed atakiem Stanów Zjednoczonych, przyniosło jak pamiętamy dość nieoczekiwany sukces i uratowało przed pogłębieniem konfliktu na tej krwawej ziemi. Powiedziałbym nawet spektakularnie.
Rosja znów wkroczyła krokiem putinowskim na światowe salony polityczne jako ważny gracz i to ona jest teraz górą.
Prezydent Putin mógł świętować rozegranie Baracka Obamy. USA wycofały się rakiem z decyzji o ataku z powietrza baz i strategicznych pozycji wojska reżimu Asada, a jednocześnie jako tako, zachowały twarz, dając Syrii czas na rozbrojenie i pozbycie się broni chemicznej. Stany Zjednoczone zachowały twarz dopowiem, także dzięki Rosji.
Chociaż zaraz, zaraz…
Spektakularny sukces ma jednego bohatera
Dziennik „Die Welt” ogłosił, a za nim otrąbiła to tryumfalnie „GW”, organ władzy PZPO (Polskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej), że to nie kto inny, ale minister Radosław Sikorski stoi za genialnym rozwiązaniem konfliktu w Syrii. I to w jakim stylu!
Mąż stanu jednym tweetem rozwiązał problem napięcia i niebezpieczeństwa interwencji militarnej w Syrii.
Polacy nie doceniają dokonań genialnej myśli stratega w zaciszu gabinetu. Nie mogąc się prawdopodobnie skontaktować z politykami z wyższych sfer, oksfordzki akcent czasem nie wystarczy, żeby być wysłuchanym, z dozą pełnej determinacji minister oznajmił w 140 znakach, jaki ma przepis na pokój. I stało się. Ponieważ każdy czyta tweety pana ministra, Rosja bezkarnie, bez trudu, bez wykorzystania siatki szpiegowskiej, wykradła pomysł opublikowany na twitter.com i bezczelnie uznała się za jego autorkę.
Minister jest łaskawy. Nie interweniował, zazwyczaj nie interweniuje, jak wiemy, kiedy Rosjanie albo Niemcy działają na niekorzyść naszego państwa, ale przecież w tym niereagowaniu, musimy w to wierzyć! jest pewnie patriotyczna metoda „na przeczekanie”. (...)
Cały wpis dostępnyna blogAID