• Piątek, 3 kwietnia 2026

    imieniny: Pankracego, Ryszarda

Jak odkuć się na rodzinie

Poniedziałek, 14 października 2013 (02:14)

Za rok eurowybory, w których prezes Janusz Piechociński obiecał działaczom PSL wielki sukces. Ludowcy przypomnieli sobie więc o podatnikach i rodzinach.

Władze PSL po siedmiu latach współrządzenia z Platformą Obywatelską postanowiły opowiedzieć się za „urodzinnianiem systemu podatkowego”, przypominając sobie o podatnikach, przedsiębiorcach i matkach wychowujących dzieci, mimo że bez mrugnięcia okiem ludowcy akceptowali do tej pory wszystkie pomysły ministra finansów.

Szef PSL Janusz Piechociński zapowiedział, że ludowcy będą przekonywać do wprowadzenia prorodzinnych rozwiązań w systemie podatkowym. Wszystko oczywiście w ramach przygotowań do eurowyborów.

Sprawa ma stanąć już na najbliższym posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu. Propozycje przedstawi minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz. Ludowcy chcą się wzorować na rodzinnych przywilejach podatkowych we Francji. System ma być mało skomplikowany, czytelny i „maksymalnie przyjazny podatnikowi”. Dzięki niemu państwo ma traktować rodziny jak jednostki ekonomiczne, a z każdym dzieckiem ma być obniżana podstawa opodatkowania.

– Chcielibyśmy spojrzeć w inny sposób na system podatku dochodowego i na system podatkowy – mówił wicepremier. Piechociński zaproponował też emerytury dla kobiet, które urodziły i wychowały minimum czworo dzieci. Swoim projektem ludowcy chcą zainteresować wszystkie partie sejmowe i postawić w ten sposób koalicjanta przed dylematem.

Mariusz Błaszczak, szef Klubu Parlamentarnego PiS, przypomina, że PSL w badaniach sondażowych znajduje się poniżej 5-procentowego progu wyborczego i ponosi współodpowiedzialność za rządy gabinetu Donalda Tuska.

– To jakiś pic na wodę. Ta koalicja w polityce prorodzinnej jest w stanie uchwalić rok 2013 rokiem rodziny, a jednocześnie odebrać odpis podatkowy na dziecko dla ludzi, których dochody przekraczają 112 tys. złotych rocznie. Wydłużono urlop macierzyński, który nie obejmuje kobiet zatrudnionych na umowy śmieciowe – przypomina. – Oni są niewiarygodni i opowiadanie o nowych projektach to kpina z opinii publicznej. Z Pawlakiem jeszcze Tusk się liczył, ale Piechociński jest koalicjantem zwasalizowanym, z którym premier w ogóle się nie liczy – dodaje.

Tak naprawdę stawką jest przyszłość dołującego w sondażach PSL.

Na ostatnim kongresie, gdy odwołano Waldemara Pawlaka, Piechociński obiecał działaczom, że wynik do Parlamentu Europejskiego będzie lepszy. – PSL proponuje Polakom o różnych poglądach politycznych wielką koalicję polskich spraw, które od maja 2014 r. będą się decydować w Parlamencie Europejskim. PSL nie zrobi żadnej koalicji z radykałami, którzy potrafią tylko walczyć, z radykałami, którzy potrafią tylko nienawidzić – przekonywał Piechociński. Przyznał, że Polska znalazła się dzisiaj w Unii, która jest już inną strukturą niż 10 lat temu.

Marszałek województwa świętokrzyskiego Adam Jarubas oświadczył, że partia przyjęła „harmonogram dojścia do sukcesu” w przyszłorocznych eurowyborach. A że sukces ma wielu ojców, natomiast porażka jest sierotą, prezes Piechociński postanowił m.in. przymusić do kandydowania wszystkich posłów, liderów lokalnych oraz ministrów w rządzie Tuska z ramienia PSL.

– Wszystkie ręce na pokład – mówił podczas sobotniego posiedzenia partyjnej rady naczelnej. Przed jej rozpoczęciem zagroził, że który z członków PSL odmówi kandydowania w wyborach do PE, będzie musiał mieć świadomość, że w wyborach samorządowych i wyborach parlamentarnych nie będzie w pierwszej piątce na liście do głosowania, a więc na tzw. miejscach „biorących”. Posłowie mają, według założeń harmonogramu, zdobyć minimum dwie trzecie poparcia osiągniętego w wyborach parlamentarnych z 2011 roku.

– Z rozmów kuluarowych wnioskuję, że działacze PSL są zawiedzeni i czują się przez prezesa oszukani, ponieważ miała być po kongresie zmiana, a tymczasem marginalizacja PSL w koalicji się pogłębiła. Oni trwają więc w niej dlatego, że mają z tego korzyści, których symbolem jest Elewarr – komentuje Błaszczak.

Maciej Walaszczyk