Wschód podyktuje warunki?
Wtorek, 15 października 2013 (21:10)Szykuje się poważny światowy konflikt gospodarczy z Rosją w jednej z głównych ról. Tym razem pójdzie jednak nie o gaz ani o ropę, ale o pszenicę.
Kartel zbożowy miałyby tworzyć Rosja, Kazachstan i Ukraina. Porozumienie, zwane jako „pool zbożowy”, ma dotyczyć eksportu pszenicy. Ta kwestia była głównym tematem rozmów premierów Rosji i Ukrainy: Dmitrija Miedwiediewa i Mykoły Azarowa. Wiadomo, że do umowy dołączy Kazachstan. Idea utworzenia tego kartelu sięga 2009 roku, gdy pomysl zgłosił Dmitrij Miedwiediew, wówczas prezydent Rosji. W tamtym roku wstępną zgodę wyraził też Kijów.
Jakie jest główne założenie umowy? Oficjalnie chodzi o kwestie jakości zboża, jego cen i eksportu. Moskwa, Kijów i Astana tłumaczą, że porozumienia podpisują kraje, które eksportują zboże za pośrednictwem portów położonych nad Morzem Czarnym, więc ich „holding” będzie rzeczą naturalną. Ale w praktyce taki kartel uzyskałby ogromny wpływ na światowe rynki pszenicy i mógłby dyktować ceny nawet tak wielkim producentom jak Stany Zjednoczone, Kanada i Australia.
Także kraje UE nie mogłyby wtedy być spokojne. Dlaczego? Bo już teraz Rosja, Ukraina i Kazachstan kontrolują 30 proc. światowego eksportu zbóż (głównie pszenicy), a wkrótce może to być nawet 35 proc. Biorąc pod uwagę ogromny potencjał (choć w znacznym stopniu jeszcze niewykorzystany), jakim dysponują te kraje, mogłoby sią za jakiś czas okazać, że na Wschodzie wyrosłaby prawdziwa potęga zbożowa.
– Rosja, która może sprzedawać niedługo 30-40 mln ton pszenicy, do tej pory wykorzystywała do prowadzenia polityki zagranicznej surowce energetyczne. Ale mogłaby posługiwać się zbożem – mówi Andrzej Żuchowski, pracownik firmy handlującej zbożem. – Na świecie będzie na pewno rosło zapotrzebowanie na żywność i pewnie Moskwa chciałaby to wykorzystać – dodaje.
Wizja budowy zbożowego kartelu zaniepokoiła innych wielkich producentów ziarna. Stany Zjednoczone już nazwały ten projekt „zbożowym OPEC”. A ten kartel naftowy wiele razy w przeszłości posuwał się do narzucania limitów eksportowych, co skutkowało gwałtownymi wzrostami cen ropy naftowej. I tego teraz można byłobny obawiać się w przypadku zbóż.
Waszyngton twierdzi, iż to, co budują Rosja, Ukraina i Kazachstan, jest niezgodne z przepisami Światowej Organizacji Handlu (WTO). I przypomina, że Ukraina i Rosja wiele lat zabiegały o członkostwo w WTO, a Kazachstan cały czas ma status obserwatora, licząc na członkostwo. Tym samym te państwa zgodziły się na regulacje, jakie narzuca Światowa Organizacja Handlu. A mówią one m.in. o zakazie tworzenia wszelkich karteli, które blokują wolny światowy handel. Ale Rosja broni się, że sami Amerykanie czy UE stosują wiele instrumentów regulujących rynki rolne, a Moskwie nie zależy na ograniczaniu handlu, tylko jego usprawnianiu. Zachód w te deklaracje raczej nie wierzy.
Krzysztof Losz